Facebook Google+ Twitter

Skra po raz piąty zdobyła Puchar Polski

Współautorzy: Piotr K. Dobrowolski

Nikomu nie udało się powstrzymać Skry. Drużyna z Bełchatowa mogła cieszyć się ze zdobycia Pucharu Polski piąty raz. W spotkaniu finałowym żadnych argumentów w walce nie mieli siatkarze ZAKSY, którzy przegrali 0:3.

Spotkanie rozpoczęło się od walki punkt za punkt. Do stanu 5:5 utrzymywał się wyrównany poziom, ale później inicjatywę przejęła Skra. Bardzo ładne zagranie techniczne na potrójnym bloku oraz obicie dłoni rywali przez Bartosza Kurka pozwoliły prowadzić jego drużynie na pierwszej przerwie technicznej - 8:5.

Ciężar gry na swoje barki po stronie kędzierzynian starał się wziąć bohater półfinałowego starcia z Tytanem Częstochowa, Idi. Często skutecznie atakował z lewego skrzydła, ale na drugim czasie technicznym przewaga mistrzów Polski jeszcze wzrosła.

Następnie ZAKSA nieco zniwelowała stratę, po tym jak w pojedynkę Marcina Możdżonka zatrzymał Jurij Gladyr. Jego ekipa miała szansę na "złapanie kontaktu" z przeciwnikiem w końcówce, jednakże Jakub Jarosz nie wykorzystał darmowej piłki od rywali, wystawionej na czystą siatkę. Ten błąd właściwie przesądził o pewnej wygranej bełchatowian w premierowej odsłonie.

Podobnie jak w poprzedniej partii, otwarcie drugiego seta mogło podobać się publiczności w hali Torwar. Zarówno jeden, jak i drugi rozgrywający przy dobrym przyjęciu starał się jak najczęściej "oszukiwać" blok rywali. ZAKSA prowadziła nieznacznie, bo jednym punktem.

Paweł Zagumny bardzo często w tym fragmencie starał się wykorzystywać swoich środkowych. Skra cały czas utrzymywała dystans do rywali i nawet gdy ci "odskakiwali" na dwa "oczka" (11:9), podopieczni Jacka Nawrockiego natychmiast doprowadzali do remisu. Bardzo długa akcja padła łupem PGE, następnie Brazylijczyk Idi "nadział się" na Miguela Angela Falascę i Krzysztof Stelmach zmuszony był wziąć czas.

Po drugiej przerwie technicznej i powrocie na boisko różnica na korzyść klubowych wicemistrzów świata nadal wynosiła dwa "oczka". Później Marcin Możdżonek uderzył w aut, a w samej końcówce, przy stanie 23:21, Mariusz Wlazły przeszedł linię ataku, zaś wprowadzony wcześniej na parkiet Tine Urnaut zaserwował mocno i po chwili skończył kontratak. Grę na przewagi wygrali bełchatowianie, po spektakularnym pojedynczym bloku Michała Winiarskiego na Jakubie Jaroszu.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.