Facebook Google+ Twitter

Skra przegrała z Dynamem i nie zagra w finale Ligi Mistrzów

Po słabej grze drużyna z Bełchatowa uległa Dynamo Kijów 3:1. Szkoda, bo szansa na zagranie w finale była spora, a zostało tylko spotkanie o trzecie miejsce.

 / Fot. wikimedia commonsPoczątek spotkania nie zapowiadał, że tak ułoży się rywalizacja z moskiewskim zespołem. Skra wybiegła na parkiet w najsilniejszym składzie, z Plińskim, Antigą, Wlazłym, Winiarskim, Możdżonkiem, Falascą na rozegraniu i Gackiem na pozycji libero. Chociaż presja spotkania była spora, to jednak forma bełchatowian w ostatnim czasie napawała optymizmem, co zresztą widoczne było w pierwszych minutach spotkania. Bo po świetnych atakach Wlazłego i kombinacyjnej grze Falasci, na pierwszą przerwę techniczną Skra zeszła z sześciopunktowym prowadzeniem. Ale były to jedyne minuty, w których Polacy przeważali. Pod koniec pierwszej partii prowadziliśmy tylko dwoma punktami i tylko dzięki temu, że Mariusz Wlazły był nie do zatrzymania w ataku, tą przewagę dowieźliśmy do końca seta.

Druga partia zaczęła się od dwóch punktów straty bełchatowian. Potem wcale nie było lepiej. Ataki Antigi z drugiej linii ciągle napotykały blok Dynama, mało graliśmy krótkich piłek, a Rosjanie zaczęli ustawiać skuteczny blok na Wlazłego. W ataku gości świetnie grał Dante Amaral, także Semen Połtawski był coraz bardziej widoczny, a my nie blokowaliśmy w ogóle. Nieskutecznie przebijał się Winiarski, a przyjęcie w polskim zespole coraz bardziej szwankowało. Kurek zmienił Antige, a na rozegranie za Falasce wszedł Maciej Dobrowolski. Nie zmieniło to jednak wiele w grze Skry. Przy świetnej zagrywce Dynama Kijów gospodarze nie potrafili wyprowadzić skutecznej akcji i przegrali tego seta do 19.

Trzecią partię bełchatowianie zaczęli w wyjściowej szóstce. Dwa cenne punkty po akcji blok-aut zdobył Mariusz Wlazły. Ale pierwsza przerwa techniczna, przy prowadzeniu aż 8:4, była dla Rosjan. Ataki Dantego i Połtawskiego były nie do zatrzymania, z kolei nasz atak, zwłaszcza Stefana Antigi, był całkiem nieskuteczny. Nie graliśmy też prawie wcale krótką piłką, tym bardziej krótką podwójną. Przy ciągle słabym przyjęciu było to po prostu niemożliwe. Dynamo znowu odskoczyło i trzeci set wygrało do 21.

W czwartym od początku zagrał Bartek Kurek, ale jego błędy, zwłaszcza w przyjęciu, spowodowały, że przegrywaliśmy już 5:1. Potem udało nam się, po stratach Dynama, trochę zbliżyć do remisu i przez chwilę graliśmy punkt za punkt. Główną odpowiedzialność za grę wziął na siebie Mariusz Wlazły, który jako jedyny trzymał skuteczność w ataku i był pewnym punktem naszej drużyny. Ale ten dobry fragment nie trwał długo. Przerwała go seria absurdalnych błędów po stronie Skry, słabe przyjęcie i kiepska zagrywka. Pod koniec było już jasne, że przy takiej przewadze zespołu z Moskwy nie ma już o co walczyć.

Bełchatów przegrał 3:1 i nie zagra w finale Ligi Mistrzów. Na pocieszenie została jutrzejsza walka o trzecie miejsce. Trudno przewidzieć finał tej rywalizacji, bo Skra pokazała dzisiaj fatalną i nieskuteczną siatkówkę. Przeszli zupełnie obok tego spotkania. Na boisku wcale nie było widać Stefana Antigi, pierwsza linia zawiodła totalnie, a jedynym, który zagrał na swoim normalnym, wysokim poziomie był Mariusz Wlazły. Niestety półfinał Ligi Mistrzów to nie faza, w której można wygrać mecz w pojedynkę.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.