Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

28142 miejsce

Skrajne bieguny? O odwiecznym konflikcie wiary i nauki

  • Źródło: Gość dnia
  • Data dodania: 2011-09-09 15:47

Religia i nauka - wydaje się, że są to dwa skrajne bieguny, niemożliwe do pogodzenia. Od wieków trwają zacięte polemiki mające pokazać, jak bardzo nauka daleka jest od wiary.

Zaczynamy być o przekonani i wierzyć w to, że nauka i wiara są od siebie odległe. Tym bardziej, że ateiści postrzegają siebie jako ludzi, którzy polegają wyłącznie na rozumie i naukowym poznaniu. Czy zatem naprawdę są to dwie skrajności, których pogodzić się nie da?

Konflikt pomiędzy wiarą i nauką istniał już od najdawniejszych czasów, kiedy starożytni wierzyli w boginki i bożki, nimfy leśne. Religia miała za zadanie wyjaśnić pewne zjawiska przyrodnicze, utrzymywać porządek i ład w świecie natury. Nauka zaś dążyła do prawdy, obserwowała świat i naturę jako obiekt możliwy do ogarnięcia rozumem. Jednak w tym przypadku trudno jest mówić o nauce, zajmującej się systematycznymi badaniami. Jako taka nie powstała jeszcze bardzo długo. W tamtym czasie pozostawała w sferze odkryć i wynalazków, próbowała tłumaczyć zjawiska przyrodnicze. Incydentalnie pojawiały się wynalazki, jak proch strzelniczy w Chinach. W pierwotnym założeniu nie miał on wcale służyć do celów militarnych, ale do zabawy-używano go do fajerwerków. Przydatność militarną prochu dostrzegli europejczycy dopiero wiele lat później.

Chrześcijaństwo i nauka


Bardzo często mówi się o wielkim zacofaniu naukowym chrześcijaństwa. Publicyści rozpisują się o strachu chrześcijan przed rozwojem nauki, badań naukowych, już od najwcześniejszych czasów średniowiecza, aż do dzisiaj. Przywołuje się przykłady Galileusza, czy Darwina, teorię wielkiego wybuchu i inne tego typu odkrycia naukowe, które rzekomo mają zachwiać w posadach wiarą katolicką i pokazać, że jej podstawa - czyli Pismo Święte - to jeden wielki stek bzdur. Jednak nic bardziej mylnego.

Od najdawniejszych czasów w chrześcijaństwie nie było konfliktu pomiędzy religią i nauką. Wręcz przeciwnie, chrześcijanie zakładali szkoły i uczelnie, które wspierały rozwój tego, co później określono mianem nauk humanistycznych, w pełnej wolności i swobodzie. Nauczyciel św. Tomasza z Akwinu, Albert Wielki, uważany jest za pierwszego naukowca w dziedzinie nauk przyrodniczych. Przemierzał on pola i lasy, aby obserwować fenomeny natury i starać się je pojąć za pomocą rozumu. Paradoksalnie średniowiecze, uważane za czas niewiedzy i zacofania, położyło podwaliny pod powstanie nowożytnej nauki, z wielką bezstronnością. Nie było wówczas sprzeczności między działalnością naukową i religią.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (12):

Sortuj komentarze:

Pianista
  • Pianista
  • 01.10.2011 15:12

Bez urazy, ale nauka i religia są sprzeczne wielu kwestiach, a religia kiedyś była o wiele MNIEJ, a nie więcej, otwarta na naukę. Wystarczy wspomnieć chociażby biednego Galileusza, którego (mimo siedemdziesięciu lat i kiepskiego stanu zdrowia) inkwizycja skazała na dożywotni areszt domowy z powodu jego słynnego, potwierdzającego teorię kopernikańską dzieła- ,,Dialogo dei massimi systemi", czy też dominikańskiego mnicha, Giordano Bruno, którego spalono na stosie również za popieranie teorii heliocentrycznej. To samo w dzisiejszych czasach- gdy chodziłem do szkoły (co było całkiem niedawno) moja pani od religii, zapytana przeze mnie jak to możliwe, że Adam i Ewa byli od razu ludźmi i że nie przeszli procesu ewolucji, a także gdzie był raj, odpowiedziała mi, że nie wie, żebym zapytał Boga!

Komentarz został ukrytyrozwiń
Zjadliwy
  • Zjadliwy
  • 10.09.2011 23:12

Wtedy, kiedy mogła, to nie tylko negowała, ale wręcz umieszczała uczonych na stosach bądź w lochach. Teraz już nie może i dzięki temu np. zapalenie płuc leczy się antybiotykami, a nie zamykaniem w piecu na trzy zdrowaśki.
"Odpowiedzialna nauka, która chce służyć człowiekowi, musi być stale świadoma granic swojej wolności, które ustala moralność."
OK. Nie wiem natomiast, dlaczego moralność ma być ustalana przez grupę staroświeckich panów w paradnych sukienkach.
Poza tym - nauka nie jest od służenia człowiekowi, tylko od zwiększania zasobów wiedzy o rzeczywistości. A czy komuś będzie to służyć, czy nie - to już sprawa drugorzędna.

Komentarz został ukrytyrozwiń
NeoP
  • NeoP
  • 10.09.2011 19:54

> Sam Galileusz nigdy, do ostatnich chwil swego życia, nie zwątpił w istnienie Boga.

Na pewno zwątpił (i to nie bez powodu) w KK.

> Kościół katolicki nie potępił teorii ewolucji w żadnym oficjalnym dokumencie

1. Oficjalnie nie musiał... 2. Szczególnie, że dopiero JP II nieśmiało napomknął (znów na zasadzie - prawdy nie powiedzieć, ale i nie skłamać), że teologia jago Kościoła nie stoi w sprzeczności z teorią ewolucji.

Komentarz został ukrytyrozwiń
NeoP
  • NeoP
  • 10.09.2011 19:48

> Kiedy kanonik z Fromborka, Mikołaj Kopernik, w 1543 roku ogłosił swoje słynne dzieło De revolutionibus orbium coelestinum [...] zadedykował to dzieło papieżowi Pawłowi II, a ten z radością dedykację przyjął.

Słyszałem zupełnie co innego... Dopiero tuż przed śmiercią Kopernika pozwolono mu wydać jego prace...

> Duchowni wśród naukowych elit – to była codzienność.

Biorąc pod uwagę że naukowe elity nie idące w parze z KK trafiały na stos albo zmuszano ich (często torturami) do wyparcia się swoich odkryć...

> od pierwszych stuleci chrześcijaństwa, wiadomo było, że język Biblii jest bardzo symboliczny i nie da się go interpretować dosłownie.

A jedynym uprawnionym do nieomylnej interpretacji był KK ;)

> Jednak wystąpienie Galileusza nie było dobrym czasem na takie twierdzenia.

No ba :)

Komentarz został ukrytyrozwiń
NeoP
  • NeoP
  • 10.09.2011 19:41

> Incydentalnie pojawiały się wynalazki, jak proch strzelniczy w Chinach.

Buachacha...

> W pierwotnym założeniu nie miał on wcale służyć do celów militarnych, ale do zabawy-używano go do fajerwerków. Przydatność militarną prochu dostrzegli europejczycy dopiero wiele lat później.

No tak - Europejczycy (ciekawe jakiej wiary) wpadli na to, że to co służyło rozrywce można wykorzystać do zabijania innych ludzi.

> Bardzo często mówi się o wielkim zacofaniu naukowym chrześcijaństwa.

Nie tylko mówi - potwierdza to też historia.

> Publicyści rozpisują się o strachu chrześcijan przed rozwojem nauki, badań naukowych, już od najwcześniejszych czasów średniowiecza, aż do dzisiaj.

Chyba raczej strachu przed obaleniem dogmatów ich religii, a Kościoła katolickiego przed utratą wpływów...

> Od najdawniejszych czasów w chrześcijaństwie nie było konfliktu pomiędzy religią i nauką.

JW - historia jak i naukowcy prześladowani np. przez tzw. św Inkwizycje wykazują co innego.

> Wręcz przeciwnie, chrześcijanie zakładali szkoły i uczelnie, które wspierały rozwój tego, co później określono mianem nauk humanistycznych, w pełnej wolności i swobodzie.

Buachach - nie bez powodu średniowiecze określa się epoką ciemnoty, zabobonu i zacofania. KRK przyczynił się do zaprzepaszczenia wielu dział naukowych i filozoficznych (choćby Grecji czy Rzymu) a to co przetrwało wykorzystał później do umocnienia swej pozycji. Przebudowane filozofie weszły do kanony wiedzy KRK, pierwsze szkoły (po okresie średniowiecza) były zarezerwowane dla kościelnych a w następnej kolejności dla możnowładców. Powodem zaś odrodzenia sie nauki czy nauczania jako takiego nie były bynajmniej jakieś szczytne idee! Zwyczajnie dotarło do Kościoła ze ślepa, ciemna wiara nie wystarczy do walki ze znacznie bardziej wykształconymi ludami z pod znaku półksiężyca. Polecam w tym względzie wydaną w 2001 roku pozycję "Wybrane zagadnienia z historii wychowania" dr Hanny Markiewiczowej (autorka jest doktorem nauk humanistycznych, od przynajmniej 22 lat wykładającym na APS w Warszawie oraz na Papieskim Wydziale Teologicznym "Bobolanum" - co by nie było, że nie staram się być obiektywny).

> Nauczyciel św. Tomasza z Akwinu, Albert Wielki, uważany jest za pierwszego naukowca w dziedzinie nauk przyrodniczych.

Ta - pewnie... ;)

Paradoksalnie średniowiecze, uważane za czas niewiedzy i zacofania, położyło podwaliny pod powstanie nowożytnej nauki, z wielką bezstronnością.

JW - podwaliny dało to co się ostało jakimś cudem (przed zapędami KK) ze świata antycznego (pogańskiego), np. filozofii Grecji i Rzymu. Przez wiele kolejnych wieków zasadniczo tylko to rozwijano a i to tylko w kierunku akceptowanym przez KK ...

Komentarz został ukrytyrozwiń
ALE KTÓREJ WIARY???
  • ALE KTÓREJ WIARY???
  • 10.09.2011 13:45

> Konflikt pomiędzy wiarą i nauką istniał już od najdawniejszych czasów, kiedy starożytni wierzyli w boginki i bożki, nimfy leśne. Religia miała za zadanie wyjaśnić pewne zjawiska przyrodnicze, utrzymywać porządek i ład w świecie natury.

No większej bzdury to ciężko szukać w tm materiale. Kiedy "starożytni wierzyli w boginki i bożki, nimfy leśne", a religia "miała za zadanie wyjaśnić pewne zjawiska przyrodnicze", wiara miała wówczas najbliższy kontakt z nauką... Była jej najbliżej jako że kierowała się tymi samymi zasadni - w zrozumiały sposób opisać otaczający nas świat! Dopiero w monoteizmach, przeświadczonych o swym "oświeceniu" i posiadaniu monopolu na prawdę (objawioną), wchodząc w religijne dogmaty wiara zaczęło odbiegać od nauki. To tzw. religie objawione, w przeciwieństwie do religii naturalnych, zaczęły zastępować wiarę opierającą się na kulcie i obserwacji natury na dogmatycznych treściach domniemanych tzw. świętych pism. Wcześniaj - jak już napisałem - Wiara jest bezwzględnym czynnikiem rozwoju wiedzy i nauki... Gdyby nie wiara dalej siedzielibyśmy w jaskini i obgryzali surowe mięso... Mitologią jest nieprzecenianą częściom kultury, dziedzictwa ludzkości - np. mitologia grecka czy rzymska... Współcześnie, w potocznym odbiorze mit stał się czymś w rodzaju worka, do którego wrzuca się klechdy, stare wierzenia, fantazje z ery dzieciństwa ludzkości. Bo powszechnie uważa, że nauka demaskuje mity, odsyła je do muzeum opatrzone etykietą: Historia, przeżytek myśli ludzkiej. Tymczasem - wbrew tej obiegowej opinii - nauka wcale tak nie postępuje. Po pierwsze dlatego, że nie jest niewdzięcznicą, a mitowi w dużej mierze zawdzięcza swoje istnienie. Gdy pierwszy raz w dziejach świata ludzie podeszli bowiem rozumowo do mitycznej materii, narodziły się filozofia i nauka, które zresztą wówczas stanowiły jedno. Tymi pionierami racjonalizmu byli Grecy...

Komentarz został ukrytyrozwiń
ALE KTÓREJ WIARY???
  • ALE KTÓREJ WIARY???
  • 10.09.2011 13:36

> Jednak chrześcijaństwo nigdy nie negowało ani nauki, ani rozumu.

Chrześcijaństwo być może nie ale z Katolicyzmem to na przestrzeni wieków różnie bywało

> Podczas Soboru Watykańskiego I w 1870 roku zdecydowano, że to rozum ma największą wartość poznawczą

No to trochę mu to zajęło skoro swe dziedzictw liczy od roku 0-wego.

Komentarz został ukrytyrozwiń
ALE KTÓREJ WIARY???
  • ALE KTÓREJ WIARY???
  • 10.09.2011 13:33

Wiara religi katolickiej nie jest jedyna...

Komentarz został ukrytyrozwiń
ALE KTÓREJ WIARY???
  • ALE KTÓREJ WIARY???
  • 10.09.2011 13:30

Wiara jest bezwzględnym czynnikiem rozwoju wiedzy i nauki... Gdyby nie wiara dalej siedzielibyśmy w jaskini i obgryzali surowe mięso... Mitologią jest nieprzecenianą częściom kultury, dziedzictwa ludzkości - np. mitologia grecka czy rzymska... Współcześnie, w potocznym odbiorze mit stał się czymś w rodzaju worka, do którego wrzuca się klechdy, stare wierzenia, fantazje z ery dzieciństwa ludzkości. Bo powszechnie uważa, że nauka demaskuje mity, odsyła je do muzeum opatrzone etykietą: Historia, przeżytek myśli ludzkiej. Tymczasem - wbrew tej obiegowej opinii - nauka wcale tak nie postępuje. Po pierwsze dlatego, że nie jest niewdzięcznicą, a mitowi w dużej mierze zawdzięcza swoje istnienie. Gdy pierwszy raz w dziejach świata ludzie podeszli bowiem rozumowo do mitycznej materii, narodziły się filozofia i nauka, które zresztą wówczas stanowiły jedno. Tymi pionierami racjonalizmu byli Grecy...
Jak wszystko, co ludzkie, także religie są lepsze i gorsze, ale religii i instytucji religijnej naprawdę wolnej od pychy, a za to skromnej i samokrytycznej doprawdy ze świecą szukać. Pycha zaś to narów szczególnie groźny, gdyż wyzwala chorobliwe ambicje, żądzę władzy i odbierania czci, a wreszcie nienawiść i przemoc, gdy próżność nie jest w pełni przez otoczenie zaspokajana. Instytucje religijne z największym trudem znoszą wokół siebie innowierców nieskorych do uznawania supremacji jedynej prawdziwej wiary ludu danej ziemi, a jeszcze bardziej doskwiera im obojętność ze strony osób i instytucji świeckich, jeśli te nie składają im hołdów, nie potwierdzają ich duchowego i moralnego przywództwa wśród ludu i w całym kraju.
Na to czy dana religia bardziej sprzyja szerzeniu nietolerancji czy nie, wpływać może wiele czynników np. to czy dana religia jest religią tzw. objawioną czy naturalną, czy jest monoteizmem czy politeizmem, czy jest religią kosmocentryczną czy teocentryczną, czy jest religią ekspansywną, nastawiona na "nawracanie" (wychodzi z założenia o konieczności przekonania wszystkich do swoich racji), czy nie...

Komentarz został ukrytyrozwiń
tsailor1
  • tsailor1
  • 10.09.2011 03:10

Tam gdzie zaczyna sie wiara tam musi sie konczyc rozumowanie, logika etc. Wiara, z definicji, nie wymaga zadnych dowodow po prostu przyjmuje za prawde to co ktos powiedzial czy tez nakazal. Jesli kiedys odgrywala pozytywna role to tylko w dziedzinie ustalenia jakis norm spolecznych ale i to nie zawsze. W przeciwienstwie nauka opiera sie na logicznych wywodach, doswiadczeniach ( czesto ad infinitum), a teorie naukowe nigdy nie sa podawane jako dogmaty. Kazda teoria moze byc podwazona i nikt za to nie bedzie wyslany na stos jak to bywalo za czasow wszechwladzy kosciola. Jesli juz chodzi o religie, to chrzescianstwo mogloby sie czegos nauczyc od musulmanow, bowiem za czasow panowania Arabow w obecnej Hiszpanii nauka kwitla tak jak i tolerancja religijna.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.