Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

176054 miejsce

Skręć w lewo teraz! Kierowcy ślepo ufają systemom GPS

Francuska prokuratura poinformowała, że kierowca polskiego autokaru, który rozbił się w niedzielę we Francji - zdał się na podpowiedzi systemu GPS. Urządzenie wskazało mu feralną drogę jako dojazd do autostrady. Dlaczego tak się stało?

Określenie "system GPS" to skrót myślowy - urządzenie takie składa się z odbiornika sygnałów GPS (Global Positioning System - Globalny System Pozycjonowania) oraz minikomputera przetwarzającego zainstalowane w nim mapy. Na podstawie sygnału GPS oraz map i wielu dodatkowych współczynników (o których za chwilę) - wyznaczana jest trasa. Całość systemu jest tak dobra, jak zainstalowane w nim mapy i ustawienia użytkownika. Nawet najdokładniejszy odbiornik GPS niczego nie zmieni, jeśli system ma nieaktualne mapy.

Aby wyznaczyć trasę przejazdu, użytkownik określa parametry jakie mają być wzięte pod uwagę. Może to być trasa najszybsza lub najkrótsza. Można też nakazać omijanie płatnych odcinków dróg, przepraw promowych, jazdę z pominięciem autostrad. Cel określany jest na podstawie dokładnego adresu lub po prostu wskazywany na mapie. System pobiera z odbiornika GPS aktualną pozycję i wyznacza trasę.

Podczas jazdy, co określony czas (najczęściej 1-2 sekundy), odczytywana jest pozycja GPS i na tej podstawie system wie, gdzie aktualnie znajduje się samochód. Jeżeli jednak auto wjedzie do tunelu lub pomiędzy wysokie góry - może nastąpić utrata sygnału GPS (w tunelu na pewno - na całej jego długości). Zaniki sygnału powodują, że system nawigacyjny niepoprawnie oblicza trasę. Robi to na podstawie ostatniego odczytu. Jeśli sygnał pojawia się i znika - nie ma problemu. System za pomocą odpowiednich algorytmów radzi sobie całkiem dobrze (w większości przypadków). W przypadku całkowitego zaniku sygnału - kierowca dostaje informację o tym fakcie i zdany jest na własne siły.

Kolejnym problemem, oprócz jakości map, jest jakość algorytmów wyszukujących optymalną trasę i dbających o jej "utrzymanie" podczas jazdy. Praktycznie każdy system prowadzi kierowcę za pomocą komunikatów głosowych. Podczas np. jazdy autostradą system informuje o zbliżaniu się do pożądanego zjazdu już na kilka kilometrów przed nim. Zdarza się jednak że zrobi to np. 300 metrów przed. I wówczas nie ma już możliwości zmiany pasa. Problematyczne są również ronda o nietypowym układzie. System nawigacyjny ma wgrane gotowe komunikaty i tylko je odtwarza. Na nietypowym skrzyżowaniu komenda "Skręć w lewo" - wcale nie jest jednoznaczna. Dodatkowo system nie wie o trwających np. robotach drogowych. W takim przypadku jednak wystarczy zaznaczyć remontowany odcinek jako zakazany i wyznaczony zostanie objazd.

Błędów w oprogramowaniu systemów nawigacyjnych jest sporo i każdy kierowca powinien zdawać sobie z tego sprawę. Nawigacja to pomoc w jeździe a nie jedynie słuszna wyrocznia. Coraz częstsze są przypadki kierowców, którzy ślepo ufając nawigacji - rozbijali auta o latarnie, albo doprowadzali do zderzeń z innymi pojazdami. Na hasło "Skręć w lewo teraz" bezmyślnie skręcali. To nie żart - takie rzeczy odnotowała niejedna policja w Europie.

Nie wiemy jakiej firmy był system GPS w autokarze, jakie miał mapy i jakie parametry wprowadził kierowca. Może wybrał drogę najkrótszą, a może najszybszą? Chyba nigdy się już nie dowiemy. Ja tylko zaapeluję do użytkowników systemów GPS - najpierw myślcie sami, potem słuchajcie tego, co mówi ciepłym głosem pani od nawigacji.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (24):

Sortuj komentarze:

i to jest właśnie to, większość osób ślepo ufa zabawkom zamontowanym w samochodach i później z tego powodu giną inni, GPS jest jak najbardziej pożytecznym urządzeniem, sam również z niego korzystam, ale też zawsze sprawdzam jaką trasę mi wyznaczył (raz zdarzyło się, że próbował mnie przeciągnąć przez przeprawę promową, która jest czynna tylko w lipcu i w sierpniu, ale właśnie dzięki sprawdzeniu jeszcze w domu jak przebiega trasa uniknąłem straty czasu, paliwa i pieniędzy). wszystko jest dla ludzi, ale trzeba umieć korzystać z tego z głową.

Komentarz został ukrytyrozwiń

GPS nie jest czymś, na co można zrzucić odopwiedzialność. Jak tu przedmówcy zaznaczają, posiadanie GPS nie zwalnia z odpowiedzialności.

Natomiast zastanawia mnie, czy ddyby udowodniono, że pilotka kazała kierowcy jechać tą trasą, to czy jego wina byłaby mniejsza?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Otóż to. Kierowca ponosi całkowita odpowiedzialność bo to on ma w ręku kierownicę a nie system GPS...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nt wybranej drogi: program wybiera drogę: najkrótszą, najszybszą itp itd jeżeli nie ma naniesionych ograniczeń max wysokość, nośność rodzaj pojazdu - to dla specjalnego pojazdu program, mapa itp itd nie jest to wyrocznią. O wszystkim decyduje kierowca w terenie rzeczywistym, ten podjął decyzję o złamaniu zakazu wjazdu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

To jest tak samo jakby powiedzieć: kierował się mapą, kompasem itp itd. W rzeczywistości jest "trochę" inaczej

Komentarz został ukrytyrozwiń

w.buczynski - owszem droga istniala. Ale mapy trzeba aktualizowac chocby dlatego ze owa wzmiankowana obwodnica mogla w nowszej wersji mapy zostac oznaczona jako rekomendowana i system wybralby wlasnie tamta. Poza tym to w mapach jest zapisane ktora ulica jest jednokierunkowa, gdzie jest zakaz skrętu w prawo lub lewo itd. Artykul jest ogolny i dotyczy nawigacji samochodowej, a nie tego konkretnego przypadku. Ma powiekszyc wiedze czytelnika a nie skrytykowac badz pochwalic konkretnego kierowce.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wiemy jak jest z reguły, ale to nie zwalnia od odpowiedzialności. Poza tym, jechać trasą krótszą, nie znaczy jechać trasą zabronioną.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Z artykulu mozemy sie dowiedziec tak oczywistej rzeczy jak o koniecznosci aktualizacji mapy do urzadzenia GPS.. Ale przeciez feralna droga, na ktorej zdarzyl sie wypadek istniala w tej samej postaci od bardzo wielu lat.. Nie mogloby wiec tu byc mowy o winie nieaktualnej mapy..
Ze opublikowanych dotad szczegolow wypadku wiemy "prawie na pewno" (do ostatecznego potwierdzenia przez sledztwo), ze kierowca nie tylko wjechal na trase zakazana dla autobusow, ale co gorsze ignorujac znaki ostrzegawcze o 14% spadku drogi zjezdzal nia z predkoscia ok.100 km/godz!! Nawet pomijajac nieuzycie hamulca elektromagnetycznego, fakt na ktory zwrocili uwage przedstawiciele producenta autobusu, byla to szalencza szybkosc w tych warunkach grubo za wysoka nawet dla samochodu osobowego. Przy tak ostrym spadku trasy na 90 stopniowym zakrecie autobus nie powinien rozwijac wiecej niz.... 20km/godz.. podczas gdy kierowca zdolal wyhamowac do 60km/godz. w momencie uderzenia w barierke...
Ale czemu sie dziwic i dlaczego obciazac wina nieszczesny GPS?? Kierowca czul sie bezpieczny i dobrze wiedzial dlaczego. Mial przeciez na pokladzie az 3 ksiezy, sam sie w czasie podrozy wielokrotnie wyspowiadal, przyjmowal komunie no i modlil prawie bez przerwy wraz z pasazerami. Zadnych niechrzczonych, islamistow, zydow i pederastow na pokladzie nie bylo. Jako, ze wszyscy "zawierzyli" sie opiece bozi z odwiedzanego "sanktuarium" jakakolwiek katastrofa byla wykluczona... A moze bozia obiecywala jedynie bezposrednie wstapienie w niebiosa po zyciu doczesnym na co nasz nieszczesnik kierowca mogl nie zwrocic uwagi. Pytanie tylko czy dotrzymala slowa?? Moze tymczasem wycieczka juz sie smazy w najlepsze w ogniu piekielnym???

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 26.07.2007 16:49

(+) ciekawy tekst

Komentarz został ukrytyrozwiń

kodeks kodeksem
jeśli pracodawca powie "masz jechać trasą krótszą" to dyskusji z reguły jest niewiele

ale mijamy się z tematem GPSu :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.