Francuska prokuratura poinformowała, że kierowca polskiego autokaru, który rozbił się w niedzielę we Francji - zdał się na podpowiedzi systemu GPS. Urządzenie wskazało mu feralną drogę jako dojazd do autostrady. Dlaczego tak się stało?
Określenie "system GPS" to skrót myślowy - urządzenie takie składa się z odbiornika sygnałów GPS (Global Positioning System - Globalny System Pozycjonowania) oraz minikomputera przetwarzającego zainstalowane w nim mapy. Na podstawie sygnału GPS oraz map i wielu dodatkowych współczynników (o których za chwilę) - wyznaczana jest trasa. Całość systemu jest tak dobra, jak zainstalowane w nim mapy i ustawienia użytkownika. Nawet najdokładniejszy odbiornik GPS niczego nie zmieni, jeśli system ma nieaktualne mapy.Zobacz także:
Artykuły
(32)
Galerie
(5)
Średnia ocen
(4.73)
Wiek: 40 | Miejscowość: Warszawa/Piotrków Tryb. | Kraj: Polska
O mnie: Lubię kiedy wszystko wokół jest proste i nieskomplikowane. Sprawy trudne zawsze upraszczam. Sprawy niemożliwe - redukuję do trudnych. Obserwuję uważnie świat wokół i staram się pomóc mu w miarę swoich możliwości.
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Wojciech Grzesiak 30.07.2007 16:43
i to jest właśnie to, większość osób ślepo ufa zabawkom zamontowanym w samochodach i później z tego powodu giną inni, GPS jest jak najbardziej pożytecznym urządzeniem, sam również z niego korzystam, ale też zawsze sprawdzam jaką trasę mi wyznaczył (raz zdarzyło się, że próbował mnie przeciągnąć przez przeprawę promową, która jest czynna tylko w lipcu i w sierpniu, ale właśnie dzięki sprawdzeniu jeszcze w domu jak przebiega trasa uniknąłem straty czasu, paliwa i pieniędzy). wszystko jest dla ludzi, ale trzeba umieć korzystać z tego z głową.
Tomasz Kamiński 27.07.2007 00:57
GPS nie jest czymś, na co można zrzucić odopwiedzialność. Jak tu przedmówcy zaznaczają, posiadanie GPS nie zwalnia z odpowiedzialności.
Natomiast zastanawia mnie, czy ddyby udowodniono, że pilotka kazała kierowcy jechać tą trasą, to czy jego wina byłaby mniejsza?
Piotr Biegała 26.07.2007 21:21
Otóż to. Kierowca ponosi całkowita odpowiedzialność bo to on ma w ręku kierownicę a nie system GPS...
Sławomir Burzyński 26.07.2007 21:00
Nt wybranej drogi: program wybiera drogę: najkrótszą, najszybszą itp itd jeżeli nie ma naniesionych ograniczeń max wysokość, nośność rodzaj pojazdu - to dla specjalnego pojazdu program, mapa itp itd nie jest to wyrocznią. O wszystkim decyduje kierowca w terenie rzeczywistym, ten podjął decyzję o złamaniu zakazu wjazdu.
Sławomir Burzyński 26.07.2007 20:55
To jest tak samo jakby powiedzieć: kierował się mapą, kompasem itp itd. W rzeczywistości jest "trochę" inaczej
Piotr Biegała 26.07.2007 18:22
w.buczynski - owszem droga istniala. Ale mapy trzeba aktualizowac chocby dlatego ze owa wzmiankowana obwodnica mogla w nowszej wersji mapy zostac oznaczona jako rekomendowana i system wybralby wlasnie tamta. Poza tym to w mapach jest zapisane ktora ulica jest jednokierunkowa, gdzie jest zakaz skrętu w prawo lub lewo itd. Artykul jest ogolny i dotyczy nawigacji samochodowej, a nie tego konkretnego przypadku. Ma powiekszyc wiedze czytelnika a nie skrytykowac badz pochwalic konkretnego kierowce.
Artur Wojnowski 26.07.2007 16:58
Wiemy jak jest z reguły, ale to nie zwalnia od odpowiedzialności. Poza tym, jechać trasą krótszą, nie znaczy jechać trasą zabronioną.
wojciech buczynski 26.07.2007 16:54
Z artykulu mozemy sie dowiedziec tak oczywistej rzeczy jak o koniecznosci aktualizacji mapy do urzadzenia GPS.. Ale przeciez feralna droga, na ktorej zdarzyl sie wypadek istniala w tej samej postaci od bardzo wielu lat.. Nie mogloby wiec tu byc mowy o winie nieaktualnej mapy..
Ze opublikowanych dotad szczegolow wypadku wiemy "prawie na pewno" (do ostatecznego potwierdzenia przez sledztwo), ze kierowca nie tylko wjechal na trase zakazana dla autobusow, ale co gorsze ignorujac znaki ostrzegawcze o 14% spadku drogi zjezdzal nia z predkoscia ok.100 km/godz!! Nawet pomijajac nieuzycie hamulca elektromagnetycznego, fakt na ktory zwrocili uwage przedstawiciele producenta autobusu, byla to szalencza szybkosc w tych warunkach grubo za wysoka nawet dla samochodu osobowego. Przy tak ostrym spadku trasy na 90 stopniowym zakrecie autobus nie powinien rozwijac wiecej niz.... 20km/godz.. podczas gdy kierowca zdolal wyhamowac do 60km/godz. w momencie uderzenia w barierke...
Ale czemu sie dziwic i dlaczego obciazac wina nieszczesny GPS?? Kierowca czul sie bezpieczny i dobrze wiedzial dlaczego. Mial przeciez na pokladzie az 3 ksiezy, sam sie w czasie podrozy wielokrotnie wyspowiadal, przyjmowal komunie no i modlil prawie bez przerwy wraz z pasazerami. Zadnych niechrzczonych, islamistow, zydow i pederastow na pokladzie nie bylo. Jako, ze wszyscy "zawierzyli" sie opiece bozi z odwiedzanego "sanktuarium" jakakolwiek katastrofa byla wykluczona... A moze bozia obiecywala jedynie bezposrednie wstapienie w niebiosa po zyciu doczesnym na co nasz nieszczesnik kierowca mogl nie zwrocic uwagi. Pytanie tylko czy dotrzymala slowa?? Moze tymczasem wycieczka juz sie smazy w najlepsze w ogniu piekielnym???
Hubert Koncki 26.07.2007 16:45
kodeks kodeksem
jeśli pracodawca powie "masz jechać trasą krótszą" to dyskusji z reguły jest niewiele
ale mijamy się z tematem GPSu :)
Katowice - Straż Pożarna zaprasza
(odsłon: +623)