Facebook Google+ Twitter

Skrzyczne. Baza ludzi relaksujących się

Szkolna irytacja i stres maturalny ustąpił uczuciu wolności i relaksu. Spotęgowało ulotnienie się wszelkiej wiedzy podręcznikowej z mojej głowy w chwili, w której opuściłem ostatnią salę egzaminacyjną. Należało się teraz zaszyć w jakimś miejscu spokojnym pod względem nauki i ekscytującym pod względem zabawy.

Polana przed schroniskiem / Fot. Stanisław LohmanJakieś miejsce z dala od miasta... najbliżej są góry (Bielsko-Biała), zatem jakieś miłe schronisko... Niech będzie... Skrzyczne. To miejsce wręcz kultowe, tak nie skojarzy go jednak moje pokolenie, lecz pokolenie moich rodziców dorastających w latach, w których deficyt atrakcyjnych miejsc wypoczynku w Polsce działał na korzyść sławy schroniska. Na ścianie przed toaletą wisi artykuł z 1969 roku o pracy w schronisku. Co się od tego czasu zmieniło? Plan Gierka nie wypalił, zdemontowano mur, a James Bond nareszcie zawitał do Polski (na razie tylko na VHS). A Skrzyczne? Nadal stoi, choć klientela się zmieniła.

Ja w schronisku nie pracowałem. Jestem na to za leniwy (tak, to prawda i nie wstydzę się tego). W góry wyjechałem skuszony propozycją wzięcia udziału w zabawie urodzinowej. I tak po 45 minutowym wiszeniu w powietrzu przesiąkniętym letnim deszczem i po pokonaniu dwóch odcinków kolejkowych dotarłem na miejsce. Schronisko komponuje się z krajobrazem jak żadne inne, wręcz nie mogę sobie wyobrazić szczytu bez chatki "bezczelnie" stojącej na nim i za nic mającej sobie mroźna pogodę i silne wiatry. W środku jest przytulnie i ciepło. Drewno jest wszechobecne (dzrzwi, podłoga, bar i półki z trunkami). Wszechobecny jest również od roku internet, który można złapać wszędzie. Gorzej jest z zasięgiem na komórkę. Potrzeba zatelefonowania zaprowadziła mnie do kuchni, gdzie poprosiłem o wskazanie mi miejsca przeznaczonego do tego celu.
- Jaka sieć? - usłyszałem w odpowiedzi.
- Sieć A - powiedziałem.
- To tylko przy frytkownicy. Ja mam sieć B i łapię ją w toalecie albo 10 metrów na zachód od schroniska.
Ucieszyłem się z tego wyobrażając sobie siebie nad ranem (jeszcze podczas trwania zabawy) natchniony nagłą potrzebą rozmowy z osobami nieobecnymi, pokonującego kolejne metry na zachód w mroźnym, nocnym wietrze. Człowiek będący na Skrzycznem nie jest odcięty od świata. Zawsze coś złapie (zabrzmiało dwuznacznie? Dobrze!).

Schronisko znajduje się w rękach rodziny Lohman. To znaczy, że także jest powodem częstych kłótni i "awantur", ale rodzinnych i przyjacielskich. Na razie do rękoczynów jeszcze nie doszło. Co czuje człowiek spędzający czas na Skrzycznem? Napięcie (będąc pomiędzy frontami rodzinnej kłótni)? Podekscytowanie (zabawą)? Zimno (będąc klientem sieci B i próbując zadzwonić, gdy toaleta jest zamknięta)? Raczej odprężenie, podziwiając piękne widoki górskie widoczne z każdego okna w schronisku.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

To nie ja tylko jakiś kretyn pod komendą innego, większego kretyna umieścił nad zdjęciem polany przed schroniskiem link do informacji o Małopolsce. Ja jestem niewinny...A ulica mimo swojego wspaniałego patrona jest krótka i alarmująco pusta (nie licząc jednego domu). Dziekuję za słowa aprobaty i pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

Oj. Tego niedziedzia widziałam w 1968 roku, gdy po maturze właśnie "bawiłam " ;)) tam w charakterze bufetowej

Komentarz został ukrytyrozwiń

To gdzie to Skrzyczne, bo już nie wiem. w małopolskim, czy w śląskim ?

Skrzyczne ma swoją wyjątkową historię, jak każde schronisko, dlatego że miało swoich wiernych bywalców. Ileż razy, latem i zimą, lub w martwym sezonie, kolejka nie "chodziła", a my dymaliśmy na góre pod krzesełkami z bardzo obciążonymi plecakami. ;)) hehehe. hihihihi.

Właśnie w 1969 roku o 4 rano widziałam na tej polanie vide fotografia. niedzwiedzia brunatnego. Misia. Podobno przychodził ze Słowacji, gdyż Skrzyczne go urzekło, tak jak nas. ;)) a wielki Bernardyn Barii, stróż schroniska pilnował by nie podchodził do koszy obok budynku.
Ech... na wspomnienia mi się zebrało.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Gwiazdka za przypomnienie zabawowych tradycji schroniska.Bylo tam i jest nadal goscinnie i rodzinnie.
Basiu, jakze atrakcyjnie wygladalismy wszyscy , uczestnicy sylwestrow w schronisku zjezdzajac w Nowy Rok na nartach na Jaworzyne ubrani w pizamy , nocne koszule i szlafroki !
Stasiu! Gratulacje maturalne !!!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Skrzyczne w regionie małopolskim? Okrutnie wyłysiała ta góra przez ostatnie ćwierć wieku, tak jak i wielu jej starych, wierych bywalców, którzy nazywali się narciarzami i turystami, dzisiejsi "komórkowymi człowiekami". ;))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.