Facebook Google+ Twitter

"Skrzydlata trumna" Marcina Wrońskiego. Mroczna historia i samoloty

"Skrzydlata trumna" Marcina Wrońskiego ukazuje Polskę międzywojenną w niezbyt korzystnym świetle. Literacka fikcja zakorzeniona w historii przedwojennego Lublina staje się projektorem, który na ekranie ma wyświetlić prostą prawdę, że przekręty pozostaną przekrętami, nawet jeżeli obuduje się je ideami.

Lublin R-XIIID / Fot. "Polska lotnicza", Warsaw 1937/Domena PublicznaKomisarz Zygmunt Maciejewski po raz czwarty oprowadza nas po Lublinie. Tym razem akcja toczy się w dwóch okresach. W 1936 r. w Lubelskiej Wytwórni Samolotów, która powstała na gruzach Zakładów Mechanicznych E. Plage i T. Laśkiewicz, dochodzi do samobójstwa strażnika. Błaha z pozoru sprawa desperata ze złamanym sercem okazuje się aferą, w którą zamieszani są oficerowie kontrwywiadu i Komendy Wojewódzkiej Policji Państwowej. W tle tego ambarasu spotkamy jeszcze berlińską gwiazdeczkę Mathi Lirhen i odwołanego w stan spoczynku asa lotnictwa, pułkownika Rossowskiego.

 / Fot. Materiały prasoweNiedokończona sprawa znajduje swój finał w 1945 r. na zamku lubelskim, gdzie major Grabarz z Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego próbuje uczynić Maciejewskiego psem łańcuchowym władzy ludowej. Posługuje się przy tym metodami znanymi z ulicy Rakowieckiej w Warszawie, nie stroniąc od tortur i szantażu. Sytuacja komisarza zatrzymanego przez bezpiekę jest podwójnie zła. Po pierwsze był funkcjonariuszem niemieckiej Kriminalpolizei, po drugie zaś działał w Armii Krajowej. Policjantowi grozi kara śmierci. W więziennej celi spotyka księgowego Duskiego, który pomoże mu odpowiedzieć na ostatnie pytanie związane ze sprawą prowadzoną w 1936 r.

"Skrzydlata trumna" przybliża fragmenty dziejów najstarszej polskiej fabryki samolotów, która doprowadzona na skraj upadłości, zostaje wykupiona za grosze przez państwo. Zakłady Plagego i Laśkiewicza żywo przypominają wiele przedsiębiorstw, które upaść musiały z powodu wyroku urzędników, a nie rachunku ekonomicznego lub ujmując to jeszcze inaczej: których rachunek ekonomiczny był wypadkową ambicji i indolencji urzędników. W tym konkretnym przypadku, chodziło o ambicje nie byle kogo, bo gen. Ludomiła Rayskiego, szefa Departamentu Aeronautyki Ministerstwa Spraw Wojskowych, który dążył do konsolidacji polskiego przemysłu lotniczego.

W opowiadanej przez Marcina Wrońskiego historii, pomnikowych postaci jak na lekarstwo. Poznamy za to butnego kapitana Henryka Korcz-Jasnockiego z "Dwójki", którego dwuznaczna gra operacyjna przeistacza się w perspektywiczny narkobiznes. Oficer kontrwywiadu, to nie tylko nieudacznik, któremu zabrakło odwagi, by kontynuować rozpoczętą karierę pilota, ale też symbol deprawacji władzy, tłumaczącej się tanimi frazesami o ojczyźnie i racji stanu.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Gerwazy Gąska
  • Gerwazy Gąska
  • 28.02.2012 21:27

A ja z ogromną chęcią chciałbym przeczytać wszystkie poprzednie książki autora (czytałem dwie). Chciałym kupić wersje elektroniczne, ale ich ceny są często wyższe niż papierowych. Wydawnictwa, błagam - iddźcie po rozum do głowy. To już przesada. Amazon was zniszczy!!!

Komentarz został ukrytyrozwiń

No, może doczekamy się pisarza godnego nowych czasów?! Sam jestem ciekaw? Ponieważ dziwi mnie, że nikt nie przypuszczał ze speców takiego przyspieszenia w dozbrajaniu armii u sąsiadów?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.