Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

95676 miejsce

Skuś baba na dziada...

Obłoków magia tajemna, obłoków fantasmagoria - nuci przed snem Jarosław K.

Błaszczak, Hoffman i Brudziński nie mieli odwagi
przekroczyć progu sanktuarium Najjaśniejszego Arcyprezesa. Gabinet przeistoczył się w jaskinię Wielkiego Maga. Sam Wielki Mag ubrany w powłóczystą szatę siedział przy stole, na którym leżała wysuszona królicza łapka, stały niezliczone kolby z przedziwnymi preparatami. Centralne miejsce stołu zajmowała kryształowa kula. Prezes sprawiał wrażenie oranta, modlącego się do kuli.
- Skuś baba na dziada, entliczek pętliczek, czary mary, hokus pokus marokus, miała baba Mikołajka..., w Szczebrzeszynie... – szeptał, zduszonym głosem. Pomarszczona ręka dosypywała do retorty kolejną porcję suszonej żaby, przemieszaną z mózgiem kota przejechanego na rozstajnych drogach.
- O matkooo – wyrwało się Błaszczakowi.
- Coś owo matkooo znaczyło, tylko co? – zadumał się Hoffman.
Nietrudzony bojownik o prawdziwą, polską rodzinę, prezes Kaczyński na dźwięk przenajświętszego słowa matka, oderwał się od czarnomagowania.
- Co tam, moi wierni giermkowie mają mi dziś do zakomunikowania?
- Nie jest dobrze Arcymagu. Tusku Donaldu wykuglował te ponad 300 miliardów.
- Diabli i szatani, auuuuuuu. Wiem, wiem. Modliłem się o to wraz z całym moim narodem. I wymodliłem, skuś baba na dziada.
- Przyszliśmy po radę. Co robić, co mówić?
- Już wy lepiej nic nie mówcie i jeszcze mniej czyńcie.
- Jak to mniej? Toż od dawna nic nie robimy.
- I to też za dużo. Chciał, nie chciał muszę sam rozwiązać problemy naszej udręczonej i zniewolonej ojczyzny. Kuchciński kopię przyszykuje. Hoffman zbroję narychtuje i miecz naostrzy. Błaszczak konia napoi i nakarmi. Hmm Dasz radę Błaszczak? Bo to dosyć trudne.
- Koń jaki jest każdy wi – popisał się celnym cytatem Błaszczak.
- Co to za dźwięki dochodzą z ulicy? – Arcymag tradycyjnie zlekceważył Błaszczaka.
- To marsz triumfalny Donaldu. Wiwaty, owacje... – swoim zwykłym, ponurym głosem obwieścił Hoffman, który potrafił tylko obwieszczać.
- Diabli i szatani, na psa urok... – wyszeptał Kaczyński i zapytał już głośniej – Jak wygląda Donaldu?
- Łbów szkaradnych siedem, ogonów trzy, łuska na całym ciele – zauważył mający najlepszy wzrok Brudziński.
Zadrżał Arcymag. Przez głowę przeleciała mu cała lista dzielnych rycerzy uwalniających swoje ukochane z rąk smoków. Jego ukochana panienka, Polska w niebezpieczeństwie. Znowu w łapskach smoków piekielnych.
- Na koń, na koń – zakrzyknął z desperacką odwagą.
- Arcymagu, koń zdradził. Przeszedł do obozu Tusku.
- Erne, koperne, lustereczko powiedz przecie... Dobra. Przyprowadzić szewczyka Skube. Przynieść baranią skórę i siarki ze sto kilo. Hihihihihi, skuś baba na dziada...



Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Skuś baba na dziada .....to forma taka Pawłowicz -Kaczyński.
Tekścik mi pasuje 5 dopisuję.

Komentarz został ukrytyrozwiń

@ Panie Andrzeju , sie uśmiałam aż boki zrywałam.
Zaklęcia ,modły czary , wróżby nie pomogły tej grupie maga . Donaldu Tusku zrobił psikusa i pokazał magowi figusa.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.