Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

18049 miejsce

Skutki egipskiej rewolucji

Nawet jeśli uda się obalić dyktatora Mubaraka, to wcale nie jest powiedziane, że będzie lepiej. Demokracji nie wprowadza się w jeden dzień. Potrzeba na to czasu i rozumu.

Szacuje się, że z powodu zamieszek i protestów, w ciągu ostatnich tygodni Egipt opuściło około miliona turystów i obcokrajowców. Największe kurorty wypoczynkowe świecą pustkami, tak samo restauracje. Wielu ludzi, którzy dotąd utrzymywali się z turystów, nie ma teraz pieniędzy na życie. Banki mają zostać otwarte w ciągu kilku dni, jednak to spowoduje tylko paniczne opróżnianie przez klientów swoich kont, które w tej chwili są zamrożone. Bankomaty nie wydają pieniędzy.

Szacuje się że w Egipcie 40 procent ludności żyje poniżej dwóch dolarów dziennie. Rewolucja może to zmienić - na gorsze. Biedni mogą stać się jeszcze biedniejsi. Już dziś minister finansów mówi o tym, że obecna napięta sytuacja będzie miała katastrofalne skutki dla gospodarki Egiptu. Przykład tego kraju pokazuje, że nie tylko bieda może wywołać rewolucję, ale również rewolucja biedę.

Na razie Egipcjanie nie myślą o tym, co będzie po przewrocie - na razie walczą i nie ustępują w swoich warunkach. Chcą odejścia Mubaraka. Mimowolnie jednak z rewolucji robi się w Egipcie wojna domowa - między zwolennikami i przeciwnikami prezydenta. A król wciąż nie umarł.

Nawet jeśli uda się obalić dyktatora Mubaraka, to wcale nie jest powiedziane, że będzie lepiej. Demokracji nie wprowadza się w jeden dzień. Potrzeba na to czasu i rozumu. Wprowadzanie demokracji jest jak zakładanie firmy - najpierw potrzebny jest racjonalny biznes plan. W demokracji nie ma miejsca na irracjonalizm.

Mubarak ma rację w jednym: boi się, że kiedy odejdzie, zapanuje w państwie chaos. Egipt to nie Irak, gdzie Ameryka cierpliwie uczyła nowego demokratycznego ustroju. Zresztą sami Egipcjanie powtarzają, że nie chcą pomocy Ameryki i że poradzą sobie bez niej. W Egipcie może zabraknąć nauczyciela, który pokaże jak to się robi. Widać to po reakcji Zachodu. Obama i Unia zdają się nie chcieć mieć z tym nic wspólnego. A póki jakiś demokratyczny "obserwator" nie wkroczy nad Nil, z tej rewolucyjnej mąki nie będzie chleba.

Zbłąkane owieczki dyktatury potrzebują pasterza demokracji. Kogoś, kto nauczy naród jak łapać ryby, a nie tylko jak je jeść. W innym przypadku po odejściu Mubaraka lud będzie mógł tylko zakrzyknąć: Umarł król, niech żyje... chaos.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Piotr Balkus
  • Piotr Balkus
  • 07.02.2011 07:14

A jednak ruszono, dwie mumie - podał Reuters.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Piotr Balkus
  • Piotr Balkus
  • 07.02.2011 05:17

Mumii chyba nie ruszono, a jest takie przeświadczenie, że póki one spoczywają spokojnie, na Egipt nie padnie klątwa.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Obecna sytuacja już ma katastrofalne skutki ekonomicznie. każdego dnia egipska turystyka traci co najmniej milion dolarów. Możemy mieć tylko nadzieję że Suezowi nie przytrafi się nic złego, gdyż ten kanał niczym aorta dla Europy zasilą ją w życiodajne kontenery. O muzea i skarby faraonów drży cały świat, pociechą jest to , że są skatalogowane i żaden handlarz nie kupi i nie sprzeda tych skarbów. istnieje jednak niebezpieczeństwo , że złote skarby mogą być przetopione.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.