Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

161157 miejsce

Słaby złoty to droższe wakacje i samochody

  • Źródło: Polska
  • Data dodania: 2008-10-23 10:48

Słaby złoty to nie tylko problem dla setek tysięcy osób spłacających kredyty hipoteczne. Coraz droższe euro i dolar to również kłopot dla osób wybierających się na zagraniczne wczasy, a nawet w zwykłą podróż samolotem. Polacy nie mają też co szukać w zachodnich autokomisach czy sklepach z elektroniką.

Chile. Turyści na plaży. / Fot. http://commons.wikimedia.org/wiki/Image:Playa_Vi%C3%B1a.JPGOsłabienie się złotego to koniec marzeń o niedrogim samochodzie z importu. Co prawda w tym roku sprowadziliśmy już ponad 800 tys. używanych aut z Unii i USA, ale analitycy przewidują, że ten wynik nieprędko się powtórzy. Powód? Używane 3-4-letnie auto średniej klasy kosztuje np. w Niemczech 10 tys. euro. Jeszcze w lipcu na jego zakup wystarczyło ok. 33 tys. zł, a dziś trzeba wysupłać z portfela aż 37,5 tys. zł. - Gwałtowne osłabienie się złotego z pewnością wyhamuje import aut używanych - uważa Leszek Lerch, ekspert branży motoryzacyjnej z firmy Ernst & Young. Według niego jest jednak i dobra strona kryzysu, bo w najbliższych tygodniach możemy oczekiwać kolejnych obniżek cen samochodów w salonach. - Dilerzy muszą pozbyć się aut, które zamawiali, gdy koniunktura była zdecydowanie lepsza - podkreśla Lerch.

Musimy zapomnieć o tanich wakacjach w egzotycznych krajach. Chociaż podstawowe ceny usług na razie jeszcze się nie zmieniły, to rośnie wysokość opłat dodatkowych. - Coraz więcej touroperatorów w związku z ryzykiem walutowym wprowadza dopłaty kursowe, podobnie jak jeszcze kilka miesięcy temu wprowadzało opłaty paliwowe. - Dotyczy to głównie kierunków egzotycznych, takich jak: Sri Lanka, Kuba, Jordania, Izrael - mówi Magdalena Krzywosińska z portalu Wakacje.pl. Wysokość dopłat uzależniona jest od biura podróży. Na przykład w przypadku podróży na Kubę może sięgać 300-500 zł. Więcej zapłacimy też za wycieczki fakultatywne, a także pamiątki i zakupy.

Drogi dolar to również koniec cenowego eldorado w sklepach z elektroniką w USA. Jeszcze w wakacje wystarczyło kupić w Stanach jeden laptop, maksymalnie dwa, aby zwrócił się koszt biletu lotniczego do USA (ok. 2 tys. zł w obie strony). Teraz komputery i aparaty cyfrowe za oceanem stały się prawie o połowę droższe. Za średniej klasy laptopa w lipcu wystarczyło tam zapłacić ok. 2 tys. zł, a dzisiaj już 3 tys. zł, nie licząc kosztów wysyłki i cła. A za podobną cenę bez problemu kupimy analogiczny model u nas.

Czytaj więcej na stronie polskatimes.pl.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.