Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

8818 miejsce

Śladami afer. Wycieczka trasą korupcyjnej Polski

W pamięci Polaków, z okresu najnowszej historii, pozostają na ogół te sprawy, którym media nadały największy rozgłos. Słyszeliśmy wiele o aferach. Mało jednak wiemy o ich rozmiarach i o skali zjawiska. Zapraszam na wycieczkę śladami afer.

Pieniądze - zdjęcie ilustracyjne / Fot. Mushanga/Magda S, royalty free, http://www.sxc.hu/photo/658196Polska po przemianach ustrojowych 1989 roku przejdzie do historii Europy z kilku powodów. Przede wszystkim z obrad "Okrągłego Stołu" i wyników tamtejszych rozmów. Także ze względu na pokojową rewolucję, dzięki której mamy wszystko to, co widać. Kronikarze sprzed 20 lat zapisali, że polskie widmo rewolucji, wałęsa się po Europie. Wałęsając się wśród narodów Środkowej Europy, rewolucja zatoczyła koło i zmiotła z powierzchni państw ustrój socjalistyczny, kładąc podwaliny pod nowy – kapitalistyczny.

Drugim ważnym powodem wejścia kraju nad Wisłą do kronik europejskich z ostatnich 20 lat będą głośne, jak słynny londyński dzwon zegara Big Bena, polskie afery. Pod tym względem jednak nie byliśmy i zapewne nie będziemy ani pierwszym, ani tym bardziej ostatnim państwem aferalnym. Nie szukając zbyt wielu przykładów, wystarczy spojrzeć na bliskich sąsiadów, Czechów. U nich po przełomie ustrojowym afer było tyle, że teraz ktoś wpadł na chytry pomysł, żeby na nich zarabiać.
 / Fot. W24
Gazeta internetowa "Dziennik" podaje ironiczne stwierdzenie agencji "Corrupt Tour", która organizuje wycieczki śladami najgłośniejszych afer łapówkarskich w Czechach: "Argentyna ma tango, Wiedeń dobrą kawę, chcielibyśmy, aby UNESCO uznało naszą korupcję za światowe dziedzictwo kultury". Także w Polsce taka turystyka mogłaby dać niezły zarobek i utrzymanie nawet kilku biurom podróży.

Rzecznik Centralnego Biura Antykorupcyjnego (CBA) Jacek Dobrzyński, w rozmowie z dziennikarzem o aferach, dla ilustracji i podbarwienia tematu, przedstawił krótki żart. Otóż znajomy rzecznika CBA był niedawno na wycieczce na Helu. Przewodnik opowiadał: tu kościół, tu latarnia morska, a tu CBA zatrzymało posłankę Sawicką. Po chwili rzecznik powiedział poważnie, że miejsca w kraju, które były świadkami afer czy zatrzymania podejrzanych rzeczywiście zaczynają się kojarzyć z aferami.

Według niego zwykle wyobrażamy sobie, że muszą to być zadymione pomieszczenia, że korumpowani i korumpujący wcześniej przed spotkaniem dokładnie je sprawdzają. Chcą być pewni, czy nie ma w nich podsłuchów ani kamer. W praktyce wszystko to jest znacznie bardziej prozaiczne. Każdy uważa i każdemu się wydaje, że on na pewno nie wpadnie. Zaczyna działać korupcyjnie i wcale aż tak bardzo nie stara się o konspirację.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Nie kto inny jak obecnie Miłościwie nam Panujący powiedział że : " Pierwszy milion trzeba ukraść" .
Wywołało to wielką falę zachwytów , windując naszego guru na same szczyty popularności .
Kto wie, może zrobi on karierę międzynarodową w strukturach skorumpowanej EU ?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Szef CBA powinien swoje dowcipy opatentować, poddać prawom autorskim i akcyzie; nawet jeśli chodzi o bilon.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dobry pomysł na zarabianie w temacie korupcji.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.