Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

2875 miejsce

Śladami Polaków w Brazylii

Nigdy nie byłam w Brazylii. Znam ją tylko z rodzinnych opowiadań, zapachu pewnego domu i smaku egzotycznych potraw. Przypadek sprawił, że

Kurytyba (Parana). Dom polskich emigrantów / Fot. http://pl.wikipedia.org/w/index.php?title=Plik:Curitiba_-_Bosque_do_Papa_-_Casa_de_Colono_Polones.jpg&filetimestamp=20060518120712Jesienią spędziłam trzy dni w Brukseli. Program był napięty, ale nie mogłam odmówić sobie przyjemności spotkania z zaprzyjaźnionym Francuzem. Jean-Pierre, który dużo podróżuje służbowo, zaprosił mnie na obiad do brazylijskiej restauracji. Potrawy były wyśmienite. Wystrój restauracji miał wprowadzać gości w klimat kraju. Postanowiłam opowiedzieć znajomemu o moich kontaktach z Brazylią.

- Brat mojej babci wraz z żoną spędzili w Brazylii kilka lat. Pamiętam ich dom w Poznaniu na Junikowie, jego cudowny zapach, woń świeżo palonej kawy i egzotycznych przypraw. Żadne znane mi w Polsce mieszkanie nie pachniało tak, jak ich malutki domek na przedmieściu Poznania. Nigdzie nie było tylu książek polskich i niemieckich. Obydwoje wujostwo mówili po niemiecku, francusku i po portugalsku. Wyobrażasz sobie taki dom w siermiężnej PRL?

Wujek hodował kanarki. Zabrał mnie do zoo i do palmiarni, żebym sobie mogła lepiej wyobrazić Brazylię. W ich domu były różne dziwne przedmioty, których nigdzie indziej nie widziałam. To u nich zobaczyłam po raz pierwszy orzechy kokosowe. U nich też jadłam różne egzotyczne potrawy, których nazw nie pamiętam. Miałam wtedy może 10 lat. Zastanawiam się, gdzie wujenka zdobywała produkty, z których wyczarowywała swoje dania. Mieli ogród warzywny, sad i małą szklarnię. W słonecznym miejscu rosły winogrona. Wujek potrafił szczepić drzewa owocowe. Miał wspaniałe odmiany jabłek, gruszek, agrestu, brzoskwiń… Jeździł na targ, gdzie sprzedawał nadmiar swoich plonów i kupował jakieś produkty od żon marynarzy. Zabrał mnie kiedyś ze sobą na taki targ.

Wujenka doskonale gotowała. Urodziła się w zaborze pruskim. Chodziła do niemieckiej szkoły. Czytała chyba lepiej po niemiecku niż po polsku. Mój wujek urodzony koło Opola Lubelskiego w 1893 roku poznał ją przed I wojną światową, w czasie jednego z wyjazdów za chlebem. Gdzieś na początku lat dwudziestych oboje wyjechali do Francji, gdzie wujek pracował w kopalni węgla. Dołączył do nich mój dziadek. Pod koniec lat dwudziestych dziadek wrócił do Polski, a wujostwo wyjechali do Brazylii. Chcieli się tam osiedlić na stałe. Otrzymali kawałek puszczy do wykarczowania. Niestety wujek bardzo źle znosił tamten klimat. Chorował tak bardzo, ze lekarz doradził mu powrót do Europy. Problemy z aklimatyzacją i choroby tropikalne sprawiały, że śmiertelność wśród emigrantów sięgała kilkunastu procent.

Wujek zdaje się próbował zmienić zajęcie. Pracował na jakieś dużej plantacji… nie wiem, czego… To była albo kawa, albo bawełna. Wiem, że gleba była tam czerwona. Moja wujenka opowiadała, że musiała codziennie czyścić jego jasne spodnie, które jej mąż zakładał do pracy. Było to trudne. Wujenka pracowała w domu bogatego brazylijskiego plantatora. Była kucharką i doglądała służby. Gotowała tak dobrze, że zarabiała więcej niż wujek. Kiedy zdecydowali się na powrót, żona plantatora podwoiła wujence pensję. Wujek wrócił do Polski przez Włochy, a wujenka została jeszcze rok w Brazylii. Znowu zaproponowano jej podwyżkę, ale tym razem nie dała się przekonać. Po powrocie do Poznania w 1934 roku kupili dom na Junikowie.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

słowa, materialy Twoje, w całości tworzą coś, co chce się czytać wciąż od nowa, gratulacje!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Myślę, że nie tylko Donald Tusk z obecnym rządem nie potrafi docenić siły naszej Polonii, zadbać o nią i podjąć konstruktywną współpracę. Taka polityka (a raczej jej brak) jest prowadzona od czasów zakończenia II Wojny.

Komentarz został ukrytyrozwiń

To jest ogniwo, którego Tusk i jego ekipa zupełnie nie rozumie. Ja miałem okazję obserwować program landu niemieckiego Badenii Wirtembergii związany z Brazylią. Podobał mi się projekt oparty na Brazylijczykach pochodzenia niemieckiego. Dalekosiężne plany. Będą ludzie do nawiązywania współpracy. Polska nie ma Polonii za granicą?! Ma! Tylko po co?! Lepiej kapitały przehulać na bankietach i "jakoś to będzie". Bóg nam ześle mannę z Nieba. Tylko że darmozjadom?! Wątpię.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Świetny, interesujący tekst ... z przyjemnością przeczytałam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Zobacz także:

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.