Pozycja materiału w rankingach:
Nigdy nie byłam w Brazylii. Znam ją tylko z rodzinnych opowiadań, zapachu pewnego domu i smaku egzotycznych potraw. Przypadek sprawił, że
Jesienią spędziłam trzy dni w Brukseli. Program był napięty, ale nie mogłam odmówić sobie przyjemności spotkania z zaprzyjaźnionym Francuzem. Jean-Pierre, który dużo podróżuje służbowo, zaprosił mnie na obiad do brazylijskiej restauracji. Potrawy były wyśmienite. Wystrój restauracji miał wprowadzać gości w klimat kraju. Postanowiłam opowiedzieć znajomemu o moich kontaktach z Brazylią.Zobacz także:
Artykuły
(67)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(4.25)
Wiek: 55 | Miejscowość: Kraków | Kraj: Polska
O mnie: Pisanie jest dla mnie porządkowaniem myśli, oswajaniem stresu. Czytanie - przyjemnością.
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Yvette Popławska-Matuszak 17.01.2012 00:24
słowa, materialy Twoje, w całości tworzą coś, co chce się czytać wciąż od nowa, gratulacje!
Krystyna Nita 16.01.2012 11:38
Myślę, że nie tylko Donald Tusk z obecnym rządem nie potrafi docenić siły naszej Polonii, zadbać o nią i podjąć konstruktywną współpracę. Taka polityka (a raczej jej brak) jest prowadzona od czasów zakończenia II Wojny.
Piotr Wierzbicki 16.01.2012 08:18
To jest ogniwo, którego Tusk i jego ekipa zupełnie nie rozumie. Ja miałem okazję obserwować program landu niemieckiego Badenii Wirtembergii związany z Brazylią. Podobał mi się projekt oparty na Brazylijczykach pochodzenia niemieckiego. Dalekosiężne plany. Będą ludzie do nawiązywania współpracy. Polska nie ma Polonii za granicą?! Ma! Tylko po co?! Lepiej kapitały przehulać na bankietach i "jakoś to będzie". Bóg nam ześle mannę z Nieba. Tylko że darmozjadom?! Wątpię.
Isabella Degen 14.01.2012 23:04
Świetny, interesujący tekst ... z przyjemnością przeczytałam.
Happening po japońsku - artysta nakarmił gości swoimi genitaliami
(odsłon: +9952)