Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

11702 miejsce

Ślady krwi na węglu. O twórczości Stanisława Luchowskiego

Współautorzy: Barbara Podgórska

Jest emerytowanym górnikiem, byłym sztygarem kopalni Bogdanka. Za pióro chwycił mając 53 lata. Wydał dotąd cztery książki: tom wierszy i 3 reportaże poświęcone górnikom. Myśli o następnych. Możemy być pewni - "wyfedruje" je.

Stanisław Luchowski. / Fot. Adam PodgórskiStanisław Luchowski mieszka w Bydgoszczy. Przez lata pracował w KWK Bogdanka koło Łęcznej niedaleko Lublina. Książka, którą napisał w 2006 roku - zatytułowana "Wybraliśmy Bogdankę" - przynosiła barwną panoramę zdarzeń, dobrych i złych, radosnych i smutnych, prywatnych i zawodowych ludzi tworzących lubelskie zagłębie węglowe.

Od kilku lat Stanisław Luchowski emocjonalnie i poprzez swoją twórczość związany jest z Rudą Śląską, a konkretnie Halembą, której poświęcił kolejne dwie książki. "Bohaterowie Halemby" i
"Ostatni zjazd". Pierwsza traktuje o jednym z najbardziej niezwykłych ocaleń w historii polskich katastrof górniczych. 22 lutego 2006 roku w "Halembie" nastąpiło potężne tąpnięcie, porównywalne do małego trzęsienia ziemi. Uwięziło ono tysiąc metrów pod ziemią Zbigniewa Nowaka, zajętego mierzeniem stężenia metanu. Zasypany górnik przez 111 godzin, w kompletnych ciemnościach czekał na ekipy ratownicze. Przetrwał, bo nie przywaliły go skały, w niszy panowała odpowiednia temperatura, a przez przerwany tunel jednak docierało powietrze.
Książka Stanisława Luchowskiego jest zbeletryzowaną relacją historii wypadku i ocalenia Zbigniewa Nowaka. Oprócz wyrazu podziwu dla człowieka, który przetrzymał 4 dni zasypany w czeluściach kopalni, stanowi ona jednak przede wszystkim dowód hołdu dla tytułowych bohaterów, członków zastępów ratowniczych, śpieszących na ratunek.

Druga katastrofa, zaistniała nieomal dokładnie dziewięć miesięcy później, miała znacznie poważniejsze konsekwencje. Z powodu wybuchu metanu, który następnie zainicjował eksplozję pyłu węglowego, zginęło 23 górników (8 pracowników kopalni i 15 pracowników firmy MARD). Była to jedna z najtragiczniejszych katastrof górniczych w Polsce. Podobna katastrofa w tej kopalni wydarzyła się w 1990 roku. Śmierć poniosło wtedy 19 górników, a 20 zostało rannych.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

5 z plusem za artykuł,który napisany jest językiem fachowym ,a jednocześnie zrozumiałym dla przeciętnego czytelnika.
Ludzie górniczego stanu zasługują na uznanie i szacunek innych,a akcje ratownicze prowadzone są z ogromym poświęceniem i odpowiedzialnością. Wiele śląskich kobiet czeka z niecierpliwością na szczęśliwy powrót do domu z szychty.
Pozdrawiam i życzę wielu publikacji związanych z ludźmi górniczego stanu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.