Facebook Google+ Twitter

Slalom śmierci na warszawskiej ulicy

Wawer, ulica Kadetów (5 metrów szerokości). Droga wpada do czteropasmowego Wału Miedzeszyńskiego. Auta opanowały wąski pas asfaltu – nie ma miejsca dla przechodniów. Przede mną znak: „UWAGA PIESI”. Tymczasem na znacznej części ulicy ni śladu chodnika...

Tor przeszkód z atrakcjami



- Na pewno w pobliżu jest inna, bezpieczna droga - usiłuję wytłumaczyć sobie nietypowe zjawisko, którego jestem świadkiem. Na ziemię sprowadza mnie kobieta, przemykająca środkiem jezdni. Widzę, że wraca z zakupów.
- Codziennie pani tędy chodzi? - Nie tylko ja... Stąd wszędzie jest blisko. Kilka metrów do przystanku na Wale, kilkanaście do szkoły czy sklepu. / Fot. własność Szkoły Podstawowej nr 128

Kolejny widok – chłopaka z plecakiem, balansującego wśród trąbiących samochodów, wprawia mnie w osłupienie.
- Niebezpiecznie tu... - zagaduję go.
- Nie da się ukryć - odpowiada. - Ale zdążyłem się przyzwyczaić. Chodzę tędy do szkoły.
Zafrapowana niecodziennym zjawiskiem, postanawiam włączyć się do ruchu...

Prawa strona ulicy Kadetów. Tędy najczęściej chodzą piesi - odważniejsi - środkiem drogi. Trudno powiedzieć co bardziej niebezpieczne. / Fot. Magda DuchnowskaTrzymam się prawej strony ulicy. Samochody niemal przejeżdżają mi po piętach. Przesuwam się o krok w bok. Tym razem ramieniem ocieram się o mur. Wolę być w posiadaniu brudnej kurtki niż zmiażdżonej stopy. Nagle drzwi czerwonej skody, stojącej w korku, otwierają się. Ich szerokość siłą rzeczy, blokuje mi dalszą drogę. Kierowca proponuje abym wsiadła do jego auta. Stoję między murem a pojazdem toteż jestem na wyciągnięcie reki pasażera. Odmawiam i cofam się z nadzieją, że mnie nie zatrzyma. W drodze powrotnej dryfuję między samochodami. Dzielą nas centymetry. Ulica Kadetów w godzinach od 7-9 / Fot. własność Szkoły Podstawowej nr 128

Walka z wiatrakami



Następnego dnia wracam na ulicę Kadetów w celu zdobycia fotografii dokumentujących reportaż. Spotykam Pana Ambroziaka – mieszkańca pobliskiego osiedla „Las” i pracownika sklepu ogrodniczego przy tejże drodze. Przyznaje, że od czasu do czasu pracuje jako kontroler ruchu przy ulicy Kadetów.

- Przeprowadzam dzieci idące do szkoły przez drogę, staram się czuwać nad ich bezpieczeństwem. Na zakorkowanej, wąskiej jezdni bez pasów łatwo o przykry wypadek - opowiada zaniepokojony obecną sytuacją pan Piotr.
- Co na to władze dzielnicy?
- Od 20 lat ignorują sprawę. Twierdzą, że nie mają funduszy na budowę ulicy. Co my mieszkańcy, możemy jeszcze zrobić? Były blokady, protesty. To przyjechali z Urzędu Dróg Miejskich i namalowali pasy. Przyszła zima i pasy zniknęły. A chodnika jak nie było tak nie ma - skarży się. - Zresztą, niech pani porozmawia z dyrektorką szkoły – z tego co wiem stale interweniuje w tej sprawie.  / Fot. Magda Duchnowska

Z panią Anną Waśkiewicz umawiam się telefonicznie. Spotykamy się w Szkole Podstawowej nr 128 przy ulicy Kadetów. Dyrektorka czuje się bezradna.

- Na drodze nie ma miejsca dla pieszych. Sytuacja jest tragiczna. Idzie dziecko, za nim ciągnie się kolumna samochodów. Gdyby mieszkańcy nie wymuszali spowolnienia ruchu, byliby potrącani lusterkami, bądź spychani z drogi przez kierowców - opowiada pani Anna.
Widzę, że przejmuje się bezpieczeństwem podopiecznych.

 / Fot. Magda Duchnowska- Interweniowała pani w sprawie braku chodnika przy ulicy Kadetów?
- Wielokrotnie - przyznaje. - Zwracałam się do policji i straży miejskiej z prośbą o dozorowanie ulicy. Radiowóz pojawiał się na drodze przez trzy miesiące. Z mojej inicjatywy zatrudniono też kontrolera ruchu i zrobiono pasy, które zresztą długo nam nie posłużyły... W tym miejscu kończy się zakres moich kompetencji. Pozostaje mi ostrzeganie dzieci oraz organizowanie pogadanek w tym temacie.
- A co z chodnikiem? - pytam. - Ja go nie wybuduję. To już kwestia współpracy między ZDM-em, władzami dzielnicy i polskim sądownictwem. Z tego co słyszałam miejsce pod budowę chodnika, zajmuje działka jednego z mieszkańców. Podobno sprawa utknęła w martwym punkcie - właściciel ziemi blokuje inwestycję.  / Fot. własność Szkoły Podstawowej nr 128

Będzie chodnik!



Po wizycie w szkole, zadzwoniłam do Urzędu Dzielnicy. Udało mi się porozmawiać z burmistrzem Wawra. Pan Jacek Duchnowski (zbieżność nazwisk przypadkowa - przyp. autorki) poinformował mnie, że sprawa sądowa została pomyślnie zakończona.

- Właściciel działki został wywłaszczony za odszkodowaniem - oznajmił. - Zaraz po przeprowadzeniu kanalizacji pod ulicą Kadetów, nastąpi rozbudowa ulicy (w tym także budowa chodnika) - dodał Duchnowski. - Rozpoczęcie prac planujemy na pierwszego czerwca. Wiem, że inwestycja przyczyni się do likwidacji sklepu ogrodniczego przy ulicy Kadetów. Ponadto kierowcy odczują skutki utrudnienia ruchu. Jednak chodzi o bezpieczeństwo mieszkańców.

Wszystko wskazuje na to że, wieloletni problem braku chodnika przy ulicy Kadetów, wkrótce zostanie rozwiązany. Zastanawia mnie jedno: Czemu trwało to tak długo?

[i]* Dziękuję za informacje, wszystkim osobom z którymi miałam przyjemność rozmawiać podczas pracy nad reportażem.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Bardzo rzetelne podejscie do tematu (+) Swoja droga ciekawe kiedy z naszych drog znikna takie obrazki. Chyba nigdy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ciekawy tekst. Dobrze przedstawiłaś problem. Po przyjrzeniu się zdjęciom można wpaść w osłupienie - jak ludzie w takich warunkach "normalnie" żyją.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.