Facebook Google+ Twitter

Śląsk gra z Legią: potwierdzenie zmiany układu sił?

Starcie mistrza Polski z głównym kandydatem do jego zdetronizowania zapowiada elektryzujące zwieńczenie rundy jesiennej. Obie ekipy mają sobie wiele do udowodnienia.

 / Fot. PAP/Bartłomiej ZborowskiZdobycie drugiego w historii klubu tytułu piłkarze Śląska uczcili na wrocławskim rynku śpiewając obraźliwe piosenki pod adresem zespołu z Warszawy. Władze Ekstraklasy nałożyły karę dyskwalifikacji na sześciu wokalistów, którzy mieli z głowy początek sezonu. Dojrzeliśmy - mówi dziś Sebastian Mila, którego głos również był wówczas słyszalny.

Najbardziej krwawe są wojny domowe - ta sentencja najlepiej oddaje to, co działo się w zespole Śląska jesienią. Konflikt na linii Orest Lenczyk-wszyscy zakończył się odejściem wiekowego trenera. Trenera, który w ciągu dwóch lat zdobył z klubem wicemistrzostwo, mistrzostwo i Superpuchar, był współtwórcą drugiego najbardziej obfitego w sukcesy okresu w historii klubu.

Kolejna bomba wybuchła za sprawą Łukasza Gikiewicza, który nieszablonowo naskarżył na zataczającego się na treningu Patrika Mraza. Słowaka we Wrocławiu już nie ma, ale formuła w jakiej napastnik Śląska zwrócił uwagę koledze nie spotkała się z aprobatą zespołu i nie wykluczone, że klan Gikiewiczów poszuka sobie nowego miejsca pracy. Kolejny zapalny punkt dotyka Sebastiana Mili, postaci absolutnie niezbędnej, w zasadzie jedynego zawodnika, który ma jakikolwiek autorytet w drużynie. Rozmowy dotyczące przedłużenia wygasającego w czerwcu kontraktu na razie toczą się w tempie negocjacji unijnego budżetu, sam zainteresowany gdzieniegdzie przebąkuje, że jego czas we Wrocławiu mija. 30-letni pomocnik miał bezpośredni udział w 12 z 23 bramek.

Czy tak zatrutą atmosferę chociaż na jakiś czas oczyści zwycięstwo? - Jeśli chcemy o nie walczyć, musimy zagrać jeszcze lepiej niż przed tygodniem w Poznaniu - mówi szkoleniowiec Śląska Wrocław Stanislav Levy. W starciach Śląska z Legią własne boisko nie jest atutem - od dwóch sezonów gospodarze przegrywają. Tak było czterokrotnie w lidze, tak było w sierpniu w meczu o Superpuchar (legioniści pewnie nie zapomnieli szyderczej rundy honorowej po pustym stadionie).

- Chciałbym, żebyśmy to my wykorzystali naszą komfortową sytuację. Presja na nas nie jest duża, bo mamy znaczną przewagę w tabeli - powiedział na konferencji prasowej Jan Urban. Mimo nieobecności kilku zawodników trener Legii tak umiejętnie rotuje składem, że ich braki nie są odczuwalne. Wypada któryś ze stoperów, przesuwamy Jędrzejczyka. Wypada Jędrzejczyk, wstawiamy Rzeźniczaka. Słabszy dzień ma Gol, zagra Łukasik z Furmanem.

Przy Łazienkowskiej chuchają i dmuchają tylko na Danijela Ljuboję, który jak to ma w zwyczaju, dogra rundę z lekką kontuzją, a w ciągu tygodnia trenuje z zmniejszą intensywnością, by doprowadzić się do stanu używalności.

Zatrzymać Legię to zatrzymać salutującego Jakuba Koseckiego, który wpisywał się na listę strzelców w trzech ostatnich meczach. A Śląsk właśnie największe problemy ma bokach defensywy, bo ani Socha, ani Pawelec nie zagwarantują, że 22-letni skrzydłowy nie zakończy najlepszej dla siebie rundy wystrzałowo.

Śląsk Wrocław - Legia Warszawa, godz. 20.45

Zarejestruj się i napisz artykuł
Znajdź nas na Google+

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.