Facebook Google+ Twitter

Śląsk - Korona czyli dwie czerwone kartki, dwa karne i dwie bramki

Piłkarze Śląska Wrocław w meczu 2. kolejki T-Mobile Ekstraklasy pokonali Koronę Kielce 2:0. Obie bramki Cetnarskiego padły po rzutach karnych.

 / Fot. PAP/Aleksander KoźmińskiMistrz Polski po wyjazdowym falstarcie w pierwszej kolejce Ekstraklasy (porażka 1:2 z Widzewem) i niezbyt udanych startach w europejskich pucharach, w końcu miał szansę powalczyć o ligowe punkty przed własną publicznością, ale też zaprzeczyć doniesieniom o przyczynie dotychczasowych porażek, którą według niektórych mediów ma być wewnętrzny konflikt w zespole.

Niedzielne spotkanie przez niektórych kibiców i dziennikarzy uważane za "test dla Oresta Lenczyka" rozpoczęło się od wzajemnego "badania" rywali i przez pierwsze kilka minut gra utknęła na środku boiska. Jako pierwszy ofensywny "mars" Śląska w 6. minucie rozpoczął Kaźmierczak, który przewrotką próbował umieścić piłkę w bramce Małkowskiego. Chwilę później w polu karnym kielczan znalazł się Johan Voskamp, jednak bramkarz Korony pewnie odebrał Holendrowi futbolówkę spod nóg. Wraz z upływem czasu gra jednak się wyrównywała i do obrony raczej niegroźnych strzałów byli angażowani obaj bramkarze.

W 24. minucie w pole karne Małkowskiego wbiegł Waldemar Sobota, bramkarz żółto-czerwonych chcąc ratować sytuację podciął gracza w zielonym trykocie, za co sędzia bez wahania ukarał go czerwoną kartkę. Ołeksij Szlakotin, który zajął miejsce Małkowskiego, wprawdzie odbił strzał Mateusza Centarskiego, ale zawodnik Śląska dobiegł do osamotnionej futbolówki i pewnie wbił piłkę do siatki Korony.

Goście odpowiedzieć próbowali już minutę później, piłka znalazła się nawet w siatce Kelemena, jednak sędziowie orzekli, że Stano uderzał ze spalonego.

W 40. minucie kolejną czerwoną kartkę załapał gracz Korony. Tym razem kapitan, Tomasz Lisowski opuścił boisko za pomaganie sobie ręką w polu karnym. Drugi rzut karny, tym razem bez większych problemów, wykorzystał Mateusz Centnarski i na tablicy wyników było już 2:0.

Tuż po zmianie stron okazję na podwyższenie wyniku zmarnował Johan Voskamp, który spóźnił się do podania Soboty. Później wrocławianie mięli jeszcze kilka okazji na zmianę wyniku i choć gra toczyła się głównie na połowie Korony, gracze Śląska nie zdołali zwiększyć wymiaru kary dla grających w dziewiątkę kielczan.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.