Facebook Google+ Twitter

Śląsk pokazał dobrą grę, a Legia wywiozła trzy punkty

Komplet kibiców obejrzał piątkowe spotkanie pomiędzy Śląskiem Wrocław a warszawską Legią. Wrocławianie rozegrali dobry mecz, jednak indywidualna akcja Rybusa zadecydowała o wyniku spotkania. Śląsk uległ Legii 0:1.

Śląsk Wrocław w tym sezonie ma grać ofensywnie i tak się dzieje. Trener Ryszard Tarasiewicz nie przestraszył się nawet Legi Warszawa, która aspiruje do tytułu Mistrza Polski. Wrocławianie, podobnie jak w poprzednich meczach, zagrali z dwoma napastnikami. Gospodarze wybiegli na boisko w bojowych nastrojach i już w pierwszych minutach pokazali, że łatwo skóry nie sprzedadzą. Waldemar Sobota rozegrał kolejne udane spotkanie w barwach Śląska Wrocław / Fot. Bartosz SenderekPo raz kolejny nie zawiódł nowy nabytek Śląska - Waldemar Sobota. 23-latek pozyskany przed tym sezonem z pierwszoligowego MKS-u Kluczbork popisał się kilkoma ładnymi akcjami za co publiczność nagrodziła go najpierw brawami, a później skandując jego nazwisko.

Mimo ofensywnej gry gospodarzy, kibice w pierwszej odsłonie nie doczekali się bramek. Druga połowa rozpoczęła się znów od panowania Śląska. Na bramkę Antolovića najpierw nacierali Mila z Sobotą, później przed szansą pokonania bramkarza stawali kolejno Diaz i Sotirović. Żadna z tych akcji jednak nie przyniosła efektu.

 / Fot. PAPKolejną szansę dla Śląska przyniosła 71. minuta. Vuk Sotirović podał do Christiana Diaza, który miał przed sobą pustą bramkę, jednak Argentyńczyk posłał piłkę tuż obok słupka. Chwilę później wrocławianie znów mieli okazję na strzelenie pierwszego gola przy Oporowskiej. Piłkę w pole karne wrzucił Sebastian Mila, pod bramką Marijana Antolovića się zakotłowało, główkował Vuk Sotirović, jednak futbolówka odbiła się od poprzeczki, dobić próbował jeszcze Ćwielong, jednak jego strzał był niecelny.

Celny okazał się za to strzał Macieja Rybusa w 81. minucie. 21-letni reprezentant Polski przechytrzył obrońców Śląska i po indywidualnej akcji zdobył dla swojego zespołu bramkę na wagę trzech punktów. Uratować remis mógł jeszcze Sebastian Mila. Kapitan Śląska na chwilę przed końcem regulaminowego czasu gry uderzył mocno, tyle że niecelnie. Ostatecznie spotkanie zakończyło się wygraną wynikiem 0:1 na korzyść Legionistów.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Bartek:), przeczytałem na jednym wdechu:). Pewnie, że zapalam maxa:).

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bramek niewiele, ale mecz mógł się podobać. Szybki, dość dużo akcji i walki, zwłaszcza w środku boiska. Kartki trochę posypały się. Przyznam, że Śląsk oglądałem po raz pierwszy w tym sezonie, Sobota - robi naprawdę dobre wrażenie, szybki, z dość dobrą (jak na polską ligę) techniką i dużo widzi. Gdyby tylko Śląsk miał nieco lepszych napastników. Zwłaszcza mam na myśli Diaza, który dużo biega, gdzieś tam strzela...ale niewiele z tego korzyści...bramkowych.
No, a Rybus chyba udowodnił, że zasługuje na miejsce w wyjściowym składzie, podobnie z resztą jak Iwański, który ostatnio zaczynał z ławki.

Choć w takiej dyspozycji, to "Legii w koronie" raczej nie widzę :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.