Facebook Google+ Twitter

Śląsk pokonał Lechię. Przyjaźń tylko na trybunach!

Piłkarze Śląska Wrocław pokonali przed własną publicznością Lechię Gdańsk. Atmosferę meczu przyjaźni odczuwało się jedynie na trybunach, piłkarsko spotkanie stało pod znakiem ostrej walki do ostatniego gwizdka.

O przejęcie piłki rywalizują Bedi Buval (L) z Lechii Gdańsk i Sebastian Mila (C) ze Śląska Wrocław w meczu piłkarskiej Ekstraklasy, rozegranym w stolicy Dolnego Śląska, 19 bm. Z prawej - Abdou Traore z drużyny gości. / Fot. PAP/Grzegorz HawałejKibice z Wrocławia i Gdańska mogą pochwalić się "najdłuższą zgodą w Polsce". Faktycznie mecze pomiędzy tymi zespołami są wielkim świętem dla kibiców - tak też było dziś na Oporowskiej. Atmosfera przyjaźni panowała jednak tylko na trybunach!

Mecz rozpoczął od obustronnego badania rywali. W pierwszych minutach próżno było szukać efektownych akcji, a tym bardziej bramek. - Byłem troszeczkę zaskoczony, że Śląsk grał bardzo zachowawczą piłkę ale być może to był był sposób na Lechię - mówił po meczu trener biało-zielonych, Tomasz Kafarski.

Na bramki kibice musieli czekać aż do 57 minuty, kiedy to worek z golami otworzył Przemysław Kaźmierczak. Piłkarzy Śląska można nazwać specjalistami od stałych fragmentów gry. Tadeusz Socha wykonując rzut z autu futbolówkę skierował wprost na głowę Kaźmierczaka, który bez większych problemów pokonał Sebastiana Małkowskiego stojącego w bramce Lechii.

Na kolejną bramkę nie trzeba było długo czekać. Dziesięć minut po pierwszym trafieniu przy piłce znalazł się Sebastian Mila, który wypatrzył w oddali świetnie ustawionego Piotra Ćwielonga. W pojedynku "sam na sam" bramkarz nie miał szans a trybuny przy Oporowskiej znów zawrzały.

Strata dwóch goli zmotywowała zawodników Lechii do działania. Starania graczy z Gdańska ukoronowane zostały w 84 minucie kiedy to po rzucie rożnym wykonywanym przez Poźniaka piłka odbiła się od głowy Pawelca i znalazła się pod nogami Luki Vučko. Chorwat pewnie wykorzystał swoją szansę i w "meczu przyjaźni" było już 2:1. Mimo mocnej przewagi Lechii w ostatnich minutach meczu Gdańszczanie nie byli w stanie zmienić już wyniku spotkania.

- Muszę przyznać, że jestem szczęśliwy, że już jest po meczu. Ten mecz zapowiadał się jako bardzo trudny i z pewnością taki był. Biorąc pod uwagę pewne kłopoty ze zdrowiem i dyspozycją niektórych naszych zawodników zdecydowaliśmy się na grę taką aby po pierwsze nie dać się Lechii "wyszumieć", ale zadbać o to by przez pierwsze 45 minut Lechia nas nie "stłamsiła" bramkami. Obserwując tą drużynę w ostatnich meczach, mogę stwierdzić, że piłkarsko z pewnością była drużyną co najmniej dobrą. Zdawałem sobie sprawę z tego, że po naszych, wymuszonych zmianach nie będziemy grać pięknie ale możemy zagrać na tyle skutecznie aby drugą połowę mieć do stoczenia walki o zwycięstwo - mówił po meczu trener Śląska, Orest Lenczyk.

Po 19 spotkaniach w piłkarskiej Ekstraklasie WKS Śląsk Wrocław z dorobkiem 28 punktów zajmuje 6. lokatę, Lechia z 30 punktami plasuje się na miejscu 4. W tabeli przewodzi Wisła Kraków, która po 18 spotkaniach ma na koncie 36 punktów.

WKS Śląsk Wrocław - Lechia Gdańsk 2:1 (0:0)
Bramki: Kaźmierczak 56’, Ćwielong 67’ - Vucko 83’

Śląsk: Kelemen, Socha, Fojut, Celeban, Pawelec, Sobota (69’ Madej), Łukasiewicz, Kaźmierczak, Mila, Ćwielong (88’ Diaz), Gikiewicz (79’ Vukelja). Trener: O. Lenczyk.

Lechia: Małkowski, Deleu, Bąk, Vucko, Hajrapetjan, Dawidowski (54’ Pietrowski), Surma, Nowak (70’ Poźniak), Lukjanovs, Traore (77’ Sazankow), Buval. Trener: T. Kafarski.

Kartki: Vukelja
Sędziował: Paweł Pskit (Łódź)
Widzów: 8500 (komplet)

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Johnyy
  • Johnyy
  • 20.03.2011 13:56

Najdłuższą zgodę w Polsce panie reporterze i znawco tematu to ma Cracovia Kraków z Polonią Warszawa.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.