Facebook Google+ Twitter

Śląsk w końcu wygrywa i "rządzi na Dolnym Śląsku"

Mecze pomiędzy Śląskiem i Zagłębiem zawsze wzbudzają wiele emocji wśród kibiców z Dolnego Śląska - nie liczą się tu tylko ligowe punkty, zespoły walczą o prymat na Dolnym Śląsku. Kolejne pół roku to Śląsk 9 Wrocław będzie "rządził" w regionie.

Przez bramki stadionu przy ul. Oporowskiej w sobotę przeszło ok 8 tys. kibiców / Fot. Bartosz SenderekWrocław i Lubin dzieli zaledwie 70 km, jednak kibiców Śląska i Zagłębia dzieli przepaść. Mecze tych klubów nazywane są Derbami Dolnego Śląska. Jak na derby przystało, w sobotę na Oporowskiej zameldowało się ok. 8 tys. kibiców. "Brak sympatii" kibiców obu drużyn można było poznać jedynie po wzajemnych okrzykach. Na szczęście nie powtórzyła się sytuacja z poprzedniego sezonu, gdy podczas podobnej konfrontacji w Lubinie, chuligani palili flagi, rzucali kamieniami i pobili prezesa przeciwnej drużyny.

Śląsk do meczu z Zagłębiem przystępował potrójnie zmotywowany: po pierwsze - mecz derbowy, po drugie - potrzeba punktów do ligowej tabeli i w końcu przerwanie złej passy meczów bez zwycięstwa pod wodzą nowego trenera. Wrocławianie od pierwszej minuty ruszyli "pełną parą". Chwilę po pierwszym gwizdku, piłkę w stronę bramki gości skierował Przemysław Kaźmierczak, strzał wrocławskiego pomocnika okazał się niecelny, jednak można było odczytać go jako zwiastun tego, że Śląsk zagra w sobotę ofensywnie. Tak się stało w kolejnych minutach spotkania - pod bramką Bojana Isailovića "mieszali" Sotirović, Mila i Gikiewicz. Ten ostatni w 9. minucie groźnie uderzył w światło bramki, jednak futbolówkę pewnie obronił serbski bramkarz Zagłębia.

Redakcja poleca / Fot. W24Chwilę później pierwszą groźnie wyglądającą akcję wykonali "miedziowi", a właściwie ich napastnik Wojciech Kędziora, który przedostał się w okolicę pola karnego i huknął niczym z armaty - tyle, że niecelnie. Niebezpieczne zagranie gości nie zniechęciło jednak wrocławian do ofensywnej gry, która po raz pierwszy została nagrodzona w 22. minucie. Wykonujący rzut wolny Sebastian Mila, wrzucił piłkę w pole karne, a Przemysław Kaźmierczak wykorzystał swój wzrost i główkując, po raz pierwszy pokonał bramkarza Zagłębia.

Do przerwy wynik nie uległ już zmianie, jednak po zmianie połów, sytuacja na tablicy świetlnej zmieniała się kilkukrotnie. W 49. minucie, po podaniu Kaźmierczaka, prowadzenie na 2:0 podwyższył Vuk Sotirović. Radość Serba ze zdobytej bramki była tak ogromna, że cieszącego się zawodnika Śląska trener Lenczyk musiał ściągać z płotu dzielącego murawę z trybunami, przed wznowieniem gry. Za "dzielenie radości" z kibicami Sotirović został upomniany przez arbitra żółtą kartką. Kolejnym bohaterem wrocławskiego spektaklu był "nowy nabytek" Wrocławian - Remigiusz Jezierski. Po rzucie wolnym Sebastiana Mili, piłka dwukrotnie uderzyła w poprzeczkę; ostatecznie tam, gdzie trzeba znalazł się powracający do Śląska napastnik, który podwyższył prowadzenie na 3:0. Kibice Śląska rozpoczęli fetę, a szczelnie wypełniony sektor gości prawie całkowicie zamilkł. Ożywił ich dopiero w 78. minucie Przemysław Kocot, który zdobył honorową bramkę. Spotkanie zakończyło się wynikiem 3:1 i było pierwszą ligową wygraną Śląska Wrocław pod wodzą Oresta Lenczyka.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

zagłebi lubin
  • zagłebi lubin
  • 01.11.2010 19:05

i tak skonczycie w drugiej lidze

Komentarz został ukrytyrozwiń

Śląsk budowany rozsądnie, rzeczywiście powinien walczyć o coś więcej niż tylko o utrzymanie. Mówi się, że po zimie, w trakcie której Orest Lenczyk będzie przygotowywał Śląska do rundy wiosennej piłkarze z Oporowskiej pokażą na co ich stać. Myślę, że ta drużyna ma potencjał by sporo jeszcze namieszać w tym sezonie, ale słaby początek sprawi, że Śląsk na koniec sezonu znajdzie się w okolicach 10 miejsca.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Śląsk musi wygrywać - z takim składem naprawdę jest co ugrać. Miejmy nadzieję, że kłopoty już za nami:)

Komentarz został ukrytyrozwiń
marja
  • marja
  • 31.10.2010 20:19

Bartoszu Senderek: pod żadnym pozorem, nigdy już więcej nie pisz tak: "To już szkopół..."
Słowo SZKOPUŁ pisze się właśnie w ten sposób, nie inny!

Jeśli poświęci się więcej czasu i uwagi na wykonanie swojej pracy, a nie tak jak to często bywa - na ostatnią chwilę i po łebkach, to częściej można uniknąć kompromitacji.

Będę śledzić Twoje teksty. Jeżeli jeszcze zauważę tego kalibru byki - będę interweniować u Twoich przełożonych.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.