Gromkie "Lechia i Śląsk la la la la la" z trybun znakomicie obrazowało atmosferę wśród kibiców. Fanatycy obu klubów przyjaźnią się od kilkudziesięciu lat, a każde spotkanie pomiędzy drużynami jest okazją do wspólnej zabawy.
Sobotnie spotkanie przebiegło dość ciekawie nie tylko ze względów na przyjaźń kibiców. Wrocławscy piłkarze odrobili zadanie domowe i ich gra wyglądała już znacznie lepiej niż przed tygodniem. Kibice na brak emocji nie mogli narzekać zwłaszcza w pierwszych minutach meczu. Siedem minut po pierwszym gwizdku w polu karnym gości znalazł się Piotr Ćwielong. Były zawodnik krakowskiej Wisły oddał piłkę Vukowi Sotirovićowi, ten bez namysłu podał do Madeja, który pewnie pokonał Pawła Kapsę.Zobacz także:
Artykuły
(300)
Galerie
(19)
Średnia ocen
(4.67)
Wiek: 23 | Miejscowość: Wrocław | Kraj: Polska
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Przemysław Bąk 14.03.2010 15:58
Kamil, dokładnie.
Cały wczorajszy mecz się śmialiśmy, że ułożyli się, co do 1:1.
A że sędzia nie znał układu, to podyktował "jedenastkę"... ;)
Kamil Bieńko 14.03.2010 12:08
Po rundzie jesiennej można było się spodziewać trochę więcej jeśli chodzi o grę Śląska.
Szklarska Poręba gotowa na PŚ. Spełni się marzenie Justyny Kowalczyk
(odsłon: +3975)