Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

50630 miejsce

Śląsk Wrocław remisuje w Łęcznej. Trener zły na dziennikarza

Mecz z Górnikiem miał być przerwaniem fatalnej passy Śląska. Po bramce Flavio Paixao wszystko wskazywało na to, że to WKS zdobędzie trzy punkty, jednak błąd Wrąbla przy strzale Nowaka w końcówce meczu doprowadził do remisu.

 / Fot. Kinga Wiśniewska Już od początku spotkania na boisku można było zauważyć wyraźną dominację Wrocławia. Bramkarz GKS-u niejednokrotnie zmuszony był do interwencji, a i odrobina szczęścia dopisała gospodarzom przy zatrzymaniu ataków rywali. Jako pierwszy groźne strzały na bramkę przeciwnika oddał Marco Paixao. Za pierwszym razem piłkę zatrzymał Prusak, a kolejny to uderzenie ponad bramką. Po kilkunastu minutach wrocławskiej "okupacji" i Górnik zaczął mieć okazje, które pomimo tego, że były groźne, nie przyniosły zmian w wyniku. Okazje zmarnował m.in. Cernych, ale przy jego strzałach ważną rolę odegrał bramkarz Śląska, Wrąbel. Również defensywa gości interweniowała utrzymując czyste konto w pierwszej połowie, a do szatni piłkarze schodzili z wynikiem 0:0.

Druga połowa znacznie różniła się od pierwszej. Była ona o wiele bardziej wyrównana. Znowu w drużynie gospodarzy dobrą grą wyróżniał się Cernych, jednak wszystkie jego strzeleckie zamiary zostały odczytane przez Wrąbla. Szansy na zdobycie bramki szukał także Marco Paixao, ale pomimo okazji nie mógł on pokonać bramkarza GKS-u. W 82. minucie pierwszego gola w tym spotkaniu strzelił za to jego brat, Favio Paixao, który wykorzystał dobre podanie Danielewicza. Osiem minut później radość tłumnie przybyłych na mecz kibiców z Wrocławia przerwał Nowak, który wyrównał wynik. Tu zobaczyliśmy fatalny błąd Wrąbla, który pechowo przepuścił piłkę między rękami. Trzy minuty doliczone przez arbitra na nic się zdały i obie drużyny zdobyły w tym meczu po punkcie.

 / Fot. Kinga Wiśniewska Podczas konferencji prasowej trenerzy nie byli zadowoleni z rezultatu meczu. Obaj przyznali, że Śląsk grał lepiej w pierwszej połowie, a w drugiej zespoły grały wyrównanie. Trener WKS-u powiedział, że jego piłkarze dostali dwa dni odpoczynku, aby móc przygotować się na najbliższy mecz z Podbeskidziem. Zdenerwowało go za to pytanie dziennikarza o to czy nie zauważa niczego niepokojojącego w braku zwycięstw Wrocławia w rudzie wiosennej . "Pan chce mnie zaczepić"- odpowiedział dziennikarzowi trener, tłumacząc, że jego podopieczni mają za sobą ciężkie cztery mecze wyjazdowe. Jurij Szatałow cieszył się z jednego punktu, chociaż stwierdził, że w dzisiejszym meczu drużyna nie grała maksimum swoich możliwości oraz, że zabrakło jej skuteczności.

Na stadionie w Łęcznej mecz oglądały 6302 osoby.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.