Facebook Google+ Twitter

Śląsk Wrocław rządzi w regionie i tabeli T-Mobile Ekstraklasy

Piłkarze Śląska Wrocław pokonując rywala zza miedzy - Zagłębie Lubin 2:1 powrócili na fotel lidera T-Mobile Ekstraklasy. Jak długo Śląsk pozostanie na szczycie przekonamy się jeszcze dziś.

Piłarze Śląska Wrocław cieszą się ze zdobycia bramki przez Cristiana Diaza (L) podczas meczu T-Mobile Ekstraklasy z Zagłębiem Lubin. / Fot. PAP/Maciej KulczyńskiMecze z lokalnym rywalem to zawsze nie lada święto dla kibiców obu drużyn. Niestety podczas ekstraklasowego meczu dwóch dwóch dolnośląskich ekip
na trybunie gości zabrakło fanów z oddalonego o godzinę drogi Lubina. Powód? Ten sam co w przypadku poprzednich spotkań. Śląsk w tym sezonie na Stadionie Miejskim nie może przyjmować gości bo ten spełnia wymogi bezpieczeństwa UEFA, ale nie PZPN-u, a ewentualna przebudowa wrocławskiej areny będzie możliwa dopiero po Euro2012.

Pojedynek określany mianem Derbów Dolnego Śląska lepiej rozpoczął się dla gospodarzy. Już w 3 minucie piłkę do bramki strzeżonej przez Aleksandra Ptaka wpakował wrocławski napastnik Cristian Diaz. Szybko zdobyte prowadzanie sprawiło, że praktycznie od pierwszych minut na Stadionie Miejskim mogliśmy oglądać ciekawe spotkanie. Podrażnione Zagłębie raz po raz szukało okazji pod bramką do zmiany wyniku pod bramką Mariana Kelemena.

Pół godziny od pierwszego gwizdka świetną okazję na zdobycie drugiej bramki mięli piłkarze Śląska. Piłka odbita przez bramkarza gości spadła wprost pod nogi Gikiewicza, lecz jego strzał został zablokowany. Chwilę później okazję na „dobitkę” miał Kaźmierczak ale i tym razem obrońcy Zagłębia byli na swoim miejscu.

Jeszcze przed przerwą trener Orest Lenczyk musiał wykorzystać pierwsza zmianę. W 33 minucie Mateusz Cetnarski zastąpił znoszonego na noszach Dalibora Stevanovića. Zmiana ta była na tyle udana, że gdy stadionowy zegar wskazał 45 minutę popularny „Cetnar” podwyższył prowadzenie Śląska na 2:0.

Tuż po zmianie połów kilka groźnych akcji mięli gracze z Lubina, lecz bramkarz Śląska w krytycznych momentach zachował zimną krew. Piłkarze Śląska również nie próżnowali, w 54 minucie groźnie zrobiło się pod bramką „miedziowych” ostatecznie po małym zamieszaniu strzał Cetrnarskiego wylądował obok bramki. Niespełna 5 minut później pomocnik Śląska znów znalazł się w polu karnym Zagłębia, minął dwóch obrońców ale jego strzał tym razem miał finał w rękawicach bramkarza.

Śląskowi zmienić wyniku nie udało się także w 68 minucie. Po długim dośrodkowaniu Wasiluka futbolówkę głową do bramki próbował skierować Waldemar Sobota. Płka jednak obiła się od poprzeczki.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.