Facebook Google+ Twitter

Śląsk - Zagłębie 3-1. Derby Dolnego Śląska dla wrocławian

Śląsk Wrocław pokonał Zagłębie Lubin 3-1 w 25 derbach Dolnego Śląska. Kibice oglądali fascynujący pojedynek. Bramki dla gospodarzy zdobyli Kaźmierczak, Sotirovic i Jezierski, a dla gości honorowego gola zdobył Przemysław Kocot.

Trzy remisy w lidze i przegrana w Pucharze Polski to przedmeczowy dorobek Oresta Lenczyka, który został trenerem Śląska w trakcie obecnego sezonu. Walka o pierwsze zwycięstwo pod wodzą najstarszego trenera w ekstraklasie i atmosfera derbów wytworzyła w piłkarzach Śląska dodatkową motywację.

Od pierwszej minuty inicjatywę przejęli gracze Śląska Wrocław. Groźni byli szczególnie Gikiewicz, Sotirovic i Mila, którzy kombinacyjnymi zagraniami sprawiali mnóstwo problemów defensywie Zagłębia Lubin.

Walka o przestrzeń

Śląsk występował w ustawieniu 4-4-2 , przy czym Łukasz Gikiewicz cofał się z ataku do drugiej linii, zwłaszcza gdy piłka zagrywana była wysoko przez któregoś z bramkarzy. Przyniosło to znakomity efekt –Gikiewicz nie tylko wygrywał górne piłki w środku pola, ale również tworzył przewagę liczebna Śląska w strefie środkowej.

Paradoksalnie to właśnie Zagłębie miało w pomocy aż pięciu zawodników. Miedziowi wyszli na boisko w ustawieniu 4-5-1 z trzema ofensywnie usposobionymi graczami w pomocy. Widoczna była jednak zbyt duża odległość między linią obrony a pomocnikami w drużynie z Lubina. Przestrzeń tą z upodobaniem wykorzystywali gracze Śląska.

Nie do poznania

Mecz rozpoczął Śląsk Wrocław i od razu rzucił się do ataku. W 7 minucie akcja Gikiewicza z Sotiroviciem zakończyła się groźnym, lecz niecelnym strzałem. Asystujący w poprzedniej akcji Gikiewicz w 9 minucie znakomicie uderzył głową. Na to zagranie wrocławianina efektowną interwencją odpowiedział bramkarz lubinian -Bojan Isailovic, zbijając piłkę na poprzeczkę.

Gdy kibice Śląska przecierali jeszcze oczy ze zdumienia, nie poznając swoich ulubieńców, pierwszą groźną sytuację stworzyli piłkarze Zagłębia Lubin. Nieatakowany przez nikogo Wojciech Kędziora długo prowadził piłkę, po czym oddał kąśliwy strzał obok bramki gospodarzy.

Śląsk Wrocław nie przestawał atakować. Na efekty porywającej gry kibice musieli czekać do 22 minuty. Wówczas, po faulu na Gikiewiczu, sędzia podyktował rzut wolny w bocznej strefie boiska. Kilka sekund później dośrodkował Mila, a głową bramkę zdobył Przemysława Kaźmierczak.

Interwencji meczu - nie było

Cztery minuty później, najgroźniejszą okazję pierwszej połowy stworzyli Miedziowi. Strzał głową z bliskiej odległości oddał Arkadiusz Woźniak. Bohaterem WKS-u został bramkarz –Marian Kelemen, który w spektakularny sposób wybił futbolówkę na rzut rożny. Tylko sędzia spotkania Paweł Pskit nie docenił interwencji Słowaka, nawet jej nie zauważając. Arbiter zamiast wskazać na rzut rożny, zarządził wznowienie gry od bramki Śląska.

Do końca pierwszej połowy przewagę utrzymywali wrocławianie. Nie stworzyli jednak klarownych sytuacji. Swoje okazje mieli Sotirovic i Gikiewicz, ale do pełni szczęścia brakowało dobrego wykończenia akcji, dlatego też do przerwy Śląsk Wrocław prowadził z Zagłębiem Lubin 1-0.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Brawa za wspaniałą relację !

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.