Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

26000 miejsce

Śląska gramatyka na przykładzie "bawidołków"

Głos polemiczny, ale trochę niepewny, wzywający do gramatycznej rzetelności w informowaniu o śląskim słownictwie.

Pochwała


Przede wszystkim cieszę się, że właśnie dzięki serwisowi Wiadomości 24.pl dotarła do mnie informacja o wydaniu książki J. Świtały-Mastalerz i D. Świtały-Trybek
Na placu, w sieni i piwnicy. Śląski świat graczek i bawidołków.
Chwała autorkom, wdzięczność dla p. Adama Podgórskiego za informację.

Przygana


Niestety, zdaje się, że w zajawce obok informacji dotyczącej zasadniczych faktów, znajduje się dezinformacja gramatyczna. Drobiazg, ale jakoś mnie uwiera. Czytamy tam: "Osobom nieznającym języka śląskiego wyjaśniamy: graczki - to gry, zabawy, igry, natomiast bawidołki - to bawidełka, zabawki. Inaczej, z niemieckiego po śląsku: szpilcojgi".

Próba objaśnienia


Mnie się jednak zdaje, że nie ma formy bawidołki, że prawidłowy mianownik liczby pojedynczej rzeczownika rodzaju nijakiego oznaczającego po śląsku 'zabawkę' to bawidołko, a mianownik liczby mnogiej — bawidołka. Opinię swą opieram na znajomości reguł i tym, co napisano w 1. tomie Słownika gwar śląskich pod red. B. Wyderki, Opole 2000, s. 166.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Od Pryjaciela z Kochłowic dostalem pewne dodatkowe informacjer Mysle, że nie bedzie mial nic na przeciw,że sie nimi tutaj podzielę.
W Kochlowicach godało sie bawidełka, bawidełek, bawidełkami.
Przy okazji: zważywszy na to, że właśnie w Kochlowicach i na północ od nich występowało tzw. mazurzenie, wskazane przysłowie miało brzmienie: Z igracki przidom płacki.
Ale z objaśnień babci wynikało, że słowo "igracki" wcale nie oznacza bawidełek, ale czynność mającą prawdopodobnie ten sam źródłosłów co igrce żakowskie - czyli żarty dość dosadne, dotykające nawet granicy bezpieczeństwa czy godności.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Obu Pierwszym Komentatorom dziękuję. Pan Sebastian Brudys pokazuje, że wiele można by jeszcze próbować powiedzieć o szczegółach znaczeń wyrazów, o ich wzajemnych relacjach itd. Mam nadzieję, że poczytam o nich w książce, którą już zamówiłem.
Panu Adamowi Podgórskiemu, "przyświadczając", dopowiadam, że napisałem o braku "szpilcojgu" w AJŚ A. Zaręby, używając słowa "znamienny". Bo słowo było, ale albo ludzie się wzbraniali przed jego podaniem, bo taka była atmosfera czasu zbierania materiału, albo zbieracze eliminowali germanizmy jako sprzeczne z uproszczoną tezą, że przeczyłyby one wąsko pojmowanej polskości Śląska.
Wszystko to tylko pokazuje, że jest mnóstwo do rzetelnego opisania i zbadania, że żadna dyskusja o bogactwie kulturowym Śląska nie może mieć za punkt wyjścia tezy, że "gwara" to przeszłość lub żywa skamielina.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Moim zdaniem, "na ucho", nie wgłębiajac się w żadne uczone książki, bawidołka (tj. liczba mnoga) jest formą bardziej naturalną, śląską, analogicznie do innych słów zakończonych w l. poj. na -łko, np. żdżadełko - w l. mnogiej żdżadełka, analogicznie biołko - biołka. Formy żdżadełki, biołki są ewidentnie błędne. Aczkolwiek w wypadku bawidołki "na ucho" nie razi niepoprawnością, chodź chyba jednak jest błędne.

Jeszcze jedna uwaga co do znaczenia słowa "bawidołko". Mi się kojarzy ono jedynie z zabawkami dla niemowlęcia, "do kołyski", wobec takich zabawek (grzechotek, małych maskotek itp.) było używane w dzieciństwie. Bawidołkami nie nazwałbym nigdy np. klocków lego czy modelu samochodu, czyli zabawek dla starszych. Ale to tylko moje odczucie, bo przyznam, słowo bawidołko nie jest już w moim otoczeniu używane.

Natomiast szpilcojg jest mi znane, używało się go, ale bardzo rzadko. Bezpośrednie zapożyczenie z niemieckiego, rażące niektórych purystów śląskich.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Szanowny Panie Arturze!
Dziękuje za wdzięczność i dziękuję za krytykę. Nie ma większej przyjemności dla autora niż świadomość, że ktoś z zainteresowaniem i zrozumieniem przeczyta jego tekst. Uznaję zasadność Pańskiej uwagi, że po śląsku bawidełka w liczbie mnogiej, to rzeczywiście bawidołka. Wiec może zatem druga część tytułu powinna nawet brzmieć: Śląski świat graczek i bawidołek. albo … graczków i bawidołek?
Dotykamy bowiem niezwykle istotnego problemu. Nie ma czegoś takiego jak jednorodny język śląski (przepraszam za banalność tej uwagi). Mówię to także jako współautor wydanego w 2008 roku „Słownika gwar śląskich”. Znawcy (ja sam się do nich nie zaliczam wcale) wyróżniają 3 dialekty śląskie i spierają się i ilość kilkunastu co najmniej gwar.
Zatem w zależności od miejsca (geografii wypowiedzi), zauważa się różne lokalne odmienności i zróżnicowania gramatyki. Nawet w sąsiadujących bezpośrednio wsiach i miastach śląskich.
Zwraca Pan słusznie uwagę, w Atlasie językowym Śląska A. Zaręby, że słowo szpilcojg się nie pojawia. Atlas ten znany i cenimy ogromnie. Natomiast to, że jakieś słowo się w nim nie pojawia, nie oznacza, że nie istnieje. Istnieje i funkcjonuje, o czym świadczą inne słowniki, np. Bogdana Kallusa, Dariusza Dyrdy, niezależnie jaki Pan ma do nich stosunek. Jestem przekonany, choć pewnie nie dożyję tego momentu, że pojawi się w Słowniku profesora Wyderki, kiedy dojdzie do litery S, (szkoda, że dopiero jest w tomie XII i przy literze H)
Dziękuję też za dodatkowe objaśnienia dotyczące śląskich synonimów słowa zabawki. Dziękuję za zacytowanie znanego przysłowia, choć płakać z powodu krytyki nie będę.
Uważam, że tego typu dysputy i prowadzone w ten właśnie, rzetelny i kulturalny sposób, pokazujące odmienność poglądów i metod spoglądania na rozmaite zagadnienia, są bardzo pożyteczne.
Serdeczności wielkie - Adam

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.