Facebook Google+ Twitter

Śląski Wiech - Jerzy Buczyński

Współautorzy: Barbara Podgórska

Go-go, wyuzadany taniec na rurze, nie jest kosmopolitycznym wymysłem. Ma autentyczne rdzennie śląskie korzenie! - udowadnia Jerzy Buczyński, autor znakomitego cyklu humoresek „Śląskie zwierciadło”, który trafił w grudniu do księgarni.

Sagówa / Fot. Adam K. PodgórskiNamnożyło się ostatnio określeń, nadawanych wybitnym postaciom w rodzaju: „Śląski Homer”, „Śląski Tacyt”, „Śląski Szekspir”. Nie mamy nic przeciwko temu. Przeciwnie, dorzucamy następne, pasujące jak ulał do Jerzego Buczyńskiego, którego twórczość powoli zdobywa uznanie.

Jerzy Buczyński / Fot. Adam K. PodgórskiJerzy Buczyński urodził się w Rydułtowach, obecnie jest mieszkańcem Radlina. Kultywując rodzinną tradycję górniczą, a zarazem będąc zafascynowanym tajemniczą pracą górnika, poszedł fedrować. Pracował przez 27 lat w kopalniach węgla kamiennego „Marcel” i „Pniówek”. Na górniczej emeryturze bynajmniej nie przestał fedrować. Zamienił tylko kilof na pióro i rozpoczął szychty literackie.

Wspomina, że w młodości czytał wszystko, co mu tylko wpadło w rękę: klasykę, powieści przygodowe, kryminały, nawet i romanse. Żelaznym repertuarem, do którego zawsze powraca z ogromną przyjemnością, są dzieła pisarzy śląskich, Gustawa Morcinka, Stanisława Ligonia, poety Josepha von Eichendorffa, czy współcześnie, Alojzego Lysko.

Pochodząc z wielopokoleniowej rodziny śląskiej, już jako dziecko miał możność słuchania opowieści, czasami mrożących krew w żyłach, o różnych śląskich demonach. W owych historiach przeważnie występowali Skarbnik, utopce, strzygi, zmory, panny wodne, diabły i duchy. Niestety, jak uważa Buczyński, śląskie straszki prawie nie znajdują miejsca w dzisiejszej literaturze. Obecnie ludzi straszą prymitywne, kretyńskie monstra z tandetnej zagranicznej literatury czy filmu.

Jerzy Buczyński postanowił temu zaradzić. Tworzyć swoją wersję świata dawnych demonów, upiorów i duchów. Przesłaniem jego opowieści i podań o tej tematyce (dotychczas wydał drukiem „Skarbnik, zmory, utopce i upiory”, „Galeria śląskich straszków”) jest, aby czytelnicy, zwłaszcza młodzi, zapoznali się i… zaprzyjaźnili ze Skarbnikiem, utopcami, strzygami, czy nawet i z samym diabłem, który wcale nie jest taki straszny jak go malują… Strachy w opowieściach Buczyńskiego, jeśli wie się, jak z nimi postępować, stają się najwierniejszymi przyjaciółmi człowieka i nierzadko pomagają mu w trudnych sytuacjach.

Historie o śląskich demonach w książkach Buczyńskiego, w stosunku do dawnych tradycji podań wierzeniowych, są nieco zmodyfikowane i uwspółcześnione. Diabeł Rokita, w czapce dżokejce i glanach, tańczy na zabawie nowoczesny taniec, czarownica jeździ na motocyklu harleyu, a duch kopalni, Skarbnik, szaleje na dyskotece.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.