Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

167777 miejsce

Śląski wśród języków świata

  • Źródło: Dziennik Zachodni
  • Data dodania: 2008-06-20 16:10

Językiem domowym ponad 56 tysięcy mieszkańców naszego województwa jest śląski. Pierwsza, więc o wymiarze historycznym, konferencja poświęcona przyszłości języka śląskiego odbędzie się już 30 czerwca, w sali Sejmu Śląskiego.

Zaproszeni na obrady przedstawiciele Stowarzyszenia "Pro Loquela Silesiana", kultywującego i promującego śląską mowę, chcą powołania komisji, która ustali zasady pisowni w języku śląskim. - Szukamy ekspertów, którzy wezmą udział w pracach komisji, zbieramy też ekspertyzy dotyczące możliwości uznania śląskiego za język regionalny - mówi Rafał Adamus ze stowarzyszenia.

- Mam nadzieję, że ponad istniejącymi podziałami politycznymi i językowymi dojdziemy do porozumienia, a język śląski zostanie wpisany do ustawy jako regionalny - przekonuje Krystyna Bochenek wicemarszałek Senatu.

- Warunkiem ustawowego uznania języka jest standaryzacja jego pisowni - dodaje prof. Jolanta Tambor, językoznawca z Uniwersytetu Śląskiego. Stąd pomysł powołania komisji złożonej z ekspertów i użytkowników śląskiej godki.

Kaszubi, których język został uznany za regionalny mają swoją gramatykę oraz elementarz. Także na Śląsku musi powstać elementarz, czyli ślabikorz. - Zwrócę się do marszałka śląskiego o przeznaczenie środków na kodyfikację - mówi poseł Lucjan Karasiewicz, który już w minionej kadencji Sejmu z grupą 23 parlamentarzystów wystąpił z inicjatywą uznania śląskiego za język.

W zeszłym tygodniu Sąd Rejonowy w Opolu zarejestrował stowarzyszenie o nazwie Tôwarzistwo Piastowaniô Ślónskij Môwy "Danga" tj. Tęcza, z siedzibą w Cisku. W województwie śląskim od stycznia 2008 roku działa "Pro Loquela Silesiana" - ferajn do pjastowańo a průmowańo ślůnskij godki, czyli stowarzyszenie kultywujące mowę śląską. To tylko dwie ostatnio powołane organizacje, które chcą ocalić język śląski od zapomnienia. O dziwo, chcą go pielęgnować coraz młodsze osoby.

Wśród młodzieży istnieje moda przesyłania esemesów po śląsku, rekordy popularności bije Radio Piekary, którego spikerzy godają, a w internecie ujawnili się "Łowcy Felerów", dbający o czystość śląskiego języka i wyłapujący wszystkie błędy, jakie pojawiły się w mediach.

Jeszcze niedawno w jednej z gmin na Śląsku Cieszyńskim osoby, pretendujące do urzędniczych stanowisk, musiały wykazać się znajomością gwary. Na szczęście pomysł zarzucono, bo posługiwanie się gwarą nie może być miernikiem profesjonalizmu.

Wszystkie te fakty świadczą jednak o jednym - mowa śląska przeżywa swój renesans. Stała się naszym dobrem regionalnym, ale dobrem, z którego nie potrafimy skorzystać, bo gwara wciąż nie jest uznana za język.

- A to umożliwiłoby między innymi wsparcie finansowe z kasy państwa regionalnych ścieżek edukacyjnych, czyli lekcji o śląskiej kulturze - mówi Rafał Adamus "Pro Loquela Silesiana".

30 czerwca w Sali Sejmu Śląskiego powinno dojść do przełomowych decyzji i powołania komisji, składającej się ekspertów oraz użytkowników języka, którzy ustalą jego jednolitą gramatykę oraz ortografię.

Sprawa nie jest prosta. Przede wszystkim dlatego, że ma podtekst polityczny. Przeciwnicy standaryzacji języka śląskiego podnoszą fakt, że motorem kodyfikacji jest Ruch Autonomii Śląska oraz walczący od 12 lat o rejestrację Związek Ludności Narodowości Śląskiej. Obu organizacjom przypisywane są ciągoty separatystyczne.

- Od uznania języka do uznania narodowości droga będzie otwarta. Dla mnie śląski, obecny w mojej rodzinie od pokoleń, to jeden z dialektów języka polskiego - ocenia Piotr Spyra, prezes Ruchu Polski Śląsk.

Warto dodać, że Słowacy uznają Ślązaków za mniejszość narodową, zaś we wspomnianym spisie powszechnym narodowość śląską w województwie śląskim zadeklarowały 173 tysiące mieszkańców.

To dzięki inicjatywie RAŚ oraz ZLNŚ 18 lipca 2007 roku językowi śląskiemu został nadany kod międzynarodowy przez ISO 639 Joint Advisory Committee, czyli Wspólny Komitet Doradczy ISO 639. Współtworzą go m.in. Międzynarodowe Centrum Informacyjne w Zakresie Terminologii w Wiedniu, założone przez Unesco w 1971 roku, oraz Biblioteka Kongresu w Waszyngtonie. Właśnie ta największa i najbardziej prestiżowa instytucja tego typu na świecie wpisała język śląski do swojego rejestru języków świata!

- Odrzućmy politykę. Na konferencyjne spotkanie zapraszamy wszystkich, których interesują sprawy Śląska i języka, jakim posługują się mieszkańcy Śląska. Tych, którzy badają mowę śląską, tych, którzy piszą po śląsku i propagują śląsko godka, tych, którzy mówią po śląsku, kierzy godają, tych, którzy chcieliby godać, tych, którym istnienie, rozwój, dobra kondycja śląskij godki leży na sercu - apeluje prof. Jolanta Tambor jedna z organizatorek spotkania.

Gwara brzmi obraźliwie

Na język śląski, jak na inne języki, składają się narzecza i dialekty. Różnice między językiem polskim i językiem śląskim są większe niż między językiem polskim, a słowackim. Używanie określenia "gwara" dla języka śląskiego jest nietrafione, a także obraźliwe.

"Gwara" nie jest nazwą własną języka śląskiego, pochodzi raczej od gwarnego mówienia, bo użytkownicy śląskiego mówią gwarnie z dużym szumem. Przed II wojną światową używano na język śląski określeń: narzecze lub dialekt śląski.

W latach 50-tych XX w. zapanowało określenie "gwara", którego używali nauczyciele wobec uczniów mówiących po śląsku. Z powodu używania języka śląskiego obniżano oceny, utrudniano użytkownikom śląskiego zajmowania stanowisk. Form szykan było dużo. Do dziś żyje wielu tych, którzy zaznali przykrości i upokorzeń z powodu użytkowania śląskiego określanego jako "gwara".

Parlamentarzyści pomogą?

Zwróciliśmy się z prośbą do śląskich parlamentarzystów o podjęcie inicjatywy ustawodawczej zmierzającej do ustawowego nadania śląskiej mowie statusu języka regionalnego.

Na nasz apel odpowiedział m.in. poseł Lucjan Karasiewicz z Koszęcina, który poprosił o zebranie ekspertyz naukowych. Przygotowali je dla nas specjaliści z różnych dyscyplin (socjolingwistyka, językoznawstwo, socjologia, filozofia). Wynika z nich jasno, że z naukowego punktu widzenia nie ma żadnych przeszkód w uznaniu języka śląskiego językiem regionalnym. Moje stowarzyszenie "Pro Loquela Silesiana" postuluje standaryzację języka śląskiego w oparciu o 3 główne grupy jego dialektów: północno-zachodnią (opolską), południową (cieszyńską) oraz centralną (rybnicko-gliwicką). Pozwoli to na zachowanie bogactwa jego regionalnych odmian.

Śląski językiem ustawowym?


Śląszczyzna musi przejść taką drogę, jak Kaszubi.

Po pierwsze trzeba napisać bardzo porządną gramatykę, a potem stworzyć elementarz do nauki języka - mówi prof. Jolanta Tambor. - Na Kaszubach powstały słowniki naukowe, popularne i ilustrowane słowniki dla dzieci. Wprowadzono nauczanie języka kaszubskiego do szkół podstawowych i średnich. Nawet na Uniwersytecie Gdańskim uruchomiono lektorat. Poza tym od końca XIX wieku datuje się powstanie wielu interesujących dzieł po kaszubsku. Jesteśmy na początku tej drogi.

Dole i niedole "godki"

Pierwszym radykalnym posunięciem, które sprowokowało urzędniczą Polskę do poważnego zastanowienia się nad Śląskiem, była proklamacja śląskiej narodowości. Teraz mamy na tapecie naturalną konsekwencję tej idei: próbę zdefiniowania śląskiego języka. Mając argument językowej odrębności, można skuteczniej dopominać się o swoje. A żeby mieć język, trzeba go skodyfikować gramatycznie, fonetycznie i w piśmie, trzeba też legitymować się literaturą w tym języku.

Teraz garstka zapaleńców chce w ciągu kilku lat zrealizować proces, który zwykle dokonuje się na przestrzeni stuleci. Właściwie wszystko przemawia przeciw. Nie mamy jednego języka i jednej wymowy, bo "co wieś to pieśń", dziesiątki lokalnych gwar i dialektów, które różnią się wymową, znaczeniem słów i pojęć, zapożyczeniami z języków ościennych (tu z niemieckiego, tam z czeskiego, ówdzie z morawskiego). Nie mamy żadnego dobrego wzorca pisowni, do którego można by się odnieść. Wszelkie dotychczas podjęte próby literackie są kiepskie i na kilometr trącą amatorszczyzną. Twardy jest opór językoznawców. Sam prof. Jan Miodek, wielki miłośnik "śląszczyzny" z powątpiewaniem kręci głową : "Mogą mieć moi ziomkowie do mnie żal, ale konsekwentnie będę powtarzał, że jedyną literacką formą śląskiej gwary jest literacki język polski". Gwara od dziesięcioleci wtapia się w nowoczesny język polski i jest już w nim mocno zasymilowana : coraz bardziej przypomina "masztalszczyznę", czyli gwarę udawaną, codzienny polski język wymawiany z użyciem "pochylonych" głosek. I wreszcie nasz język jest bardzo, bardzo ubogi, żaden ze słowników nie oferuje więcej niż 5000 słów - bo więcej po prostu nie ma. Jeśli miałby się wyraźnie różnić od polskiego, trzeba by wymyślić minimum 10.000 nowych słów, które w dodatku musiałyby być spójne z już istniejącym słownictwem, t.zn. umiejętnie łączyć archaiczną formę z twórczymi zapożyczeniami z języków ościennych. Kto to zrobi, a wreszcie, kto potem zechce się tego nauczyć ?

Nie ma racjonalnych argumentów "za". A jednak irracjonalnie kibicuję temu przedsięwzięciu. Bo język jest już ostatnim z wyróżników, który może być naszą legitymacją. Nie używamy na co dzień żadnych regionalnych strojów (cepeliada z zespołów pieśni i tańca tego nie zastąpi), nie mamy własnej wyrazistej muzyki i pieśni (bo trudno uznać za takowe przywleczone z Niemiec "hajmaty"), nie dorobiliśmy się nawet jednoznacznie kojarzonej górnośląskiej architektury (to, co zostało po epoce przemysłowej jest identyczne w całej poprzemysłowej Europie). Zatem jeśli nie będzie języka... to nie będzie Śląska. Może w tym szaleństwie jest metoda ?

Kilka faktów

2002 rok - w Narodowym Spisie Powszechnym ponad 56 tys. osób zadeklarowało język śląski jako domowy.

2007 rok - 18 lipca Biblioteka Kongresu USA wpisała język śląski w rejestr języków świata. Został on też zarejestrowany w Międzynarodowej Organizacji Językowej, gdzie przydzielono mu kod ISO: "szl", Odbyło się pierwsze internetowe Ogólnopolskie Dyktando Języka Śląskiego, a 6 września 23 posłów zgłosiło projekt ustawy ustanawiającej dla języka śląskiego status języka regionalnego.

2008 rok - 30 czerwca - wielka konferencja poświęcona językowi śląskiemu pod patronatem wicemarszałek Senatu Krystyny Bochenek i wojewody Zygmunta Łukaszczyka i podjęcie próby kodyfikacji języka.


Z profesor Jolantą Tambor rozmawia Agata Pustułka

Czy śląski jest językiem?
- Nie. To "mowa", "etnolekt". Status śląszczyzny nie jest jasny. Niektórzy nazywają ją gwarą, dialektem, niektórzy językiem. Każda z tych etykietek da się obronić przy przyjęciu pewnych kryteriów. I w tej sprawie powinniśmy się tu, na Śląsku wreszcie dogadać, by mówić w miarę jednym głosem.

A może stać się językiem?
- Tak. Jeżeli regionalny język śląski wpisalibyśmy do dokumentów ratyfikacyjnych Europejskiej Karty Języków Mniejszościowych i Regionalnych lub gdyby śląski język regionalny znalazł się w polskiej Ustawie o mniejszościach narodowych i etnicznych oraz o języku regionalnym, to wtedy śląszczyzna, etnolekt śląski, bądź mowa polska stałaby się językiem.

Nie ma argumentów językoznawczych za tym byśmy jakąś mowę uznawali za język lub dialekt. Nie da się pokazać jak dużo cech różniących musi wystąpić między językiem narodowym a mową aspirującą do roli języka, by za tokowy go uznawać. Między kaszubskim i ogólnopolskim, między śląskim i ogólnopolskim różnic jest więcej niż między serbskim a chorwackim, a serbski i chorwacki zostały uznane za odrębne języki narodowe, państwowe, bo taką decyzję podjęły parlamenty obu państw.

Kaszubski jest już językiem.
- Językoznawcy dość długo "kłócili się" o status kaszubszczyzny, czy to dialekt, czy język. Językoznawcy niemieccy i amerykańscy ciągle mówili, że to język, a niektórzy polscy naukowcy uznawali mowę Kaszubów za dialekt. Ja do 2005 roku studentom na dialektologii mówiłam, że to dialekt i wskazywałam jego cechy. Od 6 stycznia 2005 roku mówię, że to język regionalny, bo wtedy język ten został wpisany do Ustawy.

Uznanie śląskiego za język jest decyzją polityczną?
- Tak uważam. Przy czym trzeba zaznaczyć, iż istnieją pojęcia: język narodowy (takim jest np. polski) i język regionalny (to np. kaszubski). Ja jestem zwolenniczką uznania śląskiego za język regionalny i odcinam się od wszelkich pomysłów uznania go za język narodowy. Ślązacy nie są narodem i nigdy nim nie byli. Są grupą etniczną, czy też regionalną.

A może śląski to język wymierający?
- Nie zgadzam się. Tysiące osób mówią po śląsku, a niektóre nigdy nie nauczyły się polszczyzny ogólnej. Nie jest to więc ożywianie języka, ale próba jego usankcjonowania. Najpierw trzeba jednak skodyfikować pisownię.

Ile mamy odmian śląskiego?
- Trzy podstawowe: cieszyńską, opolską i górnośląską, choć tej ostatniej nazwie wielu historyków się sprzeciwia.

Kaszubi swoją literaturę mają bogatą, a my?
- Dużą rolę popularyzatorską odegrał Marek Szołtysek. Powstaje też mnóstwo amatorskich słowników, prób powieści i opowiadań, jak "Klachula Cila". Śląszczyzna zaczyna wchodzić do kultury wysokiej. Rewelacją jest "Cholonek", przetłumaczony z niemieckiego na polski w wydaniu książkowym, a potem na śląski dla teatru. Do tego trzeba dodać sztukę "Polterabend" napisaną po śląsku przez absolwenta naszego Uniwersytetu.

A. Pustułka, A. Roczniok, R. Adamus, M. Smolorz
-
POLSKA Dziennik Zachodni

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.