Facebook Google+ Twitter

Śląskie historie opowiedziane przez Rosa pojadą w świat

  • Źródło: Dziennik Zachodni
  • Data dodania: 2006-10-10 13:40

Po 10 latach Michał Rosa, reżyser znów „nakręcił” Śląsk. Film „Co słonko widziało” miał premierę na festiwalu w Gdyni. Tam zdecydowano, że warto go pokazać w różnych zakątkach świata. Na ekrany polskich kin trafi pod koniec października.

fot. Dziennik ZachodniZ Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych „Co słonko widziało” powróciło z nagrodą specjalną jury, nagrodą za dźwięk oraz pozaregulaminową nagrodą przyznaną przez organizatorów polskich festiwali i przeglądów filmu polskiego za granicą. Międzynarodowa kapituła CANAL+ uznała z kolei, że dzięki uniwersalnym walorom artystycznym ten film ma największe szanse reprezentować polskie kino w Europie.

Film z życia wzięty

– Współczesna historia, trójka bohaterów, każdy ma marzenia, jakiś plan i... walczą – streszcza do maksimum fabułę „Co słonko widziało” Michał Rosa. Na ekranie oglądamy nastoletnią dziewczynę Martę (Dominika Kluźniak), bezrobotnego górnika Józefa (Krzysztof Stroiński) i młodego chłopaka Sebę, czyli Damiana Hryniewicza, „wyłuskanego” spośród 500 innych dzieci.
– Szukałem na całym Śląsku, a znalazłem w moim rodzinnym Zabrzu – mówi o najmłodszym bohaterze Michał Rosa. – Chłopak dalej gra. Dostał sporo propozycji po tym debiucie – dodaje.
– Ten film jeszcze bardziej niż dotychczasowe utkałem z pewnych strzępów informacji, podsłuchanych dialogów, rzeczywistych wydarzeń obudowanych fabularnie – mówi reżyser, który często podkreśla swoje upodobanie do wplatania w świat filmu podpatrzonych zdarzeń. – Choćby scena, w której matka wrzuca dziecko do kontenera PCK, by wyciągnęło z niego ubrania. Przeczytałem o tym w gazecie. Lubię czytać regionalne, lokalne dzienniki, gdzie często trafiam na drobne historyjki, które gdzie indziej nie mają szans wyjść na wierzch. A to czyste życie – uważa Michał Rosa.

Reżyser otrzymał już zaproszenia na wiele innych festiwali. – Korea, Rotterdam, Los Angeles – wylicza dla przykładu. W Polsce film będzie można zobaczyć pod koniec miesiąca. Równocześnie w trakcie kręcenia długiego metrażu powstały trzy godzinne filmy telewizyjne o każdym z bohaterów, których emisja odbędzie się w przyszłym roku.

Powrót do korzeni

– Musiałem wrócić do siebie, do swoich początków, by od nowa robić kino – tłumaczy Michał Rosa swój powrót z kamerą na Śląsk. Pierwszy był „Gorący czwartek” przed dziesięcioma laty – mocny debiut wyróżniony w Gdyni.
„Co słonko widziało” opowiada historie osób, które próbują zdobyć pieniądze na spełnienie swych marzeń. Ale w ich świecie rządzi bieda.

Czy Śląsk mógłby w ogóle stanowić tło dla beztroskich historii? – Oczywiście, że i tu można by znaleźć piękne, reklamowe miejsca dla komedii, choćby i romantycznej. Przykładowo, brytyjski przebój kinowy „Goło i wesoło” jest świetną komedią kręconą w podobnej scenerii. Jednak trzeba pamiętać, że tutaj nie ma kawałka ziemi, który byłby naturą, wszystko jest przetworzone przez człowieka, a to zmienia ludzi – uważa Michał Rosa.

– Teraz dam pewnie Śląsku spokój na kolejnych dziesięć lat – mówi Michał Rosa. Ale ma już pomysł na następną, osadzoną w tych realiach, fabułę. – Chciałbym zrobić tu film historyczny. 150 lat w jednej kamienicy – wyznaje. Tymczasem reżyser przygotowuje się już do następnego obrazu. – To historia napisana specjalnie dla Jadwigi Jankowskiej-Cieślak, która dzieje się w Krakowie, środowisku uniwersyteckim – zapowiada Michał Rosa.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.