Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

12726 miejsce

„Śląskie niebo” - niebo w gębie

Polecamy danie stanowiące dość nietypową kombinację składników. Wychodzi z tego coś, co można by określić jako kompot mięsny. Mimo to uzyskujemy szalenie atrakcyjną i apetyczną potrawę z „repertuaru” tradycyjnej kuchni śląskiej.

Składniki / Fot. WłasneBędąc na Śląsku przybyszami, ja urodzony w Łowiczu, Basia w Łasku, przez wiele lat uczyliśmy się tej ziemi, poznawaliśmy ludzi, ich zwyczaje, mowę (w 2008 roku wydaliśmy „Słownik gwar śląskich”) oraz śląskie smaki. Do tego stopnia polubiliśmy śląską kuchnię, że w naszym niedzielnym jadłospisie prawie nieodmiennie pojawia się śląski banał kulinarny, czyli zupa z nudlami kajś indziej zwano rosołem, rolady ze ślonskimi kluskami biołymi abo czornymi i modro kapusto. A na maszkety, kołocz ze syrem i posypkom oraz kompot z pieczek.
Śląski banał, powtórzę, ale jaki pyszny! Dzieciaki te z Krakowa i te z Rudy Śląskiej wpraszając się na gościnę dzwonią: Mamo, zrób rolady!

Zbieramy od lat receptury śląskich potraw i mamy ich bez liku. Od dań „prymitywnie” prostych, jak wodzionka, powszechnych i lubianych jak śląski żur (na miłość Boga, nie żurek!), panszkrałt do pieczonych żeberek, przez karbinadle (o nazwie zniekształcanej na kilkanaście sposobów), placek po bytomsku, po bardziej wymyślne, jak garnuszek górniczy, jaskółcze gniazda, zapiekanego po śląsku sandacza czy hazoka.

Dzisiaj chcemy polecić jednak danie stanowiące dość nietypowa kombinację składników. Wychodzi z tego coś, co można by określić jako kompot mięsny. Mimo to uzyskujemy szalenie atrakcyjną i apetyczną potrawę z „repertuaru” tradycyjnej kuchni śląskiej, niegdyś bardzo popularną, znaną pod nazwami: „Śląskie niebo”, „Śląskie królestwo niebieskie”, czy nawet „Śląski raj”.

Już żartobliwa nazwa sugeruje, że była ona uznawaną za specjał, serwowany niecodziennie. Danie jest niezwykle łatwe w przygotowaniu, zasadza się bowiem na kilku prostych i dostępnych składnikach, a sama receptura nieskomplikowana nawet dla początkującego amatora „parszczenia”. Za to rezultaty oraz wrażenia smakowe i zapachowe niezapomniane. Gwarantowany sukces każdej śląskiej pani domu!

Składniki:
- 50 - 75 dag wieprzowiny świeżej, peklowanej albo wędzonej (karczek, schab, baleron, boczek, golonka, ogonówka),
- 1 l wody
- po 25 dag suszonych owoców (plastrów jabłek, połówek albo całych gruszek, śliwek bez pestek)
- 1 cebula
-
2 łyżki masła
- 2 łyżki mąki pszennej
- cukier
- sok z cytryny
- odrobina startej skórki cytrynowej.

Suszone owoce namoczyć przez noc w ½ l zimnej wody. Wieprzowinę świeżą włożyć do 1 l osolonego wrzątku, wieprzowinę peklowaną albo wędzoną - do wrzątku bez soli. Dorzucić obraną cebulę. Gotować mięso przez 1 godzinę, dodać namoczone owoce z płynem i razem dogotować. Odcedzić (wywar zachować), mięso pokroić na plastry albo duże kawałki.

Z masła i mąki sporządzić jasną zasmażkę, rozprowadzić wywarem, doprawić do smaku cukrem, solą, utartą skórką i sokiem z cytryny. Wywar można również zagęścić mąką kartoflaną rozbełtaną w odrobinie wody.

Włożyć do zagęszczonego wywaru owoce i pokrojone na plastry mięso. Podawać z kluskami śląskimi "biolymi” lub „czornymi”, kluskami z mąki pszennej, kopytkami, makaronem, albo gotowanymi ziemniakami piure.

Tekst bierze udział w konkursie kulinarnym organizowanym wraz ze Śląską Organizacją Turystyczną.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.