Facebook Google+ Twitter

Sława - marzenie rodzica czy dziecka?

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2009-09-28 08:45

Zdarza się, że rodzice często zmuszają swoje dzieci do wyboru szkół lub kursów, które mają (podobno) w przyszłości zaprocentować wysokimi wynikami w nauce i odniesieniem sukcesu. Często wybór lekcji dodatkowych dla swojej pociechy to po prostu realizowanie własnych, niespełnionych ambicji.

Jak zareaguje nastolatek, gdy na Międzynarodowym Konkursie Pianistycznym nie wywalczy wysokiego miejsca? Możliwe, że zacznie intensywniej ćwiczyć, by w przyszłości jednak stanąć na podium. A może po prostu postanowi zakończyć grę na znienawidzonym pianinie i spróbuje odnaleźć się w jakiejś innej dziedzinie. Dlatego lepiej, żeby dziecko samodzielnie wybierało ścieżkę swojej kariery, aby wieloletnie wyrzeczenia i wysiłki nie kończyły się zmianą planów lub fiaskiem.

Mnóstwo dziewczynek i chłopców wzorując się na filmach i programach rozrywkowych, od najmłodszych lat planują swoją przyszłość. Chłopcy pragną zostać piłkarzami, przez co nie rozstają się ze swoją ulubioną piłką. Dziewczynki chcą się spełnić w blasku fleszy, wybierając zawód modelki czy piosenkarki i paradują po mieszkaniu w butach mamy lub śpiewają do pilota. Rodzice wtedy powinni wspierać swoje potomstwo. Jednak pamiętajmy, nie zawsze gdy mama usłyszy, że jej ukochana córeczka recytuje wierszyk, musi ona biec z dzieckiem na casting do serialu, bo na drugi dzień może się okazać, że jej pociecha odkryła nowe powołanie i widzi świetlaną przyszłość w malarstwie. Dlatego zanim wybierzemy dla dziecka szkołę, kurs czy lekcje dodatkowe zaobserwujmy przez dłuższy okres czasu na czym maluch się najbardziej skupia i zapytajmy, czy jest tym zainteresowany.

Do czego zdolny jest rodzic, by jego dziecko zdobyło sławę? Myślę, że dla niektórych opiekunów nie ma granic w drodze po rozgłos dla dziecka. W zdumienie wprawił mnie film "Bruno", którego twórcą jest Sacha Baron Cohen. Główny bohater zorganizował casting dla latorośli i przeprowadzał rozmowę kwalifikacyjną z rodzicami. Jedna z matek nie miała nic przeciwko temu, aby jej córka zawisła na krzyżu. Inni rodzice zgadzali się, aby ich dzieci miały kontakt z owadami (pszczoły, osy, szerszenie), występowały obok padliny lub konających zwierząt oraz, aby były uczestnikami eksperymentu wykonywanym przez niedoświadczonych naukowców. Szoku doznałam nieco później.

Tytułowy bohater chciał poznać wagę córki jednej z matek. Gdy ta odpowiedziała "jedenaście kilo", Bruno zapytał czy dałaby radę zrzucić w tydzień pięć kilo, a jeśli nie, to czy wyrazi zgodę na odessanie córce tłuszczu. Matka bez najmniejszego zawahania przystała na propozycję. W ten oto sposób dziewczynka otrzymała rolę hitlerowca, który na taczce będzie wpychał do pieca inne, żydowskie dzieci. Odjęło mi mowę. Miałam nadzieję, że ta scena została wymyślona tylko dla potrzeb filmu i w rzeczywistości rodzice maja odrobinę zdrowego rozsądku.

Niestety coraz częściej słyszy się, że matki biegają z córkami do fryzjera czy na solarium, aby tylko się wyróżnić z tłumu prostych dzieci. Jaka przyszłość czeka dziewczynkę idącą do przedszkola w butach na obcasie z kilkucentymetrowymi tipsami? To zależy od tego, kto pierwszy zmądrzeje. Rodzic czy dziecko.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Nie do końca zgodzę się z autorką tekstu. Niekiedy dziecko samo nie jest zdecydowane co chciało by w przyszłosci robić w jakim kierunku zacząć się kształcić i wtedy to właśnie rolą rodzica jest mu w tym pomóc. Oczywiście narzucanie z góry kierunku jest rzeczą nieodpowiednią natomiast jeszcze bardziej krzywdzącym według mnie było by pozostawienie dziecka samopas z wyborem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.