Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

8637 miejsce

Sławomir Wałęsa: Wybrałem alkohol. Rzuciłem rodzinę, żeby pić

Nie każdy alkoholik bywa aż tak bardzo szczery w swoim nałogu, toteż niechętnie mówi o targającym nim uczuciach i problemach. Lepiej jednak wyrzucić z siebie te sprawy, które najbardziej nas gnębią. To oczyszcza człowieka.

 / Fot. RacoonyRE/GPL 3.0Syn Wałęsów – jak mówi - rzucił rodzinę, żeby pić. Żyje samotnie na osiedlu Rubinkowo w Toruniu, w bloku naznaczonym złym mianem, który przez miejscowych został nazywany Czeczenią. Mieszka sam, w jednym pokoju, z dala od rodziny. "Nie da się pić i mieć rodzinę. Ja wybrałem alkohol" - przyznaje Sławomir Wałęsa, syn Lecha. Dziennikarze odwiedzili syna byłego prezydenta. "Wszystko spieprzyłem" - mówił im o próbach wyjścia z alkoholizmu.

W niewielkim pokoju czysto. Ale brakuje porządku. Stoi łóżko i dość duże pudło z masą zdjęć, a parapet pokrywają puszki po piwie. Ogólnie w pokoju panuje bałagan i rzucają się w oczy trzy komputery. To krótki opis warunków zamieszkania syna byłego prezydenta, przedstawiony przez portal dziennik.pl, który powołuje się na "Super Express". Podczas kilkugodzinnej rozmowy z dziennikarzem, Sławomir Wałęsa wypija pięć puszek piwa. Otwarcie przyznaje: Wiem, ile wypiłem. Jestem w ciągu – pisze serwis wiadomosci.dziennik.pl.

Podłoga w jego skromnej, siermiężnej kawalerce, ma wyraźne ślady przypaleń. Po ścianach ścigają się karaluchy. W ich towarzystwie, zamiast ze swoimi rodzicami, wybrał minione niedawno święta. Wolał tak je spędzić, bo zna smak swojej winy. Bo albo pić, albo mieć rodzinę. "Ja wybrałem alkohol" – wyznaje reporterowi. Zastrzega jednak, że utrzymuje kontakt z rodzicami.

Matka, Danuta Wałęsa przyznaje, że kilka tygodni przed świętami Bożego Narodzenia wiedziała, że Sławek nie przyjedzie do domu, do rodziców. "Trochę się odciął od rodziny. Na razie dojrzewa, żeby do nas wrócić" - mówiła w wywiadzie dla "Gali". "Cóż, jeśli ktoś nie ma takiej potrzeby, to nie można go zmuszać. Może ma problem z odnalezieniem siebie? Myślę, że jest trochę zagubiony, choć ma 40 lat" – opowiadała Annie Kaplińskiej-Struss.

Sławek nie ukrywa, że zawsze był nieśmiały, a alkohol – w takich przypadkach - dawał mu moc. Nie potrafił – podobnie jak innym się to zdarza - pogodzić picia z życiem w rodzinie. Wybrałem alkohol – wyznaje, dając odpowiedź na pytanie, dlaczego jest samotny. Mówi również o próbach i sposobach zerwania z tym nałogiem. Na drugą żonę trafił w sam raz - terapeutkę od uzależnień. Odżyłem - przyznaje. Nie piłem rok. Było dobrze. Ale to wszystko spieprzyłem…

Sławomir Wałęsa ma nie tylko problemy z alkoholizmem. Jako ojciec czworga dzieci musi opłacać alimenty, aż 700 złotych miesięcznie. Składa więc komputery. Zarabia, pracując w domu. "Muszę ostro zasuwać. Nie jestem na utrzymaniu ojca" - podkreśla. Redaktorów prosi, aby nie pisali, że pije przez rodziców. To nie ich wina. "Mam dobre relacje z mamą, a z tatą jeszcze lepsze" – wyznaje z niekłamaną szczerością.

Stanisław Cybruch

Zarejestruj się i napisz artykuł
Znajdź nas na Google+

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (22):

Sortuj komentarze:

Cybruch, przepiszywacz szaleje! Oto jego czas. Jest to żałosne.

Komentarz został ukrytyrozwiń

@ Panie Worobiej , odpowiem panu na ten cyniczny , obrzydliwy wpis !
Nie samochodem a pociągiem .
Miałam Mamę - odeszła w marcu .
Nie znając rodziny zadaje pan takie pytanie ? Nie będę opisywać moich przodków bo im pan do pięt nie dorasta pod żadnym względem.
Zamykam jakąkolwiek polemikę z panem .

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Worobiej ma Pan dużo racji co do Wałęsów i ich losów w stanie wojennych. Nie do przyjęcia są Pana złośliwości wobec Pani Elżbiety dot. jej Mamy i wypraw po mięso. Szanowny Panie rogatki były ale ominąć je można było bez problemu np. stały tuż za Wyścigami a można je było ominąć jadąc przez Ursynów w stronę Lasu Kabackiego. Ja tak jeździłem też po ''jadło'' do rodziny żony za Grójec.

Komentarz został ukrytyrozwiń

A już zupełnie nie rozumiem jak można usprawiedliwiać alkoholika.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Grażynko- Dzisiaj wielu przywdziewa bohaterskie piórka opowiadając cuda-dziwy, byle wykazać swój hart i odwagę.
Jednak ci, którzy naprawdę ją wykazywali skromnie milczą.- trafne spostrzeżenia. Po drugie żona i rodzina Wałęsy to nie to samo, oczywiście w tamtych czasach, co inne rodziny. Czy ktoś z dyskutujących zastanowił się nad tym dlaczego wielu innym internowanym tow. sekretarz nie przynosił dla dzieci jedzonka?

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 08.01.2013 11:18

Popieram pana Leszka Worobieja.
Mnie też pamięć jeszcze nie zawodzi i w swych "szufladkach" przechowuję szczegóły związane z wprowadzeniem stanu wojennego oraz życia w pierwszych jego tygodniach, a nawet miesiącach. Okres letni już się zatarł, gdyż życie ma swoje prawa i szybko się o nie upomina przyjmując nienormalny stan za normalny po to, by przeżyć.
Dzisiaj wielu przywdziewa bohaterskie piórka opowiadając cuda-dziwy, byle wykazać swój hart i odwagę.
Jednak ci, którzy naprawdę ją wykazywali skromnie milczą.

A alkoholizm to nałóg, którego należy piętnować, a nie rozgrzeszać. Owszem, zaliczany jest do chorób, lecz na własne życzenie, czego również nie powinno się akceptować. Dla mnie trudnymi do pogodzenia są: zaciekła walka z marychą i pełna akceptacja hektolitrów alkoholu oraz ton papierosów na półkach sklepowych.
Bo mniej szkodzą?
Pozornie!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Elżbieto!

To nie moja mściwość ponieważ to nie ja piszę o tym morderczym PRLu. Ktoś to opisuje powinien wykazywać jednak minimum przyzwoitości, i opisywać i komentować fakty. Powinniśmy opisywać fakty a nie dopasowywać je do aktualnie obowiązujących instrukcji.
Kartki Droga Pani zostały wprowadzone na prośbę Solidarności gdyż trudności w zaopatrzeniu spowodowały ciągłe strajki. Pani chyba wie, że w takim ziemniaczano-buraczanym kraju jak Polska brakowało nawet ziemniaków na zaopatrzenie ludności. Ziemniaków ktorych na zaopatzrenie ludności wystarczyło tylko 2 procent ogólnej produkcji.
Więc opisujmy fakty a nie piszmy na zlecenie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Grzegorzu!

Ja też jeździłem na wieś po mięso i też przywoziłem je w torbie. Lecz jak dobrze liczę w 1981 roku miał Pan już 15 lat więc chyba pamięta Pan ten okres. Nawet w czasie wojny ludzi szmuglowali ten sposób.
Lecz to były pierwsze dni stanu wojennego, największy opozycjonista zostaje internowany, a jego żona dostaje służbowy samochód od I sekretarza PZPR w Gdańsku, przepustkę i przed pół Polski jedzie po całego świniaka dla rodziny. To działo się w tym gorącym okresie w którym na rynku brakowało mięsa i ścigano takich "hurtowników".
Opozycjonistę rodziny wielodzietnej usuwa się z pracy, rodzina dorabia się od przysłowiowej igły, rodzina nie odczuwa trudności materialnych a pani domu przyjmuje pomoc domową do dzieci. Gdy są trudności to o pomoc prosi się Kiszczaka, którego teraz tak się obgaduje.

Ja może uwierzę nawet w cuda - lecz już w takie to na pewno NIE.

Komentarz został ukrytyrozwiń

A do nas przyjeżdżała kobieta ze wsi z wołowiną w torbie. Nie wiem jak sobie radziła z rogatkami ale myślę, że pewnie dawała im w łapę po kawałku mięsa i po sprawie. Naprawdę jak się chce to można wszystko. Np poprosić sąsiada milicjanta o pomoc. :-D

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Elżbieto - gratuluję!

Ma Pani wyjątkowo zaradną mamę, skoro potrafiła jechać przez pół Polski samochodem i przywieść świniak, w 2 tygodnie po ogłoszeniu stanu wojennego. To wtenczas gdy na każdych rogatkach stało wojsko i sprawdzali przepustki.

Mama też była w opozycji?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.