Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

183950 miejsce

SLD chce milion od Jerzego Kropiwnickiego

  • Źródło: Dziennik Łódzki
  • Data dodania: 2006-08-28 09:42

Radni SLD uważają, że prezydent Jerzy Kropiwnicki powinien oddać ponad 1 mln zł. Ich zdaniem, złamał prawo, nie składając przez całą kadencję do Rady Miejskiej i jej przewodniczącej wniosków urlopowych i w sprawie delegacji służbowych.

fot. Paweł Nowak/Dzienni Łódzki – Zgodnie z ustawą o samorządzie, do 30 maja prezydent był zobowiązany składać takie wnioski do Rady Miejskiej, a od 1 czerwca radni upoważnili do tego przewodniczącą rady. Szacujemy, że delegacje i urlopy to łącznie około miliona złotych. Zawiadomimy Regionalną Izbę Obrachunkową, nie wykluczam też skierowania sprawy do prokuratury - mówi Władysław Skwarka, szef klubu radnych SLD.

Iwona Bartosik, przewodnicząca Rady Miejskiej (SLD), twierdzi, że Jerzy Kropiwnicki przysyła jej pisma informujące o delegacjach lub urlopie. - Nie domagałam się składania wniosków, żeby nie zadrażniać i tak nie najlepszych stosunków.

Marzena Korosteńska z biura prasowego UMŁ twierdzi, że przewodnicząca Rady Miejskiej nie może uzurpować sobie prawa do kontrolowania wyjazdów prezydenta.

Chcieliśmy poznać stanowisko Jerzego Kropiwnickiego w tej sprawie. Prezydent oświadczył nam jednak telefonicznie, że nie prowadzi z prasą niezapowiedzianych rozmów i odłożył słuchawkę.

Według Ryszarda Krawczyka, prezesa Regionalnej Izby Obrachunkowej, do 2002 roku sprawa była oczywista, bo prezydenta wybierała Rada Miejska, która była poniekąd jego pracodawcą. - Od 2002 r. prezydent wybierany jest bezpośrednio, więc jego pozycja się zmieniła. W dalszym ciągu obowiązuje jednak ustawa z 22 marca 1990 roku o pracownikach samorządowych, która wyraźnie wskazuje, że rada lub jej przewodniczący w zleconym przez radę zakresie, wykonuje wobec prezydenta czynności z zakresu prawa pracy - wyjaśnia Ryszard Krawczyk. - Prezydent nie dopełnił więc wymogów formalnych w zakresie uzyskiwania zgody przewodniczącego rady na podróż służbową. Z drugiej strony mamy do czynienia z pewnym paradoksem - jeżeli rada w budżecie zatwierdziła odpowiednie wydatki na podróże służbowe i prezydent ten budżet wykonuje, to trudno przyjąć, że przewodniczący może mu nie udzielić zgody na podróż służbową. Myślę, że sprawę można rozwiązać, powołując się bardziej na dobre zwyczaje niż na prawo - choć i ono - w danej sytuacji, stosowane w sposób rozumny nie powinno rodzić praktycznych problemów.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.