
Na arenie publicznej pojawiają się już tylko SLD-owscy facecjoniści.
Działacze Sojuszu Lewicy Demokratycznej niezbyt wiele mają ostatnio do powiedzenia. Może to i lepiej. Nie tak dawno jeszcze mówili za dużo. Przypomnę Jakubowską, Pęczaka, Sobotkę, Długosza, Kwiatkowskiego czy samego „żelaznego kanclerza”.
Na arenie publicznej pojawiają się już tylko SLD-owscy facecjoniści: posłanka Senyszyn, poseł Kalisz. Pojawiają się głównie w programach rozrywkowych. Wypowiadają tam mnóstwo uciesznych zdań, nie mających wiele wspólnego z polityką.
Nowe wartości, propagowane przez ministra Mojzesowicza w rozmowie z posłanką Beger, propagują i rozwijają twórczo panowie Olejniczak i Napieralski. Wiceprzewodniczący SLD, Napieralski odczytując błędnie wpisaną datę na wniosku PiS o przełożenie debaty sejmowej stwierdził radośnie: ja pierdzielę!!! Ja również, takie słownictwo.
Z kolei pan Olejniczak, że z kupy wypowiedzi posła Cymańskiego pozostała kupa!!! To mniej więcej wszystko, co mają ostatnio do zaproponowania swoim wyborcom posłowie lewicy. Sporo! I może już niech tak pozostanie. Czegóż bowiem można się spodziewać po ludziach o takiej kulturze? Kupy śmiechu!
Zobacz także:
Artykuły
(285)
Galerie
(1)
Średnia ocen
(4.60)
Wiek: 59 | Miejscowość: Warszawa | Kraj: Polska
O mnie: dziennikarstwo obywatelskie to moja idea fix
Ostatnie artykuły autora:
Katowice. Straż Pożarna zaprasza
(odsłon: +134)