Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

11320 miejsce

Śleboda, po pańsku wolność

Skutki zabawy sylwestrowej bywają różne. Prosto ze stolicy polskich Tatr chciałbym podzielić się swoimi wrażeniami, które przyniósł ze sobą Nowy Rok.

Jak mawiają górale: "Krasilica jest wódką, którą upijać się nie wolno, należy ją smakować jak najprzedniejszy koniak, a przy smakowaniu trzeba uważać, bo zdradliwa beskurcyja okropnie. Łagodnie przechodzi przez gardło, jej mocy absolutnie się nie czuje, zostawia w ustach cudowny smak i zapach, a jeśli się o jeden kusztyczek za dużo wychyli, zwala z nóg jak snopek owsa".

Teoria to jedno, a praktyka drugie. Tych, którzy nie do końca na poważnie wzięli te ostrzeżenia, Nowy Rok powitał niezbyt łaskawie. Ból głowy o poranku nie pozwalał zapomnieć o hulankach sprzed ledwie kilku godzin. Szczęściem lekarstwo na syndrom dnia poprzedniego znalazło się szybko. Znów nie zastosowaliśmy się do góralskiej metody klin klinem, co tym razem okazało się słusznym posunięciem. Wybraliśmy spacer.

Po wyjściu z chałupy zaparło nam dech w piersiach. Z wrażenia. Genialny widok na pasmo polskich Tatr, przejrzyste górskie powietrze i siarczysty mróz w mig postawiły nas na nogi. Poczuliśmy się prawdziwie wolni. Co niektórzy w porywie radości próbowali nawet wzbić się w powietrze i myślę, że jedynie ciężkie zimowe buty były przeszkodą, by nie polecieli na Giewont.

W pierwszej chwili ciężko było dostrzec ślady po zabawie sylwestrowej. Wszystko, bowiem przysypał śnieg. Dopiero w samym centrum Zakopanego można było w świetle dziennym ocenić skutki wczorajszych swawoli. Porozrzucane butelki po najróżniejszych trunkach, niedopałki papierosów, papierowe czapeczki i mnóstwo zużytych petard. Ale najbardziej rzucały się w oczy puste witryny sklepów na słynnych Krupówkach. Słowo "puste" nie jest do końca precyzyjne, gdyż sklepowe szyby, na co dzień wabiące kolorami i sloganami, zostały całkowicie zasłonięte! Zabite dechami. Dosłownie. Właściciele wykazali się daleko idącą ostrożnością i nieco zepsuli widok jednej z najsłynniejszych ulic w Polsce.

Dlatego też postanowiliśmy zejść z tego jakże popularnego szlaku. Ale przecież nie mogliśmy odmówić sobie zjedzenia pysznej kwaśnicy. Przy okazji poznaliśmy kolejne znaczenie słowa "śleboda". W połączeniu z "zielona" znaczy ni mniej, ni więcej tylko zauroczenie.

Z tą jakże cenną wiedzą udaliśmy się do nieco spokojniejszej Doliny Strążyskiej. Tam mogliśmy w ciszy i spokoju kontemplować piękno dostojnych i starszych o kolejny rok gór. Poczuć wszechogarniającą nas wolność. Po góralsku ślebodę.


Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Ładne, plus Pogodne i edukujące; poszerzające zasób słownictwa o góralskie, gwarowe określenia :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tak czy siak skok w Nowy Rok udany :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

No wlasnie, takie sa ciemne strony bycia stolica.
A ja od lat powtarzam to samo: "Nie lubie Zakopanego"

i juz.

Komentarz został ukrytyrozwiń

mamy takie piękno wokół siebie a sami je sobie psujemy... A Tatr mamy taki skraweczek.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.