Pozycja materiału w rankingach:
Z tym kocim maluszkiem los obszedł się okrutnie. Jest ślepy. Jego oczy zżarł koci katar. Jednak kurczowo trzyma się życia...
Podobno koci ród cechuje wielka odporność na przeciwności losu - także w sytuacjach, gdy natura uzna, że słaby, chory kociak i do tego odrzucony przez matkę,Zobacz także:
Artykuły
(185)
Galerie
(38)
Średnia ocen
(4.54)
Miejscowość: Łódź | Kraj: Polska
O mnie: Smaruję tutaj androny, bo kiedyś może się zdarzyć, Że przyjdzie mi się zmierzyć z krytyką adwersarzy Albo jakiegoś trolla, co chyłkiem i pewnie ukradkiem Szpilę pod żebro mi wetknie. Nie znacie takiego przypadkiem?
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Ewa Łazowska 17.06.2010 00:56
I mnie się łza w oku zakręciła... Przypomniały mi się wszystkie moje zwierzęta, z którymi musiałam się rozstać... Buba, Benon, Burka II, Boko, Kubuś. Marcysia... Tak, Marto. To jest piękne.
Pani Aniu! Czarnuś już wie, że niedługo przekroczy Tęczowy Most. One to wiedzą i wtedy szukają spokojnego miejsca by Mostem Tęczowym przejść na drugą stronę.... Trzymaj się - Anulko!
Joanna Kik 16.06.2010 23:31
Polecam zajrzeć na stronę http://101kotow.pl/ to koci azyl w Konstancinie, gdzie cudowna Pani Irena poradzi w każdej krytycznej sytuacji.Można też wirtualnie adoptować podopiecznego jeśli nie możemy sami trzymać kotka w domu lub mamy już jednego (mało telerancyjnego);)Warto też wspomóc azyl.Wielu z podopiecznych spotkał naprawdę zły los dzięki ludziom (którzy na miano ludzi właściwie nie zasługuję)!Tam też dowiemy się od ludzi ,którzy przygrneli takie niewidome kotki,że potrafią one również wnieść ogrom radości do naszego domu i całkiem nieźle sobie radzą.
Marta Jenner 16.06.2010 22:02
Paul C. Dahm "The Rainbow Bridge" ("Tęczowy Most") - wiersz, przy którym mażę się jak dziecko...
tłumaczenie: Dorota Nowak
Właśnie ta strona Nieba nazywana jest Tęczowym Mostem.
Kiedy umiera zwierzę, które było w szczególny sposób bliskie komuś tu na ziemi, wówczas odchodzi na Tęczowy Most.
Są tam łąki i wzgórza dla wszystkich naszych Wyjątkowych Przyjaciół, więc mogą biegać i bawić się razem.
Jest tam mnóstwo jedzenia, wody i słońca - nasi Przyjaciele żyją w cieple i dostatku.
Wszystkim zwierzętom, które były chore i starsze zostaje przywrócone zdrowie i wigor.
Ranne i okaleczone zostają uzdrowione i są znowu silne, tak jak wspominamy je w naszych snach z dni, które minęły.
Zwierzęta są tam szczęśliwe i zadowolone z wyjątkiem jednej, małej rzeczy: każde z nich tęskni za kimś wyjątkowym dla nich, kogo musieli pozostawić.
Wszystkie razem biegają i bawią się wspólnie, ale przychodzi taki dzień, kiedy jedno z nich nagle zatrzymuje się i spogląda w dal. Jego lśniące oczy patrzą uważnie a jego ciało zaczyna drżeć. Nagle oddziela się od innych, zaczyna biec przez zieloną trawę a jego nogi niosą go szybciej i szybciej.
Poznał Cię!
I kiedy Ty i Twój Przyjaciel wreszcie się spotkaliście, przytulacie się do siebie w radości ponownego połączenia - już nigdy nie będziecie rozdzieleni. Deszcz szczęśliwych pocałunków na Twojej twarzy, ręce znowu tulą ukochaną głowę, znów spoglądasz w ufne oczy Twojego Przyjaciela, które tak dawno odeszły z Twojego życia, ale nigdy nie zniknęły z Twojego serca.
Wtedy przechodzicie przez Tęczowy Most - razem.
Anna Koralun 16.06.2010 21:50
Co do kociej woli życia, mój Czarnuś słabnie z dnia na dzień, ale gdy przychodzę do niego, mówi miau (coraz ciszej) i sprawdza co w miseczce. W miseczce najczęściej mleczko, bo tylko je pije. Jest co raz słabszy, ale wędruje do drzwi wyjściowych z zamiarem wyjścia na podwórko. Oczywiście, nie wypuszczam go, ale wyniosłam na balkon, z zaciekawieniem pooglądał świat i chyba tęsknotę za wolnością zaspokoił. Moja przyjaciółka ma cztery koty. Wszystkie podórkowe i uratowane od śmierci. Wśród nich jest również ślepy kotek, odrzucony przez kocicę, jako niepełnosprawny. Jest również kotek, który w niewiadomy sposób skaleczył łapkę, wdała się gangrena i trzeba było część łapki amputować. Pozdrawiam.
Ewa Łazowska 16.06.2010 21:44
Tak, Sebastianie. Fundatorka spisała się na medal olimpijski. Kocina, która robi wielkie postępy w radzeniu sobie bez wzroku, będzie miała zapewniony całkiem dostatni byt i dobrą opiekę weterynaryjną, a z nią także trójka moich domowych kocic - Burka III, Głucholka i Czarna Olka. Damy sobie radę. :)
Sebastian Maroszek 16.06.2010 21:29
taka kocia mama z Ciebie:)) jestem pełen podziwu ale też dla fundatorki "stypendium":) pozdrawiam
Ewa Łazowska 16.06.2010 21:18
Sebastianie: Robota wre od świtu do nocy. Wstaję między czwartą a piątą by nakarmić Ślepotkę bo się domaga śniadania. Potem już mi się nie chce włazić do łóżka, więc piję kawę i zabieram się do malowania obrazków. O godz. 8.oo muszę wesołej trójce podać lekarstwa a to jest cała, skomplikowana operacja. Potem znowu muszę nakarmić Ślepotkę bo znowu się domaga i tak w kółko Macieju. Jutro wesołą trójkę muszę zatargać do lecznicy na kontrolę. W piątek już się z nimi żegnam. Zaczynają nowy etap kociego życia. Ślepotka jednak zostanie u mnie. Sprawa "stypendium" dla niej jest już zaklepana. Pozdrawiam Cię - Sebastianie.
Sebastian Maroszek 16.06.2010 19:55
Ewo, co słychać w domu pełnym kotów?:))
Ewa Łazowska 14.06.2010 23:06
Przyszły los Ślepotki jeszcze nie jest tak do końca rozstrzygnięty. Pojawiła się szansa sponsorowania tego kociaka przez jedną z internautek. Gdyby sprawa doszła do skutku - Ślepotka zostałaby u mnie w domu. Jutro miała być przekazana do tymczasowej opiekunki.
Ewa Łazowska 10.06.2010 22:11
Beatko, są jeszcze inne, dobre wiadomości odnośnie wesołej trójki. Póki co - cicho sza... bo można zapeszyć. Pozdrowionka!
Katowice - Straż Pożarna zaprasza
(odsłon: +623)