Facebook Google+ Twitter

Słodkie owoce ciężkiej pracy - rozmowa z Glassesboys

O okularach, nowym albumie, melancholii, sławnych nazwiskach i miłych zaskoczeniach które mają nadejść dla zespołu i dla jego fanów, rozmawiam z chłopakami z dance'owo-house'owego duetu Glassesboys.

Okładka nowej płyty Glassesboys, fot. Glassesboys / Fot. GlassesboysPiotr Balkus: Glassesboys, czyli chłopaki w okularach. Co było pierwsze? Okulary czy nazwa Glassesboys?
Glassesboys: Pierwsze zdecydowanie były okulary (śmiech). Nazwa powstała podczas produkcji pierwszego albumu, gdy umawialiśmy się z wokalistami z całego świata na nagrania, musieliśmy wtedy przybrać jakąś nazwę. Wpadła nam ona dosłownie po chwili. Początkowo stwierdziliśmy, że będzie to nazwa robocza, jak będzie trzeba to ją zmienimy. Reakcja wokalistów była bardzo pozytywna, dostaliśmy feedback z kilkunastu krajów, stąd też postanowiliśmy zachować tą nazwę.

- Co was łączy oprócz okularów i wspólnego tworzenia muzyki?
Traktujemy się jak rodzina, wyglądamy jak rodzina, mimo iż mamy swoich prawdziwych braci to bardziej upodobniamy się do siebie wzajemnie. Muzyka i pasja do niej powodują, że mamy dużo ze sobą wspólnego. Nasza wiara w to co robimy i pasja do tego, na pewno mocno zacieśniły nasze więzi. Poza tym mamy wiele wspólnych hobby, ostatnio należy do nich sport, i to w dużej ilości. Czasowo jest bardzo ciężko ponieważ, pracujemy obecnie nad 15 nowymi utworami z gwiazdami wielkiego formatu, więc niestety nie na wszystko mamy odpowiednio dużo czasu. Ale wiemy, że owoc tej pracy będzie słodki (śmiech).

- Moja ulubiona piosenka na albumie to "Around The World". Czy te wszystkie miasta i kraje które zostały wymienione w tej piosence to miejsca gdzie już byliście ze swoimi koncertami?
Dzięki. Jeszcze niestety nie, w tym roku musieliśmy odpuścić pojawienie się w Miami, gdzie mieliśmy zakontraktowany koncert podczas WMC 2013. Był to dla nas spory cios, ale - jak to nasz nowy manager z USA powiada - nic złego się nie stało. Bierzemy rozbieg po to, by już w 2014 roku zrobić pełną trasę koncertową w innych miastach Stanów Zjednoczonych.

- Cały album jest na światowym poziomie, ale jest też w nim nutka melancholii, podobna jak w nagraniach ATB. Skąd ta melancholia? Czy wkładacie ją do utworów sami, czy może ona sama z siebie jakoś się wyłania?
Świetne spostrzeżenie - uwielbiamy melancholijne, melodyjne brzmienia. Według naszej teorii to one najlepiej odwzorowują uczucia producenta. Produkujemy także muzykę poważną, ambient oraz chillout. Zapewne stąd biorą się upodobania do przemyślanych i emocjonalnych brzmień.


- Wiem że artyści którzy użyczyli wokalów na waszą płytę współpracowali z takimi artystami jak The Rolling Stones, Kate Bush, Fatboy Slim, David Guetta, Paul Van Dyk, Erick Morillo, czy Axwell (Swedish House Mafia). A czy wam osobiście udało się pracować lub spotkać kogoś z wyżej wymienionych artystów?
Mieliśmy okazję poznać parę z wymienionych osób, Fatboy Slim czy Paul Van Dyk supportowali naszą muzykę jeszcze za czasów poprzedniego projektu. Armin Van Buuren wydawał nasze utwory w swojej wytwórni, i był zauroczony w naszym brzmieniu. Graliśmy przed Above & Beyond, bawiliśmy się wspólnie z wieloma postaciami na białej wyspie podczas nieprzespanych klubowych nocy. Jesteśmy jeszcze młodzi na scenie jako Glassesboys, ale mieliśmy okazję poznać wiele cenionych postaci w tej branży i czekamy na swój moment, by gonić ich z dużym rozbiegiem. Obecnie nie mamy nie nastawiamy sie na szybki sukces, wiemy, że potrzebujemy jeszcze do tego paru miesięcy ciężkiej pracy.

- Z punktu słuchacza zdaje się, że DJ-e nie mają problemów i prowadzą sielskie życie. Czy wy na codzień jesteście tacy jak wasze piosenki, rozluźnieni, radośni, bez problemów?
Wszystko zależy od DJ'a i jego podejścia. my od samego początku stawiamy na jakość. Podczas naszych występów jest wiele atrakcji, wokalistów, live act'ów, tancerzy i efektów scenicznych. Dzięki temu zapełniliśmy w ostatnim czasie wszystkie kluby w których się pojawiliśmy. Zdecydowanie budując renomę w ten sposób, możemy śmiało utrzymywać się z bycia DJ'em i producentem muzyki. Niestety, oczywiście nie jest to życie bez zmartiweń, ale pozwala na pewno na to by wstawać o godzinie 12 w południe.

- Na waszych piosenkach znajdują się piękne, przede wszystkim kobiece wokale. Czy macie jakichś wymarzonych artystów, których chcielibyście usłyszeć wokale na waszych utworach?
W tym temacie, krótko (śmiech) Naszymi marzeniami byli wokaliści, których zebraliśmy na naszym debiutanckim albumie, stąd też idziemy za ciosem i obecnie pracujemy z kolejnymi wokalistami, których sobie wymarzyliśmy. Ciągle pniemy się w górę jeśli chodzi o rozpoznawalność tych osób. Na razie niestety nie móżemy zdradzić kim będą kolejni wokaliści, ale gwarantujemy mocne zaskoczenie.

- Macie angielską nazwę, utwory po angielsku, angielski opis na Facebooku, gracie sporo poza granicami kraju. Czy czujecie się jeszcze polskimi artystami?
Czujemy się dumnymi reprezentantami Polski oraz Polakami. Kochamy ten kraj mimo tego, że jest czasami smutny i potrafi zrzeszać dużą ilość tak zwanych "hejterów". Współpraca z zagranicznymi wokalistami, producentami, managerami czy klubami jest niesamowitą przygodą, której jesteśmy udziałem jako dumni Polacy.


Więcej o chłopakach na http://www.glassesboys.com/

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.