Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

54998 miejsce

Słodkie uzależnienie

Ratują nas w chwilach zniechęcenia, smutku i nudy. Widzimy ich zgubny wpływ na nasze zdrowie i portfel, a mimo to wciąż ulegamy pokusie. Słodycze – dlaczego tak trudno z nich zrezygnować?

Od dziecka jesteśmy uczeni jedzenia słodyczy i kojarzenia tej czynności z przyjemnością i nagrodą. Później zajadamy nimi stresy, chwile obniżonego nastroju, rozczarowania, stopniowo uzależniając się od poczucia szczęścia, które dają. Ten błogostan to nic innego jak endorfiny i serotonina czyli hormony szczęścia uwalniane w mózgu podczas konsumpcji słodkości. Nazywane są wewnętrzną morfiną, ponieważ ich działanie jest bardzo podobne do efektu jaki ten narkotyk wywiera na nasz organizm, łagodząc uczucie bólu i wprowadzając w stan błogości.

Wszystko jest w porządku, jeśli silna potrzeba zjedzenia czegoś słodkiego pojawia się okresowo i jest przez nas kontrolowana. Problem zaczyna się wtedy, gdy nie jesteśmy w stanie zrezygnować ze słodkiej przekąski mimo świadomości, że niweczy to nasze starania w celu poprawy życia. Obojętnie czy chcemy pozbyć się dodatkowych kilogramów, poprawić stan cery, załatać dziurę w domowym budżecie czy zacząć się zdrowiej odżywiać – każdy z tych aspektów powinien być ważniejszy od chwili przyjemności z pustymi kaloriami.

Osoby kochające słodkości często nazywają siebie słodkojadami. Swój brak umiaru w pochłanianiu łakoci tłumaczą uzależnieniem. Oczywiście wszystko w kategoriach żartu – przecież czekolada to nie narkotyk. W ten sposób problem bagatelizowany jest zarówno przez osobę, której on dotyczy, jak i otoczenie. Wilczy apetyt na słodycze może być w istocie poważnym zaburzeniem odżywiania. Dla osoby cierpiącej na tę chorobę dostarczenie sobie czegoś słodkiego jest najważniejszą czynnością w ciągu dnia i determinantą życia.

Niewolnicy cukru potrzebują stale wzmacniać swoje poczucie przyjemności. Spożywanie smakołyków staje się dla nich jedyną drogą do osiągnięcia szczęścia i spokoju – uzależniają się przede wszystkim od działania serotoniny. Zaczyna się jednak niewinnie. Początkowo potrzebę zjedzenia łakoci zaspokajamy jedynie przy okazji, korzystając z domowych zapasów lub załatwiając inne zakupy. Z czasem pragnienie przyjęcia cukru staje się na tyle silne, że z uczucia niepokoju i słodyczowego głodu nie możemy zasnąć. Wstajemy więc i w środku nocy pędzimy na drugi koniec miasta, by kupić słodycze. Zapewnienie sobie łakoci zyskuje najwyższy priorytet, przy którym wszelkie nasze dotychczasowe zobowiązania stają się nieistotne.

Skutki takiego uzależnienia nietrudno przewidzieć. Słodycze przyjmowane w nieograniczonych ilościach to potężna dawka kalorii, która powoduje szybki wzrost wagi. Natomiast niemożność zapanowania nad pragnieniem ich konsumpcji wywołuje u chorego poczucie winy i wyrzuty sumienia. Często prowadzi to do alienacji i potrzeby spożywania posiłków w samotności. Jednocześnie chory zrobi wszystko, by nie utracić jedynego według niego źródła silnej przyjemności. Dlatego będzie się bronił przed uświadomieniem sobie skali problemu. W takiej sytuacji jedyną szansą na wyzdrowienie jest poddanie się psychoterapii.

Jeśli obserwujemy u siebie słabo kontrolowany apetyt na słodycze, może to być pierwszy symptom przyszłych zaburzeń. Warto więc zawczasu radykalnie zadziałać, aby uniknąć poważnych kłopotów ze zdrowiem. Przede wszystkim przyjrzyjmy się, co powoduje u nas potrzebę sięgnięcia po łakocie.

Najczęściej przyczyny powstają na gruncie emocjonalnym. W ten sposób zajadamy negatywne nastroje. W takiej sytuacji trzeba znaleźć zdrowy zamiennik, inne źródło endorfin. Idealną alternatywą będzie regularny wysiłek fizyczny – ruch zwłaszcza w połączeniu z rywalizacją wzmaga produkcję hormonów szczęścia, by dostarczyć nam energii. Potężnym źródłem przyjemności jest również harmonijne życie seksualne. W czasie miłosnych igraszek endorfiny produkowane są na potęgę, wzrasta również poziom serotoniny. Jest to również jedna z nielicznych sytuacji, w których nasz umysł jest wolny od natłoku myśli i może prawdziwie odpocząć.

Aby zmniejszyć głód słodyczowy możemy ponadto spróbować ostrzejszej diety. Polecane są zwłaszcza przyprawy zawierające kapsaicynę, która wywołuje uczucie pieczenia w jamie ustnej, np. chili i pieprz cayenne. Działając w ten sposób przyprawy te wpływają na receptory bólu i dają sygnał do mózgu, że w organizmie dzieje się coś niedobrego. W odpowiedzi mózg produkuje naturalne środki przeciwbólowe, czyli właśnie endorfiny.

Objadanie się słodyczami jest też konsekwencją nieregularnego odżywiania się oraz słabo zbilansowanej diety. Uczucie łaknienia między posiłkami sprzyja spożywaniu „szybkich kalorii”. To właśnie wtedy najchętniej sięgamy po słodką przekąskę. Z kolei słodycze mają bardzo wysoki indeks glikemiczny, tym samym w czasie ich konsumpcji cukier bardzo szybko rośnie i równie szybko spada. Powoduje to uczucie wilczego głodu, mózg zaczyna domagać się uzupełnienia braków i błędne koło się zamyka.

Bardzo ważne jest zatem dopilnowanie regularności posiłków. Aby wyeliminować napady głodu powinniśmy zadbać w diecie o odpowiednią ilość węglowodanów złożonych oraz błonnika. Ich ogromnym źródłem jest pełnoziarniste pieczywo, brązowy ryż, płatki owsiane, żytnie czy makaron razowy. Poza tym kluczowe jest wprowadzenie jak największej różnorodności smaków, zwłaszcza do przekąsek. Te ostatnie będą z pewnością największym wyzwaniem. Gdy złapie nas głód między posiłkami i przemożna chęć ukojenia go np. batonikiem, bardzo trudno będzie się opanować. Najlepiej zawczasu przygotować sobie orzechy, świeże i suszone owoce, obrane i pokrojone warzywa oraz inne zdrowsze zamienniki. Ważne, żeby rotować między smakami by zapewnić sobie możliwie jak największe bogactwo doznań. Starajmy się też nie robić zakupów na pusty żołądek. Jesteśmy wówczas bardziej podatni na pokusy i przeważnie kupujemy znacznie więcej niż planowaliśmy.

Niezależnie od przyczyny, dla której objadamy się słodyczami i obranej metody walki z tym szkodliwym nawykiem, musimy uzbroić się w cierpliwość. Przyzwyczajenie do słodkiego smaku powinno minąć po trzech dniach abstynencji. Jednak nasz organizm potrzebuje aż trzech miesięcy, by uwolnić się od zapotrzebowania na cukier. Dopiero po tym czasie procesy chemiczne związane z pracą trzustki mają szansę całkowicie się uregulować. Wówczas organizm odzyskuje pełną wrażliwość na insulinę, dzięki czemu zmniejsza się nasz apetyt, a tym samym – maleje łaknienie na słodycze.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Trzy miesiące ? nawet spojrzeć na słodycze ie wolno. Już od tego arta zaczęliśmy, dlatego nie ma w nim żadnej ilustracji. Brawo ! Odwykówe słodyczową czas zacząć!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.