Facebook Google+ Twitter

Słońce i luz na reggae'owej płycie londyńskiego Rebel Control

Reggae powstało na Jamajce i chyba nie mogło powstać nigdzie indziej. Dlatego w tej muzyce jest tyle słońca, tyle luzu. Zespół Rebel Control to potwierdza.

Zespół Rebel Control nagrał płytę w tym samym gatunku, ale zrobił to w Londynie - w zupełnie innym świecie, gdzie czas płynie szybciej od jamajskiego. Więc muzyka z krążka "Jamming At Rebel HQ" z gruntu rzeczy nie pasuje do tego zachodniego świata pełnego stresu. Ale z drugiej strony czy właśnie ci zestresowani, sformatowani do popkultury ludzie nie potrzebują dźwięków takich jak te?

Rebel Control próbuje przenieść message Marleya do Wielkiej Brytanii. W kawałku "Gangsta" pytają czemu wszyscy chcą być gangsterami", wyznając: "Ja chcę żyć w pokoju". Z kolei w "Open" śpiewają: "You got to be open, you got to be free".

I jest w tym jakaś misja - podobna do tej jaką kiedyś w Kingston odgrywało reggae, nawołujące do jedności, do wyzwolenia. Rebel Control robią to samo, jednak nie na jamajskiej ziemi, ale na angielskiej. I jest to wołanie o inne też wyzwolenie: nie o niepodległość państw i narodów, jak to było za Marleya, ale o własną osobistą wolność. To jest muzyka niezależna i nawołująca do niezależności.

To jest reggae w najlepszym wydaniu, bez żadnych automatycznych perkusjii, tak modnych przecież ostatnio w rastamańskich kręgach muzycznych. Rebel Control to żywa muzyka, taką jak grał przed laty Bob Marley, bez żadnych upiększeń i ulepszaczy. Naturalne dźwięki, prosto od serca. No i przekaz, który jak zawsze w prawdziwej muzyce reggae, jest najważniejszy. Marley byłby dumny z tych dźwięków. Jest (!) dumny...

Kiedy słucham tej płyty mam wrażenie, że zespół grając reggae wyszedł jakby poza gatunek. Jakby trochę jazzował, funkował, popował, folkował. Może dlatego piosenki są tak barwne i bogate. Słychać to pod koniec płyty, że band nie wyytrzymał i porzucił wszelkie stylowe formy i szablony, przechodząc z czystego reggae do prawie dance'u (piosenka "Rise Up").

"You got to be open, you got to be free" (Musisz być otwarty, musisz być wolny"), "We stand up for what we believe in" (Reprezentujemy to w co wierzymy" - to jest śpiewane przekonująco, bardziej przekonująco niż to się dzieje w piosenkach pop czy rock. Reggae to przekaz któremu się wierzy. I płyta formacji Rebel Control jest właśnie takim wiarygodnym źródłem wiary nadziei i miłości. Utwory takie jak "Rise Up" podnoszą na duchu, ale co też ważne: są bardzo melodyjne, łagodne, nieagresywnie przepływają z głośników do serca. Więc jeśli macie dość bitowego rzępolenia popowych gwiazdek i chcecie poczuć prawdziwą muzykę, zapraszam do zapoznania się z tą płytką.

Oczywiście najlepiej słucha się reggae w lato, przy bezchmurnym niebie, sącząc tekilę lub oranżadę. A potem, gdy przyjdzie wrzesień, jesienne słoty i zimowe mrozy, ta muzyka będzie dobrym przypominaczem tych pięknych słonecznych wakacyjnych dni.

Znajdź nas na Google+

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

lecho
  • lecho
  • 05.08.2011 16:58

Dobry temat zastępczy dla naszych p osłów na kolejne 4 lata. I tak do niczego konkretnego nie dojdą ale mordy szczępić będą ochoczo udając gwiazdorów.

Komentarz został ukrytyrozwiń
artur borowicz
  • artur borowicz
  • 27.05.2011 09:52

co za belkot. chlopie ogarnij sie,zastanow sie raz jeszcze i zloz to w calosc bo to co przeczytalem to jakas porazka. pisanie na sile dla samego pisania

Komentarz został ukrytyrozwiń

Można ;)

Dziewczynka która ma 6 m-cy to nie kobieta, a dziewica (chyba, że znajdzie się jakiś zwyrodnialec <sic!>).

Przyjęło się, że dziwka jako tako czerpie korzyści materialne, więc jeśli daje za darmo to cichodajka, ew. puszczalska. Ostatnio też słyszałem określenie "freelancerka" ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Czy można powiedzieć że dziewica to nie kobieta a dająca za darmo to nie dziwka tylko wolontariuszka :-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ależ panie Piotrze! Ja w żadnym wypadku nie obwiniam. Po prostu po przeczytaniu pana tekstu nasunęły mi się te właśnie pytania, dlatego też je zadałem :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Czyli jak np jest organizowana impreza a jest jedno łóżko, i spałem z paroma kolegami w tym jednym łóżku, to znaczy, że jestem homosensualistą? Tudzież multihomosensualistą? Brnąc dalej: jeżeli homosensualizm jest łagodniejszą formą homoseksualizmu, rozumuję, że jestem "łagodnym homoseksualistą"?

Czy obecnie mężczyzna nie może odczuwać przyjemności i dążyć do spędzania czasu ze swoim przyjacielem płci męskiej, nie będąc od razu posądzanym o homo-cokolwiek?

Za dużo pytań i zbyt wiele niejasności. Co z biseksualizmem jako takim? Co z pojęciem męskiej/kobiecej przyjaźni? Gdzie te terminy plasują się w definicji homosensualizmu? Lub też gdzie on plasuje się w nich?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.