Pozycja materiału w rankingach:
Za nami III Dolnośląskie Onkoigrzyska Dzieci i Młodzieży. Nie zabrakło sporej dawki przyjacielskiej rywalizacji, mnóstwa pozytywnej adrenaliny i żołnierskiej grochówki, rozdawanej ochoczo wyczerpanym śmiałkom. A i sam Krecik się zjawił.
Nowotwór? Jaki nowotwór? - chciałoby się zapytać, patrząc na te wszystkie roześmiane buzie, które widać wokoło. I aż wierzyć się nie chce, że jesteśmy właśnie w centrum tegorocznych Onkoigrzysk, że te wszystkie maluchy są lub były ciężko chore, że na wielu z nich lekarze dawno postawili już krzyżyk. A one żyją, i to pełną piersią. Wszędzie uśmiechy od ucha do ucha, chichoty, krzyki, piski pełne zachwytu. I o to właśnie chodzi - o pokazanie ludziom, że chore dzieci to wciąż dzieci, którym zabawa, przyjaciele i ruch na świeżym powietrzu są potrzebne tak samo, jak ich zdrowym kolegom. Stąd też pomysł na organizację Onkoigrzysk, których głównym celem jest przełamanie stereotypowego myślenia o zbędności czy nawet szkodliwości stosowania wysiłku fizycznego w leczeniu i rehabilitacji pacjentów, dotkniętych przez schorzenia nowotworowe.
Tegoroczne Onkoigrzyska wystartowały na terenie wrocławskiego Stadionu Olimpijskiego. Najpierw dokonano rejestracji uczestników, by chwilę później rozpocząć ceremonię otwarcia Igrzysk - ceremonię zresztą nie byle jaką, bo realizowaną zgodnie z rytuałem Olimpijskim. Była więc uroczysta inauguracja, prezentacja zawodników, podniosłe ślubowanie i zapalenie znicza. Chwilę później - rozgrzewka i rozpoczęcie zawodów. Wśród konkurencji znalazły się ćwiczenia lekkoatletyczne z biegami, rzutem piłeczką palantową i skokiem w dal na czele, mecze tenisa stołowego, badmintona i piłki nożnej oraz zawody pływackie. Po wielogodzinnych zmaganiach młodzi sportowcy najedli się do syta żołnierskimi specjałami, by później dumnie zająć miejsca na podium i odebrać swoje medale. Onkoigrzyska tradycyjnie już zwieńczył piknik, podczas którego zabawom i opowieściom nie było końca. Zobacz także:
Artykuły
(75)
Galerie
(5)
Średnia ocen
(4.46)
Wiek: 26 | Miejscowość: Chojnów | Kraj: Polska
O mnie: Robię w literaturze. ;) Kontakt: joanna.pachla@gmail.com
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Joanna Pachla 13.06.2010 21:25
Też mi się wydaje, że nazwa niepotrzebnie podkreśla ich chorobę. I brzmi tak okrutnie...
Henryk Kokot 13.06.2010 16:26
Doskonały materiał i bardzo cenna inicjatywa. Tylko te "Onkoigrzyska" mnie nie przekonują, budzą jakiś wewnętrzny sprzeciw. Nazwałbym to Igrzyskami Nadziei!!!
Ewa Krzysiak 13.06.2010 16:05
Czasem się zdarza, że sobowtóry się zjawiają. Ale wiem, że ten Krecik lubi dzieci i podróże. I nawet upał mu nie przeszkodził dotrzeć na III Dolnośląskie Onkoigrzyska Dzieci i Młodzieży. Brawo dla Krecika i dla wszystkich uczestników.
Joanna Pachla 13.06.2010 15:45
Co do Krecika zaś - Ewo, przecie on jeden na świecie jest, to skąd te wątpliwości? ;)
Joanna Pachla 13.06.2010 13:44
Spełnione życie to chyba takie, w którym spotkało nas wszystko, czego sobie życzyliśmy. :) Obyśmy wszyscy mogli to kiedyś powiedzieć... ;-)
Piotr Wierzbicki 13.06.2010 07:53
Jeszcze o uśmiechu.
To było około 40 lat temu w Kłocku k/Sieradza. Kobieta w wieku 83 lat, pani Balcerzak. Była kobietą zapracowaną na gospodarstwie rolnym. Kiedy miała chwilę czasu na rozmowę, ciągle w czasie tej rozmowy uśmiechała się. Zainteresowało mnie to, może to chwilowe? Okazało się że nie. Zacząłem drenować temat aż w końcu powiedziała: "Miałam spełnione życie".
Co to znaczy, mieć spełnione życie?
Ewa Krzysiak 13.06.2010 07:43
5*. Takie zawody są bardzo potrzebne dla chorych dzieci, bo poprawiają ich samopoczucie. A widzę, że i Krecik zawitał...ciekawe czy to ten sam link
Piotr Wierzbicki 13.06.2010 07:40
Żeby umieć się cieszyć, każdy powinien zobaczyć film: "Grek Zorba", choć to zbyt mało żeby w sobie nosić radość życia. Zależy to od zbyt wielu czynników. Smutno, kiedy idąc ulicą widzi się samych ponuraków. Ostatnio, może to wpływ Wiosny, kobiety więcej się uśmiechają a to motywuje do życia. Śmiech bawiacych się dzieci na placach zabaw i kobiet jest dobrym symptomem
wskazującym pomyślność społeczeństwa. Bez tego wszechobecnego śmiechu, nawet największe bogactwa tego Świata są nic warte. Tak jak teraz patrzę na Isabell Degen a ona uśmiecha się i jest miło.
Isabella Degen 13.06.2010 06:20
Jeżeli chce się stawić czoła chorobie, to przede wszystkim należy żyć w miarę normalnie i cieszyć się życiem. Takie imprezy są wręcz konieczne dla zachowania integracyjności w środowisku i możliwości wiary w siebie.