Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Wydarzenia > Media > Słonie, hieny, pasożyty. O kolejności „karmienia” w internecie

Pozycja materiału w rankingach:

18272 miejsce

Dział: Media

Ocena: 17pkt

Oceń:

Słonie, hieny, pasożyty. O kolejności „karmienia” w internecie


Pewnego dnia zamilkną serwisy internetowe prowadzone przez wydawnictwa medialne, a do kiosków nie dotrą gazety. Nie będzie niczego - mawiał pewien kandydat na prezydenta Białegostoku, który „zrobił karierę w sieci”. Tak, nie będzie niczego wartościowego, a portale i agregatory treści niemal całkowicie zamilkną. Niemożliwe? Możliwe, w USA już do tego się szykują...


Infor szacuje straty na milion złotych i od jednej tylko z firm zażąda prawie 100 tys. zł. Czy proces i ewentualny wyrok odstraszy innych? Wątpię bo dla niektórych portali, serwisów, wortali treść wykorzystywania bez zgody właściciela (cóż za eufemizm na określenie kradzieży!) jest podstawą istnienia i zarobków, modelem biznesowym.

A może jednak pobierać opłaty za dostęp do treści?


Czy w polskim internecie można poważnie myśleć o pobieraniu opłat za dostęp do treści? Warto prześledzić tok myślenia jaki prezentuje prof. Jan Błeszczyński, specjalista od prawa autorskiego i prawa własności intelektualnej. W wywiadzie udzielonym "Gazecie Prawnej" mówił m.in.: - Internet otwiera ogromne możliwości korzystania z twórczości, w którym nie zawsze możliwe jest uchwycenie faktu konkretnego korzystania z utworu. Profesor dywagując o próbach ucywilizowania sieci podkreśla, że z (...) punktu widzenia prawa autorskiego sprawa przedstawia się prosto - ustawa powiada, że twórca korzysta z wyłącznej ochrony w zakresie rozporządzania utworem, z wyjątkiem sytuacji wymienionych w ustawie, w szczególności użytku osobistego. Jeżeli do wymiany dochodzi pomiędzy osobami pozostającymi w osobistym związku (np. rodzinnym lub towarzyskim), jest to dozwolone. Jeżeli natomiast wymiana jest realizowana w ramach zorganizowanej akcji, z punktu widzenia prawa autorskiego nie widzę istotnej różnicy pomiędzy taką wymianą a np. najmem lub użyczeniem egzemplarza utworu.

Krąg rodzinny i towarzyski jest częstym argumentem niektórych serwisów. Twórcy JoeMonster tak powołują się w rubryce „Prawa autorskie” na licencję GNU oraz „krąg znajomych”: Większość tekstów, obrazków oraz innych plików multimedialnych wykorzystywany w serwisie pochodzi z przepastnych czeluści ogólnoświatowej sieci Internet i stanowi dziedzictwo oraz dorobek tysięcy bardzo często bezimiennych osób, które napisały/narysowały/zrobiły zdjęcie/fotomontaż/prezentacje czy też inne rzeczy po to by zainteresować czy rozbawić swoich znajomych. My pokazujemy je naszym znajomym, czyli Wam. Kontynuujemy tym samym łańcuszek dobrej woli pozostawiając oryginalnym autorom ich prawa autorskie, a w przypadkach kiedy ich znamy umieszczamy zawsze odpowiednią adnotację i staramy się otrzymać zgodę na publikację.

Agregatory, czyli np. serwisy będące zbiorem linków są grupą osób pozostającą w związku towarzyskim? Rodzinnym? JoeMonster - łańcuszek ludzi dobrej woli? Prof. Błeszczyński nie docenia chyba internautów, pokolenia przyzwyczajonego do tego, że z sieci wszystko można pobrać za darmo: filmy, muzykę. Dlaczego mają nie korzystać za darmo z informacji przygotowanych przez inne serwisy?
 / Fot. http://de.wikipedia.org/wiki/Benutzer:LeonWeber/Bilderliste/Evahejda/Genehmigung  / Fot. Dawid Sobolewski  / Fot. http://www.izbaprasy.pl/
Paweł Nowacki ONline profil autora

Autor: Paweł Nowacki

Napisz do autora

Artykuły (171) Galerie (3) Średnia ocen (4.15)

Wiek: 50 | Miejscowość: Warszawa | Kraj: Polska

O mnie: Uczę się od innych, obserwuję społeczność :) Redaktor naczelny W24.pl od powstania w 14.06.2006 do 8.09.2009 r.

Ostatnie artykuły autora:


Komentarze: 31

Sortuj komentarze:

Bartłomiej Graczak 03.03.2009 22:56

Ocena: Ocena pozytywna 70 Ocena negatywna 54

Zgadzam się z tezami zawartymi w artykule. Potrzebny nam jest jeden, przełomowy proces sądowy, który zakończyłby się pozytywnie dla oskarżającego o kradzież.

Maćku, nie zgodzę się. Portale to nie konkurent, tylko pasożyt. Konkurent walczy o rynek zbytu TWORZĄC swój produkt, a nie wykorzystując czyjś inny. W przeciwnym razie, takie coś nazywane jest pasożytem, złodziejem, jak kto woli.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Małgorzata Mrozek 03.03.2009 23:11

Ocena: Ocena pozytywna 42 Ocena negatywna 63

Czy interia.pl, onet.pl i wp.pl są dobrymi przykładami? Chyba płacą agencji PAP za depesze?

Internet sprzyja kradzieżom, niestety. Ale często rezygnuje się dochodzenia ze swoich praw. Gdy widzę, że zostało mi coś ukradzione (np. zdjęcie, tekst lub fragment tekstu) przez autora jakiegoś bloga czy pewną firmę (nie chcę wytykać palcami), zwracam uwagę (bezskutecznie), ale przecież nie będę tracić czas na sądy - i tak nie mam szans, po prostu szkoda czasu.

Internet ma niszczącą siłę - dla koncernów medialnych, firm fonograficznych, wydawnictw (z sieci kradnie się także książki)... Co zrobić aby temu zapobiec? Cofnąć się w czasie nie można. To może więcej zapisów odnośnie internetu w ustawie o prawie prasowym (lub poprawka istniejących, prawo do cytatów/przedruków jest źle interpretowane - w Internecie powinno podawać się link do źródła, a nie tylko nazwę strony internetowej).

Można by dużo na ten temat dyskutować, ale gdybym dzieliła się tu przemyśleniami, wyszłoby coś w miarę długiego, jak powyższy artykuł :P

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marcin Nowak 03.03.2009 23:43

Ocena: Ocena pozytywna 63 Ocena negatywna 54

Pawle... Teza byłaby słuszna, gdyby nie fakt, że w Polsce jest odwrotnie - wciąż masa dziennikarzy papierowych "siedzi w internecie" i szuka tematów zamiast wyjść "na spacer" i do ludzi.

Rozumiem, że trzeba pociągnąć temat "kradzieży agregatowej", a i tak gorszych tez niż wtedy nie da się wymyślić. Tamten samobój, był dobry na krótką chwilę. Dziś wpominany jako szarża z motyką na słońce i zawracanie kijem Wisły.
Niemniej trzeba kategorycznie powiedzieć, że kilka elementów jest absolutnie nieprawdziwych, albo świadczą o małej znajomości rynku. "niech nie zmyli nikogo istnienie redakcji w portalach" - to absolutnie krzywdząca teza, bzdurna i niefortunna. Owszem istnieje mnóstwo portali (zazwyczaj lokalnych) w których zapaleńcu, lub zawodowcy biegają, zbierają, tworzą, kolegiują, kręcą wideo, dzwonią. Bez posilania się żadnymi gazetami czy PAPami czy..."Gośćmi dnia". Internet jest w Polsce poza Warszawą, w której - fakt, potwierdzam - jest główny wodopój słoni ;)
Na szczęście na ten sawannie medialnej są i gepardy, które radzą sobie z każdym jak chcą ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Autor usunął profil 03.03.2009 23:57

Ocena: Ocena pozytywna 60 Ocena negatywna 42

kolejny bzdury i ciagniecie tematu... Proponuje by W24 napisalo do wszystkich którzy bez ich zgody umieszczaja linki do strony W24 by te linki usunely. Ciekawe na ktorym miejscu wtedy W24 beda sie pojawiac w (rowniez) agregatorze Google. Czemu W24 pozwalaja by Google podawalo ich addres?

Owszem, czym innym jest zwykla kradzież jaka jest przekopiowanie calego tekstu lub niepodpisanie fragmentu. Ale o tym wiadomo juz od dawna i z tym sie zawsze walczylo...

Ciekawe tez czy pan redaktor ma również dowody ze portale (ktorego slowa zreszta nie rozumie) kopiuja tekst bez zgody. Ciekawe czy zrobily ekspertyze czy przytaczanie fragmentow jest lamaniem polskiego prawa... Bo jesli nie - jest to znieslawienie i mam nadzieje ze wymienione portale pociagna go do odpowiedzialnosci karnej.

Co sie niestety z W24 ostatnio porobilo... ech...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Autor usunął profil 04.03.2009 00:00

Ocena: Ocena pozytywna 57 Ocena negatywna 48

zapomnialem dac minusa...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Adam Lutostański 04.03.2009 00:09

Ocena: Ocena pozytywna 62 Ocena negatywna 57

(+) Zgadzam się z tezami artykułu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bartłomiej Graczak 04.03.2009 00:14

Ocena: Ocena pozytywna 65 Ocena negatywna 60

Tomi, co ty pleciesz? :) Jakie linki, jakie google?

Śmiesz twierdzić, że naczelny link pisze to wszystko nie mając pojęcia o temacie?
Ja śmiem twierdzić, że ma dowody. Masa takich "dowodów" dochodzi do nas - dziennikarzy obywatelskich - codziennie, kiedy dowiadujemy się, że kolejny tekst został gdzieś przeklejony. Zresztą... wiele z tego, co napisał Paweł jest prawdą, ale trudno, żebyś mógł to przyjąć do wiadomości...

Co się porobiło z tym internetem... Ludzie, zrozumcie, że kradzież nie ma różnych definicji. Kradzież to kradzież. Biały to biały. :P

Komentarz został ukrytyrozwiń

Autor usunął profil 04.03.2009 00:31

Ocena: Ocena pozytywna 60 Ocena negatywna 60

a co robi Google jak nie agregauje tresci? umieszcza link i fragment strony. W24 robi to samo, czesto zamiast artykułów jest wstep i odnośnik do strony w innym serwisie. To wszystko sa agregatory tresci o ktorych pisze pan redaktor. Czy nie sa? redaktor podaje definicje "Agregatory, czyli np. serwisy będące zbiorem linków..." takim zbiorem linkow jest Google, czesci W24 to taki zbior linkow.

Jaki przepis polskiego prawa zabrania podac adres strony www?

A najgorsze jest to ze te redakcyjne absurdy sa podpinane pod rzeczywista walka, z rzeczywista kradzierza - czyli prawdziwym przywlaszczeniem sobie tresci, kopiowaniem calych artykułów. Takimi jakie maja zapewne miejsce w wymienionym artykule przyszlym procesie.

Proponuje tez by W24 sie w koncu okreslilo - czy zycza sobie by umieszczano adresy do ich stron na innych witrynach czy nie... No pewnie nie... przeciez to by sie W24 nie oplacalo... HIPOKRYZJA!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Urszula Agata Marczewska 04.03.2009 01:22

Ocena: Ocena pozytywna 62 Ocena negatywna 57

Pawel, Onet.pl i Wp.pl korzystaja z PAPki, tak samo jak W24.
Zgadzam sie z "macieklew".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marek Iwaniszyn 04.03.2009 08:10

Ocena: Ocena pozytywna 63 Ocena negatywna 48

Agata, W24 już chyba z rok nie korzystają z PAPu;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.