Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

43009 miejsce

Słonina a sprawa polska

Mój drogi czytelnik, widząc ten tytuł pomyśli sobie, że autor jeśli już przypadkiem jest trzeźwy, to z pewnością popadł w lekki ton przesady. Co ma piernik do wiatraka?

Co może mieć głupia słonina do pryncypiów polskiej gospodarki? Dobrze jeszcze, że nie nazwał tego polską racją stanu!
Aby wykazać wam moi mili, że jestem w stanie absolutnej trzeźwości postaram się wykazać związek słoniny z sytuacją materialną dużego procenta polskich rodzin. Zdarzenie sprowokowała moja kochana (muszę tak pisać, bo ona czyta te moje wypociny) małżonka. Wysłała mnie do pobliskiego sklepu mięsnego po zakup trywialnego kawałka słoniny, którego zabrakło jej do wyprodukowania wspaniałych zrazów wołowych.

Analityczna część mojego nieco przytłumionego (ale nie do końca) przez sklerozę umysłu zanotowała cenę tego produktu, wyrażoną kwotą pięciu złotych za kilogram. I w tym momencie inna komórka mojej pamięci przytoczyła mi nie tak odległy fakt z naszej historii. Faktem tym było to, że jeszcze na przełomie wieków w Toruniu niektóre sklepy masarskie dodawały ją swoim klientom za darmo, jako dodatek do zakupów. Teraz płacę za ten niewybredny towar niewiele mniej niż za boczek, golonkę czy inny tańszy produkt mięsny.

Zaczęliśmy wspólnie z małżonką analizować tę sytuację. Wniosek był prosty. Jeszcze kilka lat temu słonina nie była w cenie, ponieważ nikt jej nie chciał kupować. Ludzi (tych nie najbogatszych) jeszcze stać było na atrakcyjniejszy towar. Dzisiaj, po przeprowadzeniu w Polsce wszelkich możliwych i niemożliwych reform słonina, nóżki, ogonki stały się towarem luksusowym i bardzo pożądanym dla większej części naszego społeczeństwa. Popyt kształtuje podaż. Podaż kształtuje cenę produktu. I dlatego, to co było za darmo kilka lat temu, dzisiaj kosztuje pięć złotych za kilogram.

Wniosek z tego jest oczywisty. Zwiększyło się w ciągu ostatnich kilku lat grono konsumentów słoniny i innych odpadków mięsnych. Zwiększył się w ciągu ostatnich kilku lat margines polskiej biedy. I myślę, że nie mały udział w tym procesie miały genialne posunięcia naszej władzuchny, której charakterystycznym stylem działania jest hołubienie astronomicznymi premiami swoich pupilków i maksymalne gnębienie ekonomiczne całej biednej reszty.


Rozpoczął się konkurs Dziennikarz obywatelski 2011 Roku.
Zgłoś swój materiał! Zostań najlepszym dziennikarzem 2011 roku. Wygraj jedną z ośmiu zagranicznych wycieczek.

Wybrane dla Ciebie:


Tagi: julbor


Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Edward Kubiak
  • Edward Kubiak
  • 14.03.2012 15:36

Władza podawała,że nastąpił wzrost zapotrzebowania na buty dużych rozmiarów co świadczy o wzroście stopy życiowej u robotników.To samo dotyczy słoniny,a oprócz tego w kraju wszyscy dokarniają sikorki właśnie słoniną co znacznie wpływa na większą podaż słoniny i oczywisty przyrost ilości sikorek/bogatek/.Zauważalny też jest wzrost zapotrzebowania na papier toaletowy co niewątpliwie świadczy o wzroście d...... u robotników i urzędników,a władzuchna twierdzi,że nam daleko jeszcze do przepaści....a może już powoli tam spadamy??????

Komentarz został ukrytyrozwiń
Andrzej Wach
  • Andrzej Wach
  • 13.03.2012 05:29

Ja, Julo, czasami kupuję pół świńskiego łba i robię z niego galaretkę albo bigos. Niebo w gębie, spróbuj a jest jeszcze tańszy niż słonina.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Włodzimierz Szczerbiak
  • Włodzimierz Szczerbiak
  • 12.03.2012 23:45

Jest też kwestia eksportu słoniny do Ukrainy. Tamtejszy rynek zawsze chłonął wielkie ilości tego rarytasu..

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zapominamy o marketingu, który w Polsce potrafi klientowi wcisnąć wszystko. Podobnie jak z ropą naftową. Politycznie rozbuchano problem z Iranem i już cena baryłki ropy w górę.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.