Facebook Google+ Twitter

SLOT, czyli wszystko co w aleternatywie najlepsze

W Lubiążu koło Wołowa (woj. dolnośląskie) dobiega końca kolejny SLOT Art Festiwal.

Warsztaty gry na bębnach przeradzały się w muzyczną imprezę. / Fot. Basia SalamonImpreza rozpoczęła się w środę i potrwa do nocy z niedzieli na poniedziałek. Jak co roku do monumentalnego starego klasztoru w Lubiążu przybyło kilka tysięcy ludzi pragnących dobrej zabawy i kontaktu ze sztuką. Wśród nich byłam i ja. Nieznająca festiwalowych warunków już nie studentka, którą skusiły ciekawie zapowiadające się warsztaty i - co tu dużo ukrywać - wygrany zupełnie przypadkowo karnet na pięciodniową imprezę. Choć wśród uczestników zdecydowanie przeważali licealiści i studenci, widoczni byli również "starzy slotowicze", którzy rozłożyli na przyklasztornych polach namioty dla całych rodzin. Było więc gwarno, kolorowo i rodzinnie.

Jeszcze kilka minut i modelinowa biżuteria będzie ugotowana. / Fot. Basia SalamonDla mnie największą atrakcją były - odbywające się codziennie w trzech turach - warsztaty. Spośród ponad 140 propozycji do wyboru były zajęcia plastyczne, sportowe, psychologiczne, zręcznościowe itp. Uczestnicy jednego dnia mogli uczyć się gry na bębnach, podstaw języka migowego, a następnie wziąć udział w warsztatach z witrażu. Zafascynowani średniowiecznymi rycerzami mieli okazję wykonać choć fragment prawdziwej kolczugi, a dziewczyny uwielbiające tak modną teraz, ręcznie robioną biżuterię - stworzyć małe ozdoby z modeliny, filcu czy kolorowych koralików. Plastycy mogli nauczyć się tworzyć linoryty, papier czerpany czy poznać niezwykle efektowną technikę batiku. Wymieniać można naprawdę długo, a to nawet nie połowa slotowych atrakcji. Wyjątkowemu klimatowi warsztatów sprzyjało również ich miejsce. Większość z nich odbywała się bowiem w murach robiącej naprawdę niesamowite wrażenie katedry.

Uczestnicy warsztatów robienia baniek mydlanych mieli nadzieję, że im też uda się taaaka bańka... / Fot. Basia SalamonW trakcie festiwalu odbywały się również wykłady, dyskusje, pokazy kina offowego i - trwające w zasadzie do rana - koncerty. Najfajniejsze było to, że organizatorzy nie ograniczyli się do jednego gatunku muzyki. Na kilku scenach, rozmieszczonych w różnych częściach poklasztornego kompleksu, pojawili się muzycy grający rock, metal, hip-hop, reagge i inne alternatywne dźwięki. Koncerty, choć nie było wielkich gwiazd, przyciągały sporą liczbę uczestników, którzy bawili się prawie do białego rana (osoby, które postanowiły położyć się spać po północy i tak do piątej nad ranem słuchały muzyki, która rozbrzmiewała ze wszystkich stron).

Warsztaty malarskie odbywały się w nawie głównej katedry. / Fot. Basia SalamonOprócz nie lada atrakcji SLOT obfitował również w typowe dla tego typu spędów niedogodności. Przede wszystkim sam dojazd mógł wielu doprowadzić do białej gorączki. Do samego Lubiąża dojechać nie jest łatwo i to wszyscy rozumieli. Nikt w końcu nie zapewniał, że podróż potrwa godzinę. Jednak zdarzało się również, że osoby, które były umówione z kierowcami specjalnie podstawianych z okazji festiwalu busów, odchodziły z kwitkiem. Pozostał im tylko tradycyjny, wlokący się niemiłosiernie PKS. I tak podróż, która miała trwać do pięciu godzin (co przy niecałych 250 kilometrach i tak nie zachwyca) przeciągnęła się do... prawie ośmiu.

SLOT odbywa się w starym kompleksie klasztornym. / Fot. Basia SalamonPrzerażały też kolejki do pryszniców. Choć z drugiej strony - godny podziwu jest fakt, że osoby, które do nocy bawiły się na koncertach już około ósmej rano stały z ręcznikami przed jedną jedyną budką z zimna wodą, w której można się było wykąpać (oczywiście za niewielką opłatą).

Za to miłym zaskoczeniem była dla mnie... trzeźwość uczestników. Na festiwalu nie było sprzedawane piwo i choć wystarczyło na nie "wyskoczyć" tuż za bramę, z okazji korzystało relatywnie mało slotowiczów.

Batik, jeden z najbardziej popularnych warsztatów. / Fot. Basia SalamonI choć nie mogłam zostać do końca, wiem, że akurat festiwal będę wspominać naprawdę dobrze. Dużo się nauczyłam - choć przez większość moich znajomych umiejętności te zostaną uznane za zupełnie zbędne, spędziłam czas w miłym towarzystwie i odpoczęłam od panującej w wielu miejscach atmosfery wyścigu szczurów. I to chyba najważniejsze. Baterie naładowane... do kolejnego SLOT-u?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

;-)+

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.