Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Styl życia > Gotowanie > Slow food w wydaniu klubów kolacyjnych

Pozycja materiału w rankingach:

4094 miejsce

Dział: Gotowanie

Ocena: 41pkt

Oceń:

Slow food w wydaniu klubów kolacyjnych


Masz ochotę na wyjątkową kolację poza domem, ale przerażają cię wysokie ceny w restauracjach, brakuje ci towarzystwa, albo po prostu chcesz przeżyć przygodę kulinarno-towarzyską? Poszukaj w swoim mieście klubu kolacyjnego i umów się!

Klub kolacyjny. / Fot. Ewa MasnyW krainie dobrego jedzenia, czyli niezbyt odległych Włoszech, narodziła się ponoć już na przełomie XIX i XX wieku moda na kluby kolacyjne, czyli wędrowne restauracje, przyczajone w domach amatorskich kuchmistrzów. Zasada ich funkcjonowania była prosta w mieszkaniu jegomościa, któremu sekrety kuchni nie były obce, odbywały się proszone kolacje, na które przychodzili bliżsi lub dalsi znajomi, a czasami zupełnie przypadkowe, obce osoby.

Gospodarz domu przygotowywał dla nich wyjątkową biesiadę, złożoną z kilku znakomitych potraw, serwował wino, dbał o muzykę, a na koniec zajmował się sprzątaniem, słowem bawił się we własnym domu w restaurację. W zamian za umilanie wieczoru feerią smaków otrzymywał od każdego z gości określoną sumę pieniędzy. Korzyścią dodatkową, o ile nie najważniejszą, było poznawanie nowych ludzi, często zawiązywanie przyjaźni i możliwość podbudowania własnego ego szczerymi komplementami, prawionymi przez rozsmakowanych gości.

Moda na "antyrestauracje"


Moda na jedzenie poza (swoim) domem opanowała wkrótce Hiszpanię, Francję, Wielką Brytanię, Stany Zjednoczone, Argentynę, aż wreszcie dotarła do Polski. "Antyrestauracje" funkcjonujące zgodnie z zasadami slow food, mnożą się ostatnimi czasy również w polskich miastach. Najwięcej klubów fani dobrego jedzenia mają do wyboru w Warszawie, działa tam Klub Kolacyjny Pod Widelcem, Latający talerz na Saskiej Kępie czy Leniwe Raz! na Mokotowie.

Własną domową restauracją może się pochwalić również Bydgoszcz, gdzie trzech zapaleńców kulinarnych powołało do życia Klub Kolacyjny Dakawo, a także Poznań, gdzie działa Pieprzownia u Carycy. Założycielki tej ostatniej postanowiły pójść o krok dalej i oferują również kursy kulinarne dla początkujących i bardziej zaawansowanych kucharzy amatorów.

Zobacz także:


Komentarze: 15

Sortuj komentarze:

fvppkpgkwl

fvppkpgkwl 13.07.2011 13:31

Ocena: Ocena pozytywna 17 Ocena negatywna 25

XUBSHH <a href="http://qbjmsfaxudsn.com/">qbjmsfaxudsn</a>, [url=http://yudsdlqytebu.com/]yudsdlqytebu[/url], [link=http://ebbguvabwpcg.com/]ebbguvabwpcg[/link], http://fjurooynatqp.com/

Komentarz został ukrytyrozwiń
piotr kierzyk

piotr kierzyk 18.04.2011 09:30

Ocena: Ocena pozytywna 70 Ocena negatywna 60

witam,


zapraszam również do Krakowa . znajdziecie nas na fb molekuła supper club oraz krakowski klub kolacyjny

pozdrawiam piotr

Komentarz został ukrytyrozwiń

Artur Wojnowski 17.04.2011 18:42

Ocena: Ocena pozytywna 69 Ocena negatywna 70

Prosta zasada zdrowego odżywiania mówi o częstych, nieprzekraczających 400- 500 kcal posiłkach.

Tak więc pamiętajcie, prawdziwa klasa to zapłacić i nie zjeść więcej. Poza tym to prawdziwa sztuka :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Adam Stankiewicz 17.04.2011 17:08

Ocena: Ocena pozytywna 105 Ocena negatywna 81

Świetny materiał. Naprawdę.
Sam staram się prowadzić slowfoodowy klub kolacyjny i mogę tylko potwierdzić, że...nie może być tanio.

Tanio znaczy, że produkty są z supermarketu i przeważnie mrożone, próżniowo paczkowane itp., tak jak to się robi w znakomitej większości "normalnych" knajp. Co wcale nie jest naganne, jednak mniej smaczne. Po prostu.

Żeby klub slowfoodowy był OK, to np. kura musi być "prawdziwa", od "baby" na targu, polędwica od znajomego (sprawdzonego) rzeźnika, ryby, mięso itp świeże tzn. nie rozmrażane, warzywa też świeże, prosto z targu itp. Ponadto wina winny być zawsze dobierane w stosownej harmonii do potraw, a od francuskich serów supermarketowych (tzn. wielkoprzemysłowych) trzymać się z daleka.

A to ma swoją cenę. Nie ma przeproś.

Zapraszam na fejsbuka: KLUB KOLACYJNY "BURGUNDZKI STÓŁ".

Pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ewa Masny 13.04.2011 15:03

Ocena: Ocena pozytywna 107 Ocena negatywna 72

Dokładnie tak, z założenia przecież slow food nie ma być tanie, a wyjątkowe, zarówno pod względem serwowanego menu, jak i atmosfery. Poza tym niższa stawka mogłaby ściągać niepotrzebne tłumy, a to przecież oferta dla fanów jedzenia ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marta Gwizdak 13.04.2011 11:10

Ocena: Ocena pozytywna 108 Ocena negatywna 77

Tekst porusza bardzo interesujący temat, ale zgodzę się z Beatą, że powtarzanie "przerażają Cię wysokie ceny w restauracjach" konkretnie w tym temacie się nie sprawdza. Jestem pewna, że w restauracji zapłaciłabym zdecydowanie mniej niż 100zł za osobę jeśli zdecydowałabym się na podobne menu ;-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ewa Szafranowicz 13.04.2011 09:59

Ocena: Ocena pozytywna 88 Ocena negatywna 66

Kluby kolacyjne mają zaspokoić głód na kilku poziomach. Smakowym, to oczywiste. Głód doznań przynależności czy uczestnictwa w pewnym niedostępnym dla wszystkich i nie powtarzalnym wydarzeniu. KK mogą być snobizmem, modą albo sposobem na standardową "gastronomię". Czy Uczta Babette to nie KK?
Co do cen to za oferowane menu w KK a w standardowej restauracji Beato, kluby są tańsze. Tylko takie porównanie można robić. Nie rachunek a menu. Inaczej zawsze znajdziemy coś tańszego.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ewa Masny 12.04.2011 23:52

Ocena: Ocena pozytywna 105 Ocena negatywna 51

To prawda, kluby kolacyjne funkcjonują w Polsce lepiej w wersji rodzinno-przyjacielskiej, ale widzę dla nich szansę wśród ludzi, którzy zmieniają miejsce zamieszkania i w nowym mieście nie mają znajomych, nie znają jeszcze godnych uwagi miejsc. Ale sytuacja ta dotyczy przede wszystkim Warszawy, w innych miastach to może być raczej jednorazowa przygoda.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wojciech Arciszewski 12.04.2011 17:47

Ocena: Ocena pozytywna 89 Ocena negatywna 90

no i sposobem na biznes..

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wojciech Arciszewski 12.04.2011 17:46

Ocena: Ocena pozytywna 81 Ocena negatywna 65

Wydaje mi się, że to co dla Francji, Anglii, USA i Argentyny okazało się tak egzotyczne i atrakcyjne, nie musi sprawdzić się w Polsce. Pamiętajmy, że w tamtych krajach goszczenie w domu należy raczej do rzadkości, a spotkania odbywają się w restauracjach, barach i pubach. Taka jest tam norma, odwrotnie niż u nas, gdzie większość rodaków jada i przyjmuje gości w domu. Domowe jedzenie nie jest więc czymś wyjątkowym, a jeżeli do tego trzeba będzie na nie wydać więcej niż w dobrej restauracji to zjawisko slow food pozostanie marginalną modą w kilku dużych aglomeracjach....

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.