Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Moje Trzy Grosze > Opinie > Słów kilka o prezydencie, konstytucji i ustroju państwa

Pozycja materiału w rankingach:

24629 miejsce

Dział: Opinie

Ocena: 33pkt

Oceń:

Słów kilka o prezydencie, konstytucji i ustroju państwa


We wczorajszym programie "Puszka Paradowskiej" w Superstacji, jego prowadząca zapytała publicystów, pod jakim hasłem wyborczym wystąpi Lech Kaczyński w kampanii prezydenckiej? Jeden z nich zażartował, iż powinno ono brzmieć: "nie jestem Jarosłowem Kaczyńskim". Oceniając czteroletnie rządy Lecha Kaczyńskiego rzeczywiście trudno wyzbyć się wrażenia, iż był on przede wszystkim prezydentem swojego brata.

W programie rozmawiano także o projekcie ustawy zasadniczej, nazwanej przez PiS "Konstytucją IV RP". Zastanawiający jest fakt, iż ten projekt (nie nowy skądinąd) został napisany pod obecnego prezydenta i nie bierze pod uwagę możliwości, że z ogromnych prerogatyw danych głowie państwa mógłby skorzystać Jerzy Szmajdziński lub co gorsza Donald Tusk. Można zażartować, że pewność reelekcji wyrażona projektem zwiastuje zamach stanu, bo we wszelkich sondażach wyniki Lecha Kaczyńskiego są tylko odrobinę lepsze od tych, które osiągnął wczoraj w wyborach na Ukrainie Wiktor Juszczenko. Oczywiście do zamachu stanu nie dojdzie i projekt PiS-u należy postrzegać jako element kampanii wyborczej.

Myślenie o zmianie konstytucji, jako sile pociągowej kampanii prezydenckiej nie jest zresztą w swej istocie złe. Dyskusję należy zacząć, choć oczywiście wybory nie powinny być bezpośrednim impulsem do jej zmiany, bo czynienie z konstytucji kiełbasy wyborczej odbije się prędzej czy później czkawką. Nie daj Boże, by z przedwyborczych pohukiwań kandydatów wysmażono bubel, który będzie kompromitował Polskę. Jedno jest jednak pewne - tegoroczna elekcja prezydenta wywoła szereg pytań o kształt ustroju Rzeczpospolitej.

Pisałem to wielokrotnie, powtórzę i teraz - bez względu na to, kto urzęduje na Krakowskim Przedmieściu, jego władza nie powinna ograniczać się do psucia państwa narzędziem weta. Kolejna sprawa: wojenki o to, kto pojedzie na jeden czy drugi szczyt UE, również nie przysparzają naszemu krajowi splendoru. Innymi słowy - prerogatywy prezydenta w obecnym kształcie nie są przystosowane do sytuacji politycznej, można nawet powiedzieć, iż są anachroniczne.

Modeli rządzenia może być wiele. Najsensowniejsze wydają się dwa: system kanclerski (podobny do niemieckiego), w którym prezydent pełni jedynie rolę reprezentacyjną i na przeciwnym biegunie, system à la amerykański, w którym prezydent jest jednocześnie szefem rządu. Obie wizje mają swoje wady - truizmem bowiem będzie stwierdzenie, iż system bez wad nie istnieje. Bezpieczniejszy w sytuacji Polski AD 2010-2015 wydaje się model kanclerski. Powód jest prosty: uczynienie z prezydenta osoby odpowiedzialnej jedynie przed Bogiem i historią będzie rodzić pokusę rządów autorytarnych - co zresztą pisowski projekt dobitnie pokazuje.

To, co proponuje Jarosław Kaczyński rodzi pytania nie tylko o kształt prezydentury, ale o całościową wizję państwa. Pierwsze i zasadnicze brzmi: czy rolą ustawy zasadniczej jest regulowanie stosunków panujących w społeczeństwie i to na poziomie moralnym? PiS proponuje bowiem szereg odniesień do religijnych korzeni Rzeczpospolitej, które rodzą wątpliwość czy konstytucja w tym wydaniu będzie dotyczyć wszystkich Polaków. Dyskusję na ten temat należy toczyć i samo przygotowanie projektu - bez względu na jego kształt - oceniam in plus. Jedyne, co martwi to fakt, że obecna konfiguracja polityczna nie wróży dobrze zmianom najważniejszej ustawy w państwie. Do ich przeprowadzenia potrzeba - przywołam dość utpijną formułę - ogólnonarodowego porozumienia. Zresztą - nawet gdy do konstruktywnej dyskusji dojdzie - należy się spodziewać, iż największa wojna będzie toczyła się głównie o invocatio Dei, co spowoduje, iż na dalszy plan zejdzie debata na temat konstrukcji ustroju i podziału władzy.

Wnioski z powyższego rozważania są dość klarowne: rozmowy o konstytucji czas zacząć, ale należy przy tym pamiętać, iż będzie ona dotyczyć kolejnych pokoleń, dlatego wprowadzanie ich w atmosferze przeciągania liny i wojny politycznej nie posłuży dobrze Polsce.

Zobacz także:


Komentarze: 8

Sortuj komentarze:

Autor usunął profil 18.01.2010 19:35

Ocena: Ocena pozytywna 34 Ocena negatywna 32

Solidnie napisane, celne i logiczne... 5*

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jarosław Grondys (v.S) 18.01.2010 14:05

Ocena: Ocena pozytywna 37 Ocena negatywna 37

Podobnie to odbieram jak Rafał "wolność kocham i szanuję - wolności oddać nie umiem".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Rafał Gdak 18.01.2010 13:56

Ocena: Ocena pozytywna 38 Ocena negatywna 41

Zdarza się Panie Marcinie, iż zaczepiają mnie na ulicy świadkowie Jehowy i próbują wręczyć mi ich pisemko "Przebudźcie się". Zawsze się wówczas zastanawiam - kto powinien się przebudzić. Tak jest również w przypadku Pana apelu. Nie jestem zainteresowany wizją Państwa, która skompromitowała się w czasie sławetnych rządów PiS-Samoobrona-LPR. Nie jestem zainteresowany również Państwem wyznaniowym, które rości sobie prawo zaglądania do sypialni swoich obywateli. Podobnie nie interesuje mnie zamordystyczna wizja prezydentury człowieka, który odpowiada jedynie przed Bogiem i historią namaszczony przez wyborców, których aktualna koniunktura skłoniła do eksperymentów przy urnie. Państwo ma być gwarantem wolności obywatelskich, a nie stróżem ładu moralnego.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marcin Stanowiec 18.01.2010 13:01

Ocena: Ocena pozytywna 35 Ocena negatywna 30

Mógłbym powiedzieć, jak do bohatera Matrixu - obudź się!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jarosław Grondys (v.S) 18.01.2010 12:48

Ocena: Ocena pozytywna 40 Ocena negatywna 32

Powaracanie do monarchi czy "twardych" rządów myślę że mamy już za sobą i szkoda czasu na marnowanie czasu na takie pomysły - myślę że jesteśmy na innym etapie "ewolucji demokracji" jesteśmy w trakcie systematycznej budowy "społeczeństwa obywatelskiego" opartego na budującym się równolegle "społeczeństwie informacyjnym" kolejnym etapem będzie kształtowanie się "społeczeństwa sieciowego" kierunek zarządania Państwem powinien iść w kierunku jak największej "samorządności" czyli przekazywania jak największych uprawnień i finansów do gmin , powiatów i województw - tu znajdą się "gospodarze" godni sprawowania funkcji "zarządzających" swoją społecznością loklaną. Państwo , Rząd i instytucje Państwa mają dbać o fundamentalne wartości "narodu" i pełnić rolę "administratora" w podziale środków na "zrownoważenie" rozwoju kraju itd. Z roku na rok wzrasta świadomość społeczna , wzrasta ilość informacji , rozbudowuje się infrastruktura oraz unowocześnia technologia skutkiem tego będzie coraz wieksza świadomość społeczna i w tym kierunku trzeba tworzyć prawo mając na uwagę ten a nie inny rozwój - dlatego powracanie do "propozycji" dziwnego sterowania z Warszawy "za wszystkich o wszystkim" jest cofaniem się do epoki "kamienia łupanego" - jest to celowa polityka "dezinformacji" społeczeństwa "postkomunistycznego" bazującego na takim "modelu rządzenia" - uwierzmy w końcu że mamy coraz bardziej świadome społeczeństwo zdolne do samostanowienia , samorealizacji i samorzadzenia dlatego kierunek powienien być jeden - "dać jak najwięcej loklanym społecznościom" i będzie sukces gdyż intensywa praca tych społeczności da zdecydowanie wiekszy efekt niż "centralne" sterowanie czymś o czym niw ma się "bladego pojecia" w każdej częsci kraju , gdzie decydują niejednokrotnie różne uwarunkowania które sa nie zbierzne z "pomysłem centralnym".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Autor usunął profil 18.01.2010 11:33

Ocena: Ocena pozytywna 41 Ocena negatywna 32

Sprostowanie

Przepraszam pana Szmajdzińskiego za moją pomyłkę. Chodziło mi o premiera Cimoszewicza. Jeszcze raz przepraszam za swój błąd.

Czyli miało być "Ani Cimoszewicz..."

Komentarz został ukrytyrozwiń

Autor usunął profil 18.01.2010 10:45

Ocena: Ocena pozytywna 38 Ocena negatywna 30

Jeśli już miałbym wybierać i gdyby zapanowała wszechładnie zasada "Tertium non datur", to wolałbym już rządy autorytarne od rządów serwilistów, hazardzistów, układnych politykierów, politycznych nacisków i sondaży, których rządy w sensie gospodarczym (a zatem jedne z najważniejszych z punktu widzenia społeczeństwa-bo to kwestia ewentualnych podwyzek płac, ale również wzrostu rachunków domowych) znajdują swe odbicie w konkretnym wskaźniku Ease Doing Business (jeden z raportów Banku Światowego). A tam pozycja Polski spadła w ostatnich 2 latach.

Prezydent Lech Kaczyński na pewno jest bratem Jarosława Kaczyńskiego. I tego nie da się podważyć i w jakimś stopniu jest prezydentem swego brata. Musi być. Każdy by to robił.

Model kanclerski rządów-czy taki jaki w Niemczech, a może będzie to projekt wyłącznie polski, ale czy za sprawą skompromitowanej ekipy premiera Tuska (chodzi mi głównie o ludzi zamieszanych w aferach), to mam co do tego poważne wątpliwości.

Ani Szmajdziński (Opolszczyzna Go nie poprze za niefortunną wypowiedź z lipca 1997 roku -powódź Tysiąclecia, jak niektórzy dziennikarze to nazwali), choć to mały region, lecz wielcy i bałamautni się liczą.

Ani Tusk, co potrafi tylko liczyć głosy i epatowć ceną tanich owoców i warzywek.
Może Olechowski (niejasna sprawa z Bilderbergami), może jakaś odważna i bezkompromisowa kobieta-na Prezydenta Odnowionej RP. Jak najszybciej odnowa państwa-moralna również. Ta nie zaszkodzi.

A tak po prawdzie – to rządy parlamentarno-gabinetowe są najbardziej złodziejskimi w skomplikowanym jednak systemie politycznym władzy. Monarchia już nie wróci, zaraz, zaraz to nie takie głupie (o jak dobrze że są iluzje-czasami to one górę biorą i koncepcje rządzenia się zmieniają).

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jadwiga Kowalczyk 18.01.2010 10:01

Ocena: Ocena pozytywna 39 Ocena negatywna 29

5* Projekt, ktory z lekka i kokieteryjnie kontestuje prezydent Lech, aby sie nieco odroznić od brata Jarosława jest projektem "pod Kaczyńskich", ktorzy sa przekonani o całkowitym powrocie do władzy.
Ironicznie wspomniałam o tym w swoim tekscie link
Czas najwyższy, aby nad Konstytucją pracowali ludzie nie zaangazowani politycznie i aby napisana została w sposób bezdyskusyjnie uniwersalny. Bez zostawiania furtek do "interpretacji" na żaden temat i w żadnej sytuacji.

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.