Chronologicznie śledząc różne wypowiedzi prezesa Jarosława Kaczyńskiego zauważyłam, że ma on pewną skłonność do powtarzania określonych wyrazów. Pierwszym z nich jest słowo - „układ”. Gdy je słyszę, oczami wyobraźni widzę najprzeróżniejsze układy: układ planetarny, układ okresowy pierwiastków chemicznych, układ krwionośny, układ nerwowy lub układ pokarmowy. Z pewnością pan K. ma, co innego na myśli.
Próbuje tę zagadkę rozwikłać i analizuję treść jego wypowiedzi :
z dnia 17 lutego 2006: „W Polsce demokracja nie jest zagrożona. Jest zagrożony układ i my z tym układem będziemy walczyć. My go chcemy zniszczyć, zwłaszcza moralnie. To nasze posłannictwo”. O jaki układ tu chodzi?
Przytoczę też
zdanie z 27 sierpnia 2007: "Układ" zostanie pokazany i w tym celu ABW wraz z wymiarem sprawiedliwości podejmuje odpowiednie kroki”. Minęło trochę czasu, ale nie dane było mi ujrzenie owego „układu”.
Następnym pojęciem, którym posługuje się pan Kaczyński jest „system”. Również to słowo budzi we mnie całą gamę skojarzeń: system informatyczny, system operacyjny, system liczbowy, system nerwowy. Kiedy Jerzy Kropiwnicki w wyniku głosowania utracił stanowisko prezydenta Łodzi, prezes PiSu 18 stycznia 2010
powiedział: „Kropiwnicki nie przegrał głosowania, pokonał go system”. Zastanawiam się, jakiego rodzaju jest to system, przecież za jego odwołaniem zagłosowało ponad 95 procent uczestników referendum. Ten wyraz dał się również słyszeć, gdy mówił o odwołaniu swoich pracowników, gdy zeznawał przed komisją hazardową, którzy nie pasowali do systemu i musieli odejść.
W ostatnich dniach dociera do mnie z mediów, jakoby Jarosław Kaczyński mówi coś o hakach. Wydaje mi się, że rozumiem, o czym mowa. Wiem, co to jest „hak” - odpowiednio zakrzywiony pręt metalowy, służący do zaczepiania przeróżnych przedmiotów. Może to być malutki haczyk np. na małe rybki lub odpowiednio większy na duże. Czyżby sławny polityk szukał, odetchnienia od układów i systemów w wędkarstwie? Wszak nie jest aktywny w żadnej dziedzinie sportu, a napięcia i zmęczenie związane z układami i systemami musi mieć ujście. Jednak czytając jego wypowiedź w
TVN24: "Będzie bardzo zabawnie, jeśli Donald Tusk postawi w wyborach prezydenckich na Radosława Sikorskiego" - oświadczył w rozmowie z "Newsweekiem" Jarosław Kaczyński. Jak twierdzi - "na szefa MSZ są haki" - zauważam, że jest tu coś innego na rzeczy. W
słowniku pod hasłem "Hak" czytamy: „Oznacza niewygodny fakt, wstydliwy szczegół życiorysu, czy negatywną, ukrywaną cechę danej osoby, co, do których inna osoba posiada wiedzę i bierze pod uwagę jej ujawnienie. "Hak" to, więc często, (ale nie zawsze) element przetargowy podczas szantażu”.
Tutaj wspomniany wyraz ma znaczenie w pewnej mierze pejoratywne, stąd pan Jarosław odżegnuje się od tego jakoby użył wspomniane słowa i obarcza dziennikarzy o nadużycie.
Niemniej jednak było użyte słynne wręcz historyczne powiedzenie szefa PiSu: „wiem, ale nie powiem”.
Wobec powyższego stoję przed samymi niewiadomymi i tylko słowa z wiersza J. Tuwima cisną mi się na usta:
I nic nie wiem, i nic nie rozumiem,
I wciąż wierzę biednymi zmysłami,
Że ci ludzie na drugiej półkuli
Muszą chodzić do góry nogami.
A może stanąć na głowie, spojrzę na świat z innej perspektywy i może uda mi się coś pojąć?
W tych wszystkich niejasnościach - całej mrocznej gmatwaninie wieloznacznych słów jedno sformułowanie Kaczyńskiego z 4 czerwca 2009 wyróżnia się i świeci niczym gwiazda poranna:, "Jeśli poprzecie Platformę Obywatelską, pomożecie sobie, pomożecie Polsce".