Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

32480 miejsce

Słowa organizatora referendum pod lupą Prokuratury Rejonowej

Organizatorom referendum w Sieradzu (woj.łódzkie) ponoć ginęły listy z podpisami i nawet kupowano je za 10 zł. Niestety nie zawiadomili prokuratury- więc ta wszczęła postępowanie z urzędu

Urząd Miasta Sieradz / Fot. Karol RajewskiW artykule Dariusza Piekarczyka "Iskrzy wokół podpisów” w tygodniku Nad Wartą w dniu 25 września 2013 roku, Pan Michał Terka-radny powiatu sieradzkiego i jednocześnie organizator referendum w sprawie odwołania Prezydenta Sieradza Jacka Walczaka powiedział- "Giną nam listy z podpisami w sprawie zwołania referendum o odwołanie prezydenta Sieradza. Podpisy zbierają wolontariusze, którzy angażują do tego rodziny i znajomych. Listy po prostu krążą. Było jednak i tak, że zgłaszali się ludzie, którzy kupowali listy za 10 złotych. Nie wiem, co z nimi robili, ponoć niszczyli”.
To właśnie te słowa zainteresowały śledczych. Jak mówił na antenie Radia Łódź w dniu 27 września 2013 roku prokurator Józef Mizerski z Prokuratury Rejonowej w Sieradzu - "Prokuratura podjęła tutaj działania z urzędu".
Dyrektor sieradzkiej delegatury Krajowego Biura Wyborczego Tadeusz Brzozowski, który również zabrał głos w tej sprawie, na antenie Radia Łódź powiedział - "Kto niszczy, uszkadza, ukrywa, przerabia, podrabia protokoły lub inne dokumenty wyborcze lub referendalne, podlega karze pozbawienia wolności do lat trzech. Jest to przestępstwo, o którym należałoby powiadomić właściwe organy, którym jest prokurator"
Organizator referendum pytany podczas ostatniej sesji Rady Powiatu Sieradzkiego dlaczego nie zawiadomił prokuratury o tym fakcie- milczał.

Sprawa referendum w Sieradzu wzbudza spore kontrowersje od samego początku.


Całe zamieszanie rozpoczęło się 5 września 2013 roku, kiedy inicjator odwołania ze stanowiska Prezydenta Sieradza odebrał dokumenty umożliwiające mu zbiórkę podpisów pod wnioskiem o referendum w tej sprawie. Grupa referendalna "Sieradz przyjazny mieszkańcom" postawiła wiele zarzutów pod adresem Prezydenta i obiecała mieszkańcom miasta spore oszczędności w przypadku jego odwołania.
Redakcja niezależnego portalu Sieradza i regionu Sieradz.com.pl, która od początku śledzi sprawę referendum, doszukała się wielu absurdów, w tym co mówią inicjatorzy referendum i powątpiewa w obiecane oszczędności w budżecie miasta.
Jak donosi portal w artykule "Referendum w oparach absurdu" z dnia 14 września 2013 roku, Pan Michał Terka głosił, że - " W momencie kiedy zostaje odwołany prezydent, zostają odwołani też wiceprezydenci i sekretarz miasta". Zdaniem redakcji nie jest tak do końca, bo sekretarz miasta pracuje w urzędzie na etacie i nie można go odwołać z pełnionej funkcji, a co najwyżej zwolnić. Tego samego zdania jest dyrektor sieradzkiej delegatury Krajowego Biura Wyborczego Tadeusz Brzozowski, który w wypowiedzi udzielonej dla redakcji sieradz.com.pl powiedział- "Regulują to przepisy ustawy o samorządzie gminnym. Funkcja sekretarza gminy nie jest z powołania, ani z wyboru. Sekretarz gminy, w tym przypadku miasta Sieradza jest zatrudniony na umowę o pracę, tak jak każdy pracownik, więc może być tylko zwolniony z pracy, a nie może być odwołany w żadnej formie-ani w drodze referendum ani też w innej formie".
Kolejna nieścisłość w informacjach przekazywanych przez Michała Terkę, jakiej doszukali się redaktorzy niezależnego portalu Sieradza i regionu, dotyczy zapewnienia mieszkańców, że po skutecznym referendum do czasu wyborów samorządowych przypadających jesienią 2014 roku miastem będzie rządził wyznaczony przez Premiera Donalda Tuska komisarz. Zdaniem redakcji to nie prawda, ponieważ komisarz może być powołany tylko na pewien okres. W przypadku Sieradza przedterminowe wybory musiałyby odbyć się na przełomie marca i kwietnia 2014 r. co generowałoby kolejne koszty. Podejrzenia te potwierdził również zapytany przez redakcję Sieradz.com.pl Pan Tadeusz Brzozowski-"Do czasu wyborów w drodze wyborów powszechnych nowego prezydenta miastem będzie zarządzał tak zwany komisarz. Jest to osoba wyznaczona przez Prezesa Rady Ministrów do pełnienia funkcji organu, czyli w tym przypadku prezydenta miasta. Natomiast wybory przeprowadza się zgodnie z jeszcze w tej kadencji obowiązującą ordynacją wyborczą do rad gmin w terminie 90 dni od daty opróżnienia urzędu, czyli ewentualnego odwołania w drodze referendum. Jest jeden przepis, który nakłada pewien reżim na tryb przeprowadzenia. Otóż wyborów można nie przeprowadzać, jeżeli by ich data przypadała na 6 miesięcy przed upływem kadencji. W niektórych określonych przypadkach ale akurat tutaj ten przypadek nie występuje, również 12 miesięcy, jeśli rada gminy czy miasta podjęłaby uchwałę o nie przeprowadzaniu-ale jest to w przypadku wygaśnięcia z innych przyczyn. Natomiast w tym przypadku okres ochronny to jest 6 miesięcy. A jeśliby do tego referendum doszło to z moich wyliczeń wynika że nie sięgnie tego okresu, więc prawdopodobnie wybory będą przeprowadzone- chyba, że proces ewentualnych protestów wyborczych by się przedłużył do tego stopnia, że zarządzenie wyborów byłoby niemożliwe bo rzeczywiście do czasu rozpatrzenia protestów wyborczych takich wyborów nie można by było przeprowadzić."- tłumaczył dyrektor sieradzkiej delegatury Krajowego Biura Wyborczego.

Jak poinformowało Radio Łódź, komitet referendalny do dnia 27 września 2013 roku zebrał ponoć około 1300 podpisów.W Sieradzu jednak niełatwo spotkać osoby zbierające podpisy. Redaktor Dariusz Piekarczyk z sieradzkiego wydziału Dziennika Łódzkiego "Polska The Times", którego artykuł zainteresował prokuraturę, w wywiadzie udzielonym dla ŁWD w dniu 13 września 2013 roku tak mówił o referendum-"Z referendum, przynajmniej ja mam takie wrażenie, to jest trochę tak, jak z Yeti - niby wszyscy wiedzą, że jest, ale tak do końca to nikt nic nie wie, nikt nie widział. "
Jeżeli organizatorom inicjatywy uda się zebrać do 5 listopada 2013 roku prawie 3600 podpisów, wówczas Państwowa Komisja Wyborcza wyznaczy termin ewentualnego referendum.

Tymczasem jak widać absurd goni absurd- Sieradz traci na wizerunku, listy z wrażliwymi danymi osobowymi mieszkańców "krążą" i nikt już chyba nie wie, o co w tym wszystkim chodzi, kto tak naprawdę stoi za pomysłem odwołania Prezydenta Sieradza i czemu ta cała farsa ma służyć-bo na pewno nie budowaniu dobrego wizerunku miasta w oczach potencjalnych inwestorów.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

NIE POPIERAM POMYSŁU ODWOŁANIA PREZYDENTA SIERADZA JACKA WALCZAKA
Szczegóły akcji na: www.facebook.com/events/126850137499713/

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.