Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

94418 miejsce

Słowacki rozebrany genetycznie

W polskim teatrze grasuje grupa, która poprawia i aktualizuje szacownych Klasyków. Ostatnio wpadł jej w łapy Juliusz Słowacki. Zmaltretowano go niemiłosiernie w niemniej szacownym poznańskim Teatrze Polskim.

Łaskawie nam panująca teatralna doktryna / rodem z lewackiej "Krytyki politycznej" /, zachęcająca twórców do dopisywania i dokładania do klasycznych i uniwersalnych tekstów naszych współczesnych konfliktów i tego całego politycznego szamba, prowadzi do pseudointelektualnego scenicznego bełkotu i ogłupiającej widzów licytacji tego, co rzekomo "współcześnie palące". Weźmy taką poznańską przeróbkę "Balladyny' jakiegoś Słowackiego, która posłużyła panom Cecko i Gorbaczewskiemu do rozprawienia się z narodową mitologią. Akcję tragedii umieszczono w naukowym laboratorium. Teatr Polski stał się ośrodkiem badawczym, zajmującym się modyfikacją genetyczną roślin uprawnych ! Postaci to nie byle jacy naukowcy. Filonowi udaje się nawet wyhodować kobietę-roślinę, czyli posłuszną we wszystkim kochankę. Rozumiem, że twórcom chodziło o nawiązanie do aktualnych sporów o GMO. Tenże Filon / u biednego Słowackiego - łzawy poeta / chwilę potem zabiera nieżywą Aliną nad Gopło / dużo dymu na scenie /, gdzie dopuszcza się aktu nekrofilii. Tak to żądza zarządza przedstawieniem z groźną genetyką w tle. Ale twórcy / ? / porażają nas mocą swego intelektu tak naprawdę w finale. Kiedy Balladyna-naukowiec wychodzi ze scenicznej roli po zabiciu Kirkora w pałacu-teatrze, raczy widzów tasiemcowym monologiem, porównując teatr / poznański ? / do wielkiej czerwonej i przyjemnej "cipy". Towarzyszą jej dwie raperki, które skandują, że "lubią gówno" i "pierdzą na chleb". Na scenie ukazuje się napis "Naród sobie" / widniejący na frontonie poznańskiego teatru / stylizowany na bramę obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu.../ ? / Widownia śmieje się, niektórzy wychodzą oburzeni.

Na taki szajs za pieniądze podatników nauczycielki przyprowadzą młodzież, żeby zapoznała się z tragedią jednego z największych polskich poetów. Niektórzy artyści poczuli się całkiem bezkarni w epatowaniu nas swoim dewiacyjnym stosunkiem do rzeczywistości i wartości naszej narodowej kultury. Może władze powinny zastanowić się nad budżetem takich teatrów ? Chyba, ze widz poczuje się wreszcie jako klient i nie kupi byle gówna. Spektakl jednak jest "towarem", skoro trzeba zapłacić. I coraz więcej. Wolność absolutna prowadzi do absolutnej anarchii i zaniku władz umysłowych. Rozumna kreatywność zasadza się na świadomym ograniczeniu. Ale co ja tam... Groch o ścianę !

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

I pomyśleć, że to właśnie w poznańskim Teatrze Polskim przed laty widziałam wspaniałą, niezapomnianą inscenizację "Dziadów" Adama Mickiewicza...
Każda legenda - widać - musi osiągnąć swój kres.

Dziękuję za recenzję i ostrzeżenie przed zamysłem wybrania się na poznańską 'Balladynę".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.