Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

186 miejsce

Słowiańska akcja sprzątania świata na Ślęży

Grupa sześciorga rodzimowierców i dwóch sympatyków podjęła wyzwanie uprzątnięcia szlaku prowadzącego na Ślężę, po czym przystąpiła do obchodów Święta Plonów.

 / Fot. Gosia Korczak Dnia 25.09.2016 roku, niedługo po nocy przesilenia, sześcioro rodzimowierców wraz z dwiema osobami niezrzeszonymi udało się w stronę Ślęży, do Sobótki. Po krótkim powitaniu, pobrano worki na śmieci, założono rękawiczki i rozpoczęła się akcja sprzątania, która objęła czerwony szlak z Sobótki na sam szczyt Ślęży.

 / Fot. Gosia Korczak Mimo tego iż cały masyw jest objęty programem "Natura 2000" i jest Parkiem Krajobrazowym, to śmieci było mnóstwo. Już w jednej trzeciej drogi uzbierane zostały trzy sześćdziesięcio litrowe worki pełne przeróżnych śmieci. Zostawione zostały przy wyznaczonym na szlaku miejscu. Najwięcej odpadów było przy postojach. Niektórzy zaśmiecający byli tak perfidni, iż chowali papierki, czy zgniecione puszki pod kamieniami, lub w szczelinach drzew.

 / Fot. Gosia KorczakPiękna pogoda sprawiła, że szlak uczęszczało sporo ludzi, którzy pozytywnie odebrali akcję rodzimowierców, spotykających się z aprobatą podróżnych. Pozytywnym akcentem dla wolontariuszy było spotkanie dwóch miłych pań, które wpadły na podobny pomysł i podróżując szlakiem w dół zabierały śmieci do worka.

 / Fot. Gosia KorczakWspinając się dalej z coraz cięższymi workami, poruszane były tematy historii Ślęży, czy flory i fauny występującej na masywie. Panowała przyjazna i luźna atmosfera, dzięki czemu droga mijała szybciej, a worki, mimo iż ich przybywało, stawały się lżejsze. W ten sposób, w pocie czoła, rodzimowiercy wreszcie dotarli na szczyt, gdzie przy śmietniku zostawili kolejne cztery worki.

 / Fot. Gosia KorczakTradycyjnie, jak podczas każdej wizyty na Ślęży, udano się pod rzeźbę kultową, na której jak zwykle nieodpowiedzialni rodzice sadzali swoje dzieci, pomijając fakt, iż to wielowiekowa rzeźba historyczna i obiekt sakralny. Po krótkim odpoczynku przyszedł czas na kolejny punkt spotkania, czyli obchody Święta Plonów poświęcone Bogini Mokosz. By nie prowokować katolików, którzy obecni byli na szczycie podczas swojej mszy, rodzimowiercy udali się w zaciszne miejsce, gdzie zgodnie z normami bezpieczeństwa mogli rozpalić Święty Ogień. Radość w sercach sprawił widok zastanych darów, pozostawionych zapewne przez będących tam wcześniej innych rodzimowierców.

 / Fot. Gosia KorczakPoczyniono godne przygotowania i rozpoczęto obrzęd od złożenia Bogom ofiar, a w tym szczególnym dniu, Bogini Mokosz. Po tej części rozpoczęto skromną biesiadę z racji tego, iż większość obecnych musiała nazajutrz rano udać się do pracy. Mimo tego nie brakło pozytywnych zdarzeń. Nieopodal przechodziła para rodzimowierców, których ochoczo przyjęto do kręgu i wspólnie biesiadowano. / Fot. Małgorzata Korczak W planie było również obejrzenie zachodu Słońca z wieży widokowej, czemu sprzyjała dobra widoczność. Zanim udano się do punktu widokowego, przygotowano skromną ofiarę do złożenia pod Niedźwiedziem.

 / Fot. Gosia Korczak Po krótkiej chwili kontemplacji przy rzeźbie, udano się na wieżę widokową, by podziwiać zachód Słońca i oddać cześć Swarogowi. Widok był przepiękny. Dla niego warto było podjąć wysiłek.

 / Fot. Gosia KorczakW świetnych nastrojach rodzimowiercy obrali kurs na dół. W mroku pokonywali kolejne metry szlaku, by na jego końcu pożegnać się i podziękować za wspaniały dzień. Jednak okazało się, że to nie koniec przygód. Kilkaset metrów przed Sobótką, jeszcze na szlaku napotkano na wycieczkę. Dziwnym było iż w takich ciemnościach tego typu grupy wciąż wędrują. Okazało się , że trzy uczestniczki tej wycieczki doznały kontuzji. Niewiele myśląc, rodzimowiercy zaproponowali pomoc. Wśród nich było dwóch ratowników medycznych, więc zaraz zajęli się pomocą. Pozostali asekurowali, a dwoje z nich poszło po samochód, by podjechać możliwie jak najbliżej.

 / Fot. Małgorzata Korczak Zniesiono poszkodowane do samochodu i wraz z opiekunem wycieczki zawieziono pod miejsce zakwaterowania głęboko w Sobótce. Tam przeniesiono dziewczęta do samochodu opiekuna, którym to udały się już do szpitala.Na pytanie opiekuna o sposób odwdzięczenia się, nie chcąc żadnej zapłaty za działanie z dobroci serca, jeden z rodzimowierców odpowiedział, by jedynie wychylić kufel miodu dla Mokoszy. Po tym, samochodem osobowym, chwilowo przemianowanym na ,,karetkę terenową", odjechali, by dołączyć do swojej grupy. Krótko podsumowano wydarzenia z tego dnia i w miłej atmosferze rozpoczął się rozjazd do domów.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

"Niech nie wie lewa twa ręka co czyni prawa" jest chyba lepszą zasadą niż "patrzcie wszyscy jacy jesteśmy wspaniali"...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo mądre. Szkoda, że tak słabo spopularyzowane sprzątanie gór i szlaków turystycznych ma tylko entuzjastów wśród rodzimowierców. Myślę, że korona nie spadłaby także innym, a w rzeczywistości nikomu nie spadnie ... Szacun. i powodzenia!

Komentarz został ukrytyrozwiń

W kwestii święta polecam filmik: https://www.youtube.com/watch?v=YqoFpv7VMCg

Komentarz został ukrytyrozwiń

Obchody Święta Plonów poświęcone Bogini Mokosz i... tylko jeden akapit na ten temat. Szkoda. Moja wiedza w tym zakresie jest zerowa.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.