Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

67703 miejsce

Słowo biznesu i polityczny interes

Kogo dzisiaj naśladuje ten, kto pierwsze słowo po polsku powiedział zaraz po wypluciu gryzaczka? Jakim ufamy autorytetom? Trenerom skutecznej komunikacji czy sobie samym?

Zaufania do słów uczą poradniki poświęcone retoryce. I wywołują wilka z lasu. Teoretycznie każde słowo może być zaprogramowane neurolingwistycznie. Po szkoleniu dotyczącym skutecznej komunikacji człowiek myśli intensywnie o tym, jak się nie dać "nabić w biznes".

Honor i kryzys

O tym, czy używasz właściwego języka, nie musisz się przekonywać na kursach NLP (choć motywacja do awansów w tej dziedzinie, jakość oferty i cena wiedzy budzą respekt).
Wartość słowa mierzy się o zgrozo na giełdzie, nie w gabinecie psychoanalityka, nie w literaturze, nie w ustach proroków.

Przykładem dewaluacji jest tzw. słowo mężów stanu. O upadku retoryki prezydenckiej w USA pisze E. Lim, politolog z Wesleyan University (Anti-intellectual Presidency – The Decline of Presidential Rethoric from George Washington to George W. Bush; M. Rittenhouse poświęciła tej publikacji ciekawy artykuł (Tylko nie mózg!, „Tygodnik Powszechny” 40/3091/2008). Jego obserwacje mogą zachęcać do refleksji nad problemem komunikacji zarówno w świecie establishmentu, jak i na forum biznesowym, gdzie prym wiodą kadry menedżerskie.

Lim skompromitował retorykę politycznego frazesu we współczesnych amerykańskich debatach politycznych i medialnych spektaklach informacyjnych. Wyniki jego badań ukazują katastrofę intelektualną publicznych debat i wystąpień, których celem jest poszukiwanie kontaktu z masowym odbiorcą.

Politykę z biznesem łączy język gwarancji

Powiada Rzecki do Wokulskiego: „Bywają rozmowy, po których dobrze jest mówić o interesach”. Dobre rozmowy, po których podpisuje się umowy polityczne i biznesowe, przebiegały ongiś w kuluarach zarządów, w przyciemnionych pokojach notabli. Inny rodzaj zaufania budzą spektakle medialne z udziałem dziennikarzy i ekspertów. To spektakularny dialog. Przypomina bajkę, w której publiczność oczekuje happy endu. Zasada takiej bajki jest prosta – zmyślenie i pouczenie.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Choć Autorka nie powiedziała tego dosłownie, ale ja z całej treści wysnułem taki, oto wniosek: dzisiaj w biznesie i w polityce nie liczy się, wspólna korzyść, czy też interes społeczny. Każda ze stron wszelkimi, dostępnymi sposobami - nie licząc się z poprawnością, moralnością - usiłuje wynieść z "transakcji" korzyść, jedynie dla siebie. I nie będę, tu mówił, że kiedyś było inaczej, bardziej uczciwie. W biznesie, od zawsze nie ma - zlituj się. Ale w polityce powinno się zachować, odrobinę przyzwoitości. Czy obecnie politycy, tę przyzwoitość zachowują? - Nie mnie na to pytanie odpowiadać.
Pozdrawiam!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.