Facebook Google+ Twitter

"Słowo na M" czyli Harry Potter kilka lat później

Daniel Radcliffe znany z roli młodego czarodzieja pokazuje po raz kolejny serię min wyćwiczonych w Hogwarcie. "Słowo na M" to Harry Potter kilka lat później i bez czarodziejskich mocy. Ale to ciągle ta sama postać.

 / Fot. imdbRadcliffe, grający głównego bohatera, niby w nowej odsłonie, a jednak taki sam. Znów gra nieśmiałego chłopaka, którego peszy każda dziewczyna. Sama jej obecność, o pocałunkach nie wspominając. Nadal nieporadny uczuciowo. Nadal szarmancki i dobrze wychowany. Nadal z nieszczęśliwym dzieciństwem. Mamy w tej produkcji Harry'ego Pottera kilka lat później i bez czarodziejskich mocy. Ale to ciągle ta sama postać.

"Słowo na M" - cóż za niefortunny tytuł. Kojarzy się ze znanym serialem TVP2 a jest o niebo lepsze. Niefortunne tłumaczenie (z ang. byłoby to "A co jeśli?") może zniechęcić do filmu. A mamy całkiem przyzwoitą produkcję romantyczną. Klasyfikowaną jako komedię choć są może dwie zabawne sytuacje, zaś dużo żartobliwych szermierek słownych.

Sama warstwa komediowa nie przebija się jednak przez szereg dramatycznych rozterek i uczuciowych zawirowań. To takie must have babskiej kinoteki. Gdyby bowiem głównego bohatera przebrać w kieckę, można by streścić obraz zdaniem: Problemy i niepokoje zakochanej nastolatki.

Przez cały film Radcliffe (który dominuje tutaj nad resztą postaci) rozważa czy mu wypada. Czy wypada mu kochać zajętą kobietę? Czy wolno mu rozbijać związek? Czy warto zaryzykować utratę przyjaźni? I tytułowe "co jeśli"? Ogólnie bohater jest ciapowaty do granic możliwości. Dziewczyna go zdradziła, mieszka kątem u siostry, nie odnajduje się na imprezach, wysiaduje na dachu niczym kura na grzędzie i rozpamiętuje przeszłość i przyszłość, do której jak mu się wydaje, nie ma prawa. Aż ma się ochotę nim potrząsnąć i powiedzieć: "Człowieku! Weź się w garść!". Do tego denerwuje mimika znana z serii o słynnym czarodzieju, który też (nie ukrywajmy) był uczuciową ofermą.

Jeśli masz sentyment do Harry'ego Pottera i chcesz zobaczyć jego mugolską wersję, już bez okularków i blizny na czole - Polecam. To też dobre romansidło na randkę z dziewczyną. Nie oczekuj jednak hitu brytyjskiego kina komediowego, bo do takich produkcji "Był sobie chłopiec" mu daleko. Mało znany reżyser (Michael Dowse) stworzył średni film, który wyciąga do góry tylko nazwisko pierwszoplanowego aktora.

W kinach od 19 września.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.