Facebook Google+ Twitter

Słowo o abp. Życińskim

W zalewie tekstów, utrzymanych w konwencji kondolencji, dochodzi do nadużyć. Z abp. Życińskiego robi się męczennika. "Był nierozumiany", "cierpiał", "wyrastał ponad otoczenie, które nie ułatwiało mu życia".

Zapewne każdym chrześcijaninem w Polsce wstrząsnęła wieść o śmierci metropolity lubelskiego. Była zaskoczeniem dla najbliższego otoczenia, tym bardziej dla ogółu.

Jest dla mnie oczywistą sprawą, że o umarłych nie mówi się źle. Ale jest przesadą gloryfikowanie nawet tak zasłużonej, acz kontrowersyjnej postaci.

Duchowny był nietuzinkowy pod wieloma względami. Nie miał nigdy problemów z wyłożeniem swoich racji. Media rozdmuchiwały każde jego słowo, a elokwencją ks. abp górował nad każdym w tym kraju. Niezrozumienie budziła jego "dwuznaczna postawa", która sytuowała go po ekstremalnie lewej stronie episkopatu. (Katolikom w Polsce dziwne się wydaje, że biskup może być bardziej liberalny, niż konserwatywny politycznie). I tyle.

Tam z nieba widzi wszystko inaczej. A tu z ziemi patrzymy na niego z tęsknotą, bo kogoś równie barwnego i wyrazistego, kto tak oryginalnie i bezpretensjonalnie zwracał się do nas trudno będzie zastąpić.

Bilans posługi śp. abp. jest pozytywny. W większości spraw w zarządzaniu archidiecezją wykazywał mądrość i przenikliwość. Intelektualną głębią natchnął struktury seminaryjne i politykę personalną. Krytyczne uwagi pod adresem władzy nikomu nie zaszkodziły. A sympatie, których nie ukrywał - ganiąc w kółko jednych i tych samych - były ludzkie i przy bliższym zapoznaniu okazywały się usprawiedliwione.

Nie będzie z kim polemizować po tej stronie episkopatu, bo żaden z biskupów, których inspirował lubelski hierarcha, nie dorównuje mu. Szkoda, bo z kontrowersji, które wzbudzał abp. Życiński wychodziliśmy oczyszczeni, mniej pewni siebie i w sobie zadufani. Natomiast nasze wybory musiały być - za sprawą ostrych tez stawianych przez metropolitę - gruntownie przemyślane (dobre skutki takich konfrontacji). Jako katolicy byliśmy dzięki niemu mocniejsi.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Eryk pomorski
  • Eryk pomorski
  • 13.05.2011 09:42

Dopiero teraz o tym typie zaczniemy pisać. Łapówkarz, ganił potwornie księży, despota, który ma nawet krew ludzką na rękach. Postać, która nie uznawała kompromisu i działała w oparciu o pomówienia. Zamieszany łapówkrsko w sprawę Biecza.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Słow zmarłego słuchałam zawsze z zainteresowaniem. To, że "... żaden z biskupów, których inspirował lubelski hierarcha, nie dorównuje mu."
- to święta prawda.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marcinie. Z lubelskiej perspektywy to trochę inaczej wygląda, dlatego nie protestuję przeciwko temu nagłemu przypływowi miłości do biskupa, bo pośmiertnie odbiera to, co mu się niejako należało. Dość często na ulicy słyszałem prymitywne ataki na metropolitę, przekręcanie jego nazwiska wg. antysemickiego klucza i to wszystko z ust ludzi mieniących się członkami Kościoła. Pamiętam też kobietę, które z uporem maniaka stała pod Bramą Krakowską z transparentem, na którym biskupa określała najgorszymi epitetami, sama mając się za ortodoksyjną katoliczkę.

Miałem kiedyś okazję polemizowania na łamach Przeglądu Powszechnego z jednym z redaktorów tegoż magazynu, nota bene jezuitą. Choć na innych polach zasadniczo zgadzaliśmy się, w ocenie Życińskiego różniliśmy się tym, że ów jezuita, choć lublinianin po latach poza miastem ten kontekst pominął. Trudno arcybiskupa oceniać zapominając o ważnym lubelskim epizodzie jego życia.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.