Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

178147 miejsce

"Słowo Polskie Gazeta Wrocławska": Sądy 24-godzinne - szybko, ale drogo

  • Źródło: Słowo Polskie Gazeta Wrocławska
  • Data dodania: 2007-04-14 07:40

Tylko na Dolnym Śląsku pierwszy miesiąc działalności szybkich sądów kosztował podatników prawie pół miliona złotych.



Sądy 24-godzinne to duma Ministerstwa Sprawiedliwości i całego rządu. Jak na razie, przyniosły niewiele korzyści. Za to sparaliżowały pracę policji i prokuratur, zwłaszcza tych w mniejszych miejscowościach. A podatników kosztują fortunę - ocenia "Słowo Polskie Gazeta Wrocławska".

Tylko na Dolnym Śląsku pierwszy miesiąc działalności szybkich sądów kosztował podatników prawie pół miliona złotych. Czy było warto? - Nie - odpowiada zgodnie większość policjantów i prokuratorów. Sądy błyskawicznie skazujące sprawców niektórych przestępstw to sztandarowy pomysł ministra Zbigniewa Ziobry. Mieli przed nimi stawać głównie stadionowi chuligani, drobni złodzieje i uliczni wandale. W rzeczywistości wśród 890 spraw, którymi w pierwszym miesiącu działalności sądów 24-godzinnych zajmowali się sędziowie, aż 90 procent dotyczyło pijanych rowerzystów i kierowców.

Nowe sądy miały sprawić, że wyroki będą zapadały błyskawicznie. I rzeczywiście. Czeka się na nie dwa dni. Tyle, że dotąd wyroki w podobnych sprawach też zapadały szybko i to bez konieczności przeprowadzania procesu. We Wrocławiu czekało się na nie góra dwa miesiące. W mniejszych miastach trwało to raptem dwa, trzy tygodnie. A oskarżony nie musiał mieć adwokata. Koszty były więc znikome.

Na sądach 24-godzinnych zarobili głównie adwokaci. Opieka mecenasa przysługuje każdemu oskarżonemu stającemu przed takim sądem. Rozprawa trwa kilkanaście minut, a za każdą z nich obrońcy należy się 439,20 złotych.

Na całym Dolnym Śląsku adwokaci zarobili na nowym rozwiązaniu ministerstwa aż 390 tysięcy złotych. - Jak tak dalej pójdzie, zabraknie nam pieniędzy na papier i znaczki pocztowe - denerwują się w jednym z sądów w dawnym województwie jeleniogórskim. Zwłaszcza, że wypłaty dla adwokatów to nie jedyne koszty. Trzeba zapłacić także protokolantom i ochronie, która pilnuje sądu.

W samym Miliczu otwarcie sądów w soboty i niedziele oznacza wydatek 600 złotych na firmę ochroniarską. A to tylko niewielka część obciążenia sądowego budżetu - adwokaci zarobili 12 tysięcy 300 złotych. - To dla nas bardzo duże obciążenie - nie kryje prezes tutejszego sądu Adam Dominik.

Na sądach ministra Zbigniewa Ziobry suchej nitki nie zostawiają też policjanci. Marnują mnóstwo czasu i wydają fortunę na paliwo. - Zamiast patrolować ulice i pilnować porządku, zajmujemy się konwojowaniem zatrzymanych. Przez to inne, poważniejsze interwencje muszą czekać na wolny patrol - mówi nadkomisarz Jacek Gałuszka, komendant policji z Oławy.

I dodaje, że do dziś nie dostał ani złotówki na dodatkową benzynę do radiowozów. Tylko w ostatni czwartek w Jeleniej Górze po południu odbyło się pięć spraw przed sądem 24-godzinnym. Zatrzymanych osób pilnowało aż 10 policjantów. O tylu mniej patrolowało ulice.

Ani minister Zbigniew Ziobro, ani żaden z jego zastępców, ani nikt inny z Ministerstwa Sprawiedliwości nie chciał komentować wydatków na utrzymanie sądów 24-godzinnych i rozmawiać o tym, czy są potrzebne. - Zbieramy dane statystyczne z całej Polski i szacujemy wydatki. Gdy do nas dotrą, przygotujemy oficjalny raport na ten temat - zapowiedziała Joanna Dębek z Biura Informacji w Ministerstwie Sprawiedliwości.



Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.